Obudziłam się dzisiaj o 9.00. Nie wierzyłam. Była taka cisza i spokój. Zeszłam na dół. Zobaczyłam że nie ma mojego taty i Jade. Zapytałam Olgę gdzie oni są? Ona powiedziała że poszli na spacer. Ubrałam się i poszłam na górę po Leona. Powiedziałam że nie mamy prezentu dla Fran i że musimy jak najszybciej coś kupić. On sie ubrał i poszliśmy do sklepu. Oboje wybraliśmy taki prezent;
Następnie ładnie sie ubraliśmy i poszliśmy na urodziny. Odbywały się one w resto dlatego daleko nie mieliśmy iść. Ona była zaskoczona że w ogóle ktoś przyszedł. Daliśmy jej prezent. Była zadowolona z niego. Podziękowała nam i poszliśmy sie bawić. Pod koniec już tej imprezki poszliśmy do domu. Jeszcze raz podziękowaliśmy i poszliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz