sobota, 20 lipca 2013

Czy prawda wyjdzie na jaw? cz. 2

Poszłam następnie do resto razem z Leonem. Myślałam, że tam będą moi przyjaciele, ale niestety ich tam nie było. Pożegnałam się z Leonem i poszłam do domu. Zjadłam kolację i poszłam do siebie do pokoju. Następnie wzięłam swój pamiętnik i namalowałam siebie i Leona. Usnęłam bardzo późno bo tyle mi zajęło namalowanie nas. W nocy obudził mnie hałas jakby ktoś był na dole. Po cichu zeszłam na dół. Zobaczyłam jakiegoś mężczyznę, który wynosi obraz mojego taty. Poszłam na górę i go obudziłam. Wszyscy zeszliśmy. Mój tato po cichu szedł i szedł bliżej niego i .... wskoczył na niego! Żeit zaświeciła światło . Okazało się że to był Matijas! Tłumaczył się że niby chodził w śnie, ale ja i tak mu nie wierzyłam. Wszyscy znowu poszliśmy spać.
Następny dzień.
Dziś zrobiłam sobie wolne od studia 21. Byłam za bardzo zmęczona, aby tam pójść. Z rana szybko przyszedł do mnie Leon. Pytał sie czy nic mi nie jest ja mu powiedziałam, że nie. Wszystko mu opowiedziałam co się stało wczorajszej nocy. On nie dowierzał, przytulił mnie mocno i poszedł na zajęcia. Ja poszłam do Olgi i poprosiłam ją o zrobienie mi śniadania. Potem poszłam do taty. On jeszcze spał, ale udało mi się go obudzić powiedziałam, że dziś zostaje w domu....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz