piątek, 26 lipca 2013

8 miesięcy później...

Dni mijały i mijały. Jeden za drugim. Miesiące też. Przyszedł ten moment, gdy Jade miała urodzić. Była wtedy 14.00 po południu. Jade zaczął boleć brzuch i czuła że musi już urodzić. Mój tata, Leon i ja zawieźliśmy ją do szpitala. Na sali była dwie godziny, ale jednak udało sie. Weszliśmy do sali w której sie znajdowała. Moja przybrana siostra była taka ładna. Prawie wszytko miała po moim tacie. cieszyłam sie że ona będzie z nami mieszkać. Lekarka powiedziała że nie ma co i że możemy spokojnie wracać do domu. ja natomiast zrobiłam zdjęcie maluszka i wysłałam je moim przyjaciołom;
Oni odpisali mi że jest ona piekna i przyszli do mojego domu zobaczyć ją. Mój tata powiedział, żeby przyszli kiedy indziej. Oni się zgodzili. Ja poszłam do Jade bo leżała w salonie na kanapie. Zapytałam ją jakie imię jej da a on na to że chyba Tamara. Mi się spodobało to imię i powiedziałam to Leonowi. On mnie przytulił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz