Do sali weszła lekarka. Podpięła mnie pod dziwny monitorek. Widziałam tam uderzenia mojego serca.
V: Ałł! - Poczułam ukłucie w ręce.
Lekarka: Spokojnie to tylko kroplówka, nic złego.
V: Kiedy stąd wyjdę?
Lekarka: Niebawem..
Jasne, dzięki!"Niebawem" dużo mi mówi. Nie ważne, pozostaje mi tu siedzieć chyba wieki i czekać aż jakiś książę mnie stąd wybawi. Nie pójdę do studia, nie mogę tutaj śpiewać a co gorsze, tańczyć. Czuję się jak w więzieniu! -PUK PUK! Usłyszałam stukanie do drzwi. Odwróciłam głowę do drzwi, zobaczyłam Leona. Kiwnęłam głową żeby wszedł.
L: Cześć kochanie jak tam się czujesz?
Usiadł połową tyłka na moim łóżku.
V: Bywało lepiej.
L: Potrzebne Ci coś? Może woda? Jak chcesz to pójde po nią.
V: Dziękuję.
Przytuliłam mocno Leona w piersi.
L: Za co?
V: Za to,że mnie uratowałeś. Tata mi wszystko powiedział. Gdyby nie ty nie wiadomo czy dalej bym tam nie leżała..
L: Każdy zrobiłby to samo na moim miejscu.
PUK PUK! Do sali wszedł doktor.
Dok: Dzień dobry, widzę że gości mamy.
V: Przyszedł mnie odwiedzić, chyba ma takie prawo?
Dok: Jasne, że tak. Violetta, jak tam się czujesz?
V: Dobrze. Kiedy stąd wyjdę?
Dok: Jeśli będzie wszystko dobrze się goiło to wyjdziesz jutro. Tak jak przypuszczaliśmy masz skręconą kostkę w prawej nodze i mocno uszkodzoną lewą rękę w łokciu. Poruszaj lewą ręką.
Poruszyłam i poczułam straszny ból.
V: AŁŁ! Bardzo boli.
Dok: Ponieważ jest złamana, ale nie wiemy w jakiej części, dlatego trzeba zrobić rentgen. Dobrze, zajrzę potem, do zobaczenia. Panie Leonie! Proszę ażeby pan zostawił swoją dziewczynę, gdyż musi ona odpoczywać. Jutro jak wyjdzie będzie pan mógł ją oglądać codziennie.
L: Dobrze, pa Violu, do widzenia.

.gif)




