wtorek, 16 lipca 2013

Tutaj wszystko się zaczęło .

Mój tata od zawsze planował wyjechanie do naszego miasta rodzinnego. Nie bardzo wiedziałam, gdzie ono jest bo nigdy tam nie byłam chyba, że w dzieciństwie. Jego plan się powiódł. Razem z moim tatą polecieliśmy do Argentyny do Bueno Aires. Na samym początku jak wyszliśmy z lotniska, to tuż przy drzwiach czekała na nas Żeit mojego taty narzeczona a dla mnie macocha. Od razu zobaczyłam, że będzie ona nie miła i wredna dla wszystkich. Przywitałyśmy i pojechaliśmy do naszego domu. Gdy tam weszłam to czekała na nas z obiadem Olga. Mmm... był pyszny tylko Żeit nie smakował. Po obiedzie udałam się na spacer, a do tego mój tata chciał aby Ramalo poszedł ze mną, aby nic mi się nie stało. Odmówiłam i poszłam sama. To miasto było przepiękne. Tyle drzew i owoców. Zachwycałam sie nimi tak długo, że nie zauważyłam, że nadchodzi deszcz. Czarne chmury krążyły nade mną. Wracałam już do domu, gdy zaczęło padać. Cała zmokłam. i do tego jeszcze jakiś chłopak szedł za mną. Przyśpieszyłam kroku i nagle poślizgnęłam się i prawie bym upadła, ale na szczęście był ten chłopak i mnie złapał.
Odstawił mnie. Powiedział mi, że nazywa się Thomas. Ja też przedstawiłam się, że mam na imię Violetta. Chwilę rozmawialiśmy, ale przeprosiłam go i poszłam do domu. On zaś poszedł w drugą stronę. Gdy wróciłam do domu mój tata powiedział, że sie martwił o mnie czy nic mi się nie stało. Odpowiedziałam, że wszystko w porządku i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz