Pris: Violu, gdzie się wybierasz?
V: Wychodzę do.. PRZEJŚĆ SIĘ! Tak, wychodzę przejść się.
Pris: Idziesz do Angie, prawda?
V: Nie..? Nie jesteś moją matką, ażeby mnie kontrolować.
Wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Hmm dlaczego pytała o Angie? Pewnie to tylko przypadek. Szłam do mojej cioci, gdy nagle zobaczyłam Priscillę! Razem z Ludmiłą stały przy jej samochodzie i coś w nim majstrowały. Po chwili odeszły. Angie wyszła z domu i wsiadła do auta. Usłyszałam tylko pisk i krzyki dobiegające z auta. Szybko tam pobiegłam. Okazało się, że na przednim siedzeniu chodził duży pająk.! Wiedziałam kto to zrobił, dlatego szybko pobiegłam za tymi co to zrobiły.
V: Priscilla, stój! Ludmiła!
Lu: Czego chcesz?
V: Widziałam, co zrobiłyście! Powiem wszystko mojemu ojcu i będzie z wami źle, ojj.
Szybko zaczęłam iść w stronę mojego domu. Schodziłam po schodach, gdy poczułam jak ktoś mnie popycha i zaczynam spadać. Upadłam na beton. Lekko rozmazanym wzrokiem zobaczyłam jak ktoś ucieka. Niestety nie mogłam dobrze zobaczyć kto... Straciłam przytomność.
Obudziłam się. Nie widziałam wyraźnie. Pomyślałam, że to tylko zły sen, gdy nagle moje oczy dostrzegły, że znajduję się w innym pokoju niż mój. Był cały biały i łóżko dziwne na kółkach. Usiadłam i w drzwiach zobaczyłam mojego tatę. Gdy tylko mnie zobaczył szybko wbiegł na salę i mnie przytulił.
Ger: Violetta, nic ci się nie stało! O matko, jak się bałem. Wszystko w porządku? Może herbatę? Nic ci nie jest? Głowa cię boli? A może ręka? Wszystko w porządku?
V: TATO!
Cisza.
V: Proszę cię, przestań. Co się stało? Gdzie ja jestem?
Ger: Znalazł Cię Leon, jak leżałaś na ziemi w parku. Wezwał pogotowie i mnie zawiadomił. Spadłaś ze schodów?
V: Nic nie pamiętam. Gdzie Leon?
Ger: Musiał już iść. Dobrze odpoczywaj, zaraz lekarki przyjdą zrobić ci badania. Przyjadę później dobrze?
V: Dobrze. Pa
