sobota, 14 listopada 2015

Skręcona kostka.

Obudziłam się. Znowu spałam, ale to nic dziwnego, przecież każdy po wypadku musi odpoczywać. Wiem, może to nie był bardzo wypadek, ale czuję,że skręciłam kostkę. Gdy próbuję nią ruszać strasznie mnie boli. Chwileczkę.. Coś mi się przypomina! Pamiętam, że spadłam ze schodów.. Nie! Ktoś mnie zepchnął! Pytanie jednak, kto..? Kto mnie nie lubi? Bądź nienawidzi...
Do sali weszła lekarka. Podpięła mnie pod dziwny monitorek. Widziałam tam uderzenia mojego serca. 
V: Ałł! - Poczułam ukłucie w ręce.
Lekarka: Spokojnie to tylko kroplówka, nic złego.
V: Kiedy stąd wyjdę?
Lekarka: Niebawem..
Jasne, dzięki!"Niebawem" dużo mi mówi. Nie ważne, pozostaje mi tu siedzieć chyba wieki i czekać aż jakiś książę mnie stąd wybawi. Nie pójdę do studia, nie mogę tutaj śpiewać a co gorsze, tańczyć. Czuję się jak w więzieniu! -PUK PUK! Usłyszałam stukanie do drzwi. Odwróciłam głowę do drzwi, zobaczyłam Leona. Kiwnęłam głową żeby wszedł.
L: Cześć kochanie jak tam się czujesz? 
Usiadł połową tyłka na moim łóżku. 
V: Bywało lepiej.
L: Potrzebne Ci coś? Może woda? Jak chcesz to pójde po nią.
V: Dziękuję.
Przytuliłam mocno Leona w piersi.
L: Za co? 
V: Za to,że mnie uratowałeś. Tata mi wszystko powiedział. Gdyby nie ty nie wiadomo czy dalej bym tam nie leżała..
L: Każdy zrobiłby to samo na moim miejscu. 
PUK PUK! Do sali wszedł doktor. 
Dok: Dzień dobry, widzę że gości mamy.
V: Przyszedł mnie odwiedzić, chyba ma takie prawo?
Dok: Jasne, że tak. Violetta, jak tam się czujesz?
V: Dobrze. Kiedy stąd wyjdę? 
Dok: Jeśli będzie wszystko dobrze się goiło to wyjdziesz jutro. Tak jak przypuszczaliśmy masz skręconą kostkę w prawej nodze i mocno uszkodzoną lewą rękę w łokciu. Poruszaj lewą ręką.
Poruszyłam i poczułam straszny ból.
V: AŁŁ! Bardzo boli.
Dok: Ponieważ jest złamana, ale nie wiemy w jakiej części, dlatego trzeba zrobić rentgen. Dobrze, zajrzę potem, do zobaczenia. Panie Leonie! Proszę ażeby pan zostawił swoją dziewczynę, gdyż musi ona odpoczywać. Jutro jak wyjdzie będzie pan mógł ją oglądać codziennie. 
L: Dobrze, pa Violu, do widzenia. 

piątek, 30 października 2015

Uważaj, pająk!

Właśnie leżałam sobie na łóżku, gdy przyszedł mi sms od Angie, żebym spotkała się z nią o 15.00 przed jej domem. Odpisałam jej że za chwilę u niej będę, gdyż zegar u mnie w pokoju wskazywał godzinę 14.53. Przebrałam się w krótką jasno-różową spódniczkę i białą bluzkę. Wyszłam z pokoju i zaczęłam iść w stronę drzwi. Nagle zobaczyłam że w moją stronę zmierza Priscilla.
Pris: Violu, gdzie się wybierasz?
V: Wychodzę do.. PRZEJŚĆ SIĘ! Tak, wychodzę przejść się.
Pris: Idziesz do Angie, prawda? 
V: Nie..? Nie jesteś moją matką, ażeby mnie kontrolować.
Wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Hmm dlaczego pytała o Angie? Pewnie to tylko przypadek. Szłam do mojej cioci, gdy nagle zobaczyłam Priscillę! Razem z Ludmiłą stały przy jej samochodzie i coś w nim majstrowały. Po chwili odeszły. Angie wyszła z domu i wsiadła do auta. Usłyszałam tylko pisk i krzyki dobiegające z auta. Szybko tam pobiegłam. Okazało się, że na przednim siedzeniu chodził duży pająk.! Wiedziałam kto to zrobił, dlatego szybko pobiegłam za tymi co to zrobiły.
V: Priscilla, stój! Ludmiła!
Lu: Czego chcesz?
V: Widziałam, co zrobiłyście! Powiem wszystko mojemu ojcu i będzie z wami źle, ojj.
Szybko zaczęłam iść w stronę mojego domu. Schodziłam po schodach, gdy poczułam jak ktoś mnie popycha i zaczynam spadać. Upadłam na beton. Lekko rozmazanym wzrokiem zobaczyłam jak ktoś ucieka. Niestety nie mogłam dobrze zobaczyć kto... Straciłam przytomność.
Obudziłam się. Nie widziałam wyraźnie. Pomyślałam, że to tylko zły sen, gdy nagle moje oczy dostrzegły, że znajduję się w innym pokoju niż mój. Był cały biały i łóżko dziwne na kółkach. Usiadłam i w drzwiach zobaczyłam mojego tatę. Gdy tylko mnie zobaczył szybko wbiegł na salę i mnie przytulił.
Ger: Violetta, nic ci się nie stało! O matko, jak się bałem. Wszystko w porządku? Może herbatę? Nic ci nie jest? Głowa cię boli? A może ręka? Wszystko w porządku? 
V: TATO!
Cisza. 
V: Proszę cię, przestań. Co się stało? Gdzie ja jestem? 
Ger: Znalazł Cię Leon, jak leżałaś na ziemi w parku. Wezwał pogotowie i mnie zawiadomił. Spadłaś ze schodów?
V: Nic nie pamiętam. Gdzie Leon?
Ger: Musiał już iść. Dobrze odpoczywaj, zaraz lekarki przyjdą zrobić ci badania. Przyjadę później dobrze? 
V: Dobrze. Pa

sobota, 17 października 2015

Wielkie zmiany w blogu! | Nowy blog?

Cześć wszystkim!
W tym poście chciałam wam wszystko wyjaśnić. 
Co wyjaśnić? Przeczytaj! 
Wygląd bloga ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Wcześniejsze było.. 2/10.
Teraz postarałam się w tworzeniu nagłówka, muzyki i czatu.
To wszystko specjalnie dla was! :) 
Teraz coś na temat muzyki. Pewnie jak wchodzicie na bloga
to słyszycie jak ktoś mówi. To nic innego jak reklamy w muzyce (na tym pasku)
Możecie albo poczekać aż ona zniknie, albo dać kolejną piosenkę 
i szybko powrócić na tę pierwszą..
Kurczę! Nie umiem tłumaczyć, ale co tam! :D 
Spróbuję się dowiedzieć jak to usunąć ;)
Aa i piosenki nie będą o Violettcie, bo nie ma już żadnych takich.. ciekawych.
Będą one brane z eski itp. :)
Druga sprawa, to chciałam wam powiadomić o wyglądzie bloga.
Czemu na biało? 
Biały kolor jak najbardziej mi tu pasuje. Wiem, że dla Was bardziej 
by pasował róż itp., ale przyzwyczaicie się!
W końcu robiłam to z myślą o Was!
Po trzecie i chyba najważniejsze. 
Postanowiłam, że posty o dalszych losach naszej bohaterki Violetty,
będą w każdą sobotę, bo tylko wtedy mam czas na komputer.
Także pamiętajcie każda sobota, godziny poranne, przed południem :) !
Po czwarte.
Bardzo dziękuję, że blog Wam się podoba. Widzę to po ankiecie,
którą dodałam rok temu :) 
Mamy 11 głosów na "Taak! Jest super!" i 2 na "Fajny jest" :)
Bardzo dziękuję! Jest to dla mnie ogromna motywacja 
do dalszego pisania dla Was! 
Po piąte.
Kurczę.. NA BLOGU ZA CHWILĘ WYBIJE 16.000 tyś. WYŚWIETLEŃ! 
Jesteście niesamowici! 
Dzięki tylu wyświetleniom, wiem że mam dla kogo pisać i to 
jest moją największą, ale to największą motywacją! 
Na prawdę, blog założony dwa/trzy lata temu i tyle wyświetleń.
Dziękuję! <3 Kocham Was! i Oby było nas więcej! ♥
Po piąte i już ostatnie :) 
Mam zamiar założyć nowego bloga, ale tutaj nadal będę pisać :)
Chcę założyć o sobie. Poznalibyście mnie i mój charakter,
Dodawałabym tam sporo zdjęć i opisywała dużo rzeczy. :)
Piszcie w komentarzach czy to dobry pomysł. 
Trochę się rozpisałam, dzięki za przeczytanie! :)
Do następnego posta! :) 


niedziela, 12 lipca 2015

Tajemnica. Ciasto śliwkowe.

Weszłam do domu. Poczułam jak cały dom wypełnia najwspanialszy smak upieczonego ciasta. Podeszłam bliżej kuchni i już miałam zamiar tam wejść, gdy nagle usłyszałam Ludmiłę i Priscillę:
Lu: Mamo! Ja tego nie zrobię!
Pris: Ciszej! Jeszcze nas ktoś usłyszy. I moja droga damo, zrobisz to czy tego chcesz czy nie!
Lu: Nie namawiaj mnie do złego. Nie widzisz, że się zmieniłam odkąd tu mieszkam?
Pris: Dobra moja damo, będziesz tego żałować.
Po tym usłyszałam plask. Tak jakby ktoś kogoś uderzył "z liścia". Jak najszybciej oddaliłam się od pokoju, gdy usłyszałam jeszcze dwa słowa "Dzisiaj o godzinie 15.00 przed domem Angie". Dalej już nie słyszałam lub co gorsze - nie chciałam słyszeć. Po cichu weszłam na górę do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać co Priscilla miała na myśli. Oby nic nie zrobiła Angie, bo jeśli tak to ... Ah! Muszę ją śledzić. Popatrzyłam na zegarek i była dopiero 12.00. Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zeszłam na obiad. Nagle zobaczyłam Olgę niosącą mój ulubiony deser, czyli ciasto ze śliwkami. Pamiętam jak byłam młodsza, (pamiętam jak przez mgłę), że mama zawsze taki piekła. Jednak po jej śmierci ciasto poszło w zapomnienie. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Olga sobie o tym cieście przypomniała. Szybko usiadłam do stołu. Na obiad była zupa pomidorowa, ktorą zjadłam jak najszybciej. Potem na drugie były ziemniaki, surówka w postaci pokrojonej marchwi i kotlet schabowy. Gdy wszyscy zjedliśmy Olga przyniosła ciasto. Mmm. Wzięłam największy kawałek do ust. Nagle tak jakby świat przestał istnieć. Przypomniała mi się mama. Jej uśmiech na twarzy, jej oczy patrzące na mnie, jej ręce kiedy brała mnie do siebie żeby mnie przytulić. Nagle jej usta wypowiedziały słowo "Violetta". "Violetta! Violetta! co się stało!" Co jest grane? - Pomyślałam. I nagle ocknęłam się i wróciłam do szarej rzeczywistości.
Ger: Violetta! Co sie stało!
V: Tato, nic wszystko w porządku. Po prostu na chwilę cofnęłam się myślami w przeszłość, ale oczywiście ty zawsze musisz wszystko popsuć.
Odeszłam od stołu i zaczęłam iść na górę do swojego pokoju. Gdy do niego dotarłam położyłam się na łóżku i myślami wróciłam do Leona.

piątek, 10 lipca 2015

Nowy dzień, nowe wyzwania.

Obudziłam się wcześnie rano. Była godzina 6.00. Leżałam na boku i czułam, że jestem od tyłu przytulana. Lekko odwróciłam głowę i moim oczom ukazał się najwspanialszy widok w życiu - śpiący Leon. Wyglądał tak słodko, że miałam ochotę go pocałować tak namiętnie, ale nie chciałam go wybudzić ze snu. Powoli odchyliłam kołdrę, podniosłam się i poszłam szybko do łazienki żeby się ubrać, umalować i załatwić te i owe sprawy. Po 20 minutach wyszłam. Popatrzyłam się w stronę łóżka i zobaczyłam, że Leon już nie śpi.
Le: Dzień dobry Violu.
V: No hej. Jak się spało?
Le: Z tobą? Wyśmienicie. Chętnie bym to powtórzył.
V: Haha, lepiej wstawaj i się ubieraj. Czeka nas nowy dzień i nowe przygody.
Usiadłam na łóżku popatrzyłam mu się w jego piękne błękitne oczy i.. poczułam, że muszę wykorzystać tę chwilę. Przysunęłam się do niego i zaczęliśmy się całować. Było tak cudownie. Nagle usłyszałam kroki i nagle ktoś otworzył drzwi.
Fr: No proszę! Widzę, że już nie śpimy. Haha, kochani jesteście.
Nagle oboje od siebie się odsunęliśmy, tak jakby nigdy nic się nie stało.
V: Fran, nie wiedziałam, że tu wejdziesz. Zaskoczyłaś nas.
Fr: Taak, dlatego że właśnie śniadanie podałam i tylko was na nim nie ma. Chodźcie.
Zamkła drzwi i wyszła. Oboje szybko się ogarnęliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Gdy zeszliśmy na dół wszystkie oczy skierowały się na nas.
Lu: Co was tak długo nie było? Już 7.15. Aaa dobra, chyba wiadomo co tam zaszło. Okej, nie wtrącam się.
V: Chyba jednak trochę się wtrącasz. Nie chcę nic mówić, ale w nocy było słychać twoje jęki, czyżbyś robiła coś z Fede? Aa no tak, nie chcę się wtrącać, sorry...
I zapadła cisza. Razem z Leonem usiedliśmy na kanapie i jedliśmy pyszne kanapki. Po śniadaniu każdy zabrał swoje śpiwory i ruszył do swojego domu.

czwartek, 9 lipca 2015

Noc u Francesci. (+18)

Wszyscy zeszliśmy się do salonu. Było już późno. Usiedliśmy w kółku. Nagle Fran się podniosła, rozejrzała się i wypowiedziała kilka słów:
Fr: Dziękuję, że zgodziliście się zostać na noc. To jak gramy w butelkę?
Wszyscy: Taa!
Fr: Okej to ja kręcę. Wypadło na ciebie Violu. Pytanie cz wyzwanie?
V: Może pytanie. Boję się wyzwań, nie wiadomo co wymyślisz, haha.
Fr: Jasne. Hm.. Czy przespałabyś się z Leonem? Wiesz o co chodzi? Haha.
Rozejrzałam się wokół mnie i zobaczyłam podjaranego Leona. Z ust innych osób dało się słyszeć gwizdy i słowa "Tak!!". Nie wiem co odpowiedzieć, rany a jeśli powiem coś co zrani Leona? Dobra.. jak to mawiają: Ryzyk fizyk
V: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Kocham Leona, ale chyba nie jestem jeszcze dojrzała do tego, aby to zrobić.. Dobra teraz moja kolej.. Oo Ludmiła! Pytanie czy wyzwanie?
Lu: Oczywiście, że wyzwanie. Będę z was najlepsza w tym.
V: Tak? Haha, mam dla ciebie wspaniałe wyzwanie. Podejdź do Federico, usiądź na jego kolanach rozkrokiem i go mocno, namiętnie pocałuj w.. usta!
Nagle Ludmiła podniosła się i zrobiła to co jej kazałam. Każdy wpatrywał się w nich tak jakby ufo zobaczył, a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Zabawa trwała do 1.00 w nocy. Kiedy wszyscy już byli zmęczeni rozeszliśmy się do wyznaczonych pokoi. Fran miała na prawdę duże mieszkanie, dlatego i miała dużo pokoi. Ja byłam w jednym z nich z Leonem. bardzo się ucieszyłam bo mogłam w końcu z nim pobyć sam na sam. Usiadłam na łóżku a Leon obok mnie.
Le: Too.. Ty nie jesteś jeszcze gotowa?
V: Przepraszam, ale musiałam jakoś się wywinąć Fran. Potem męczyła by mnie do końca życia. A pro po.. Jasne, że jestem gotowa. Dla ciebie zawsze...
W tym momencie Leon zaczął mnie całować wszędzie. Najpierw zaczął od ust potem po szyi. O położył się na łóżku a ja nim i zaczęłam go namiętnie całować w usta. Przy tym rozpinaliśmy sobie bluzkę. Nagle oboje byliśmy w bieliźnie. Leon sunął ręką po moich plecach i odpiął stanik. teraz powędrował niżej i ściągnął mi majtki które rzucił, gdzieś daleko za siebie. Pieścił moje piersi, jedna ręka powędrowała niżej do moich skarbów. Aż jęknęłam z podniecenia. Następnie usiadłam na łóżku, rozłożyłam nogi a Leon zaczął pieścić moją muszelkę swoimi ustami. Było i tak przyjemnie. Po paru minutach zamieniliśmy się. Teraz ja klęczałam przodem do niego a on stał. Zdjęłam mu bokserki i zobaczyłam stojącego już na baczność jego dużego żołnierza. Wzięłam go do buzi. WIdziałam, że Leon nie może wytrzymać. Po chwili znowu się położyłam. Leon na mnie i nagle poczułam jak jego żołnierz wbił się w moje skarby. Zabolało. Potem to była już sama przyjemność. Robiliśmy to bez zabezpieczeń przez całą godzinę. Oczywiście nie obeszło sie bez innych pozycji, czyli 69 itp.

wtorek, 7 lipca 2015

Znowu jestem z Leonem!

Siedzieliśmy sobie dalej na tej ławce. Miałam opartą głowę na jego ramieniu. Długo ze sobą rozmawialiśmy jak to było przedtem. Aż mi tak na sercu się ciepło zrobiło. 
V: Leon.. Czyli my..? 
Le: Tak, kocham cię i nigdy bym cię nie zostawił, tzn już cię nie zostawię. Przepraszam, że wtedy co się pokłóciliśmy tak wyszło. To moja wina. Może chcesz gdzieś wyjść? 
V: W sumie.. Fran robi dziś imprezę, może wpadniemy? 
Le: Jasne! Dobry pomysł.
Oboje wstaliśmy i zaczęliśmy iść w stronę domu Fran. Był on wysoki, jednopiętrowy z małym jednakże głębokim basenem. Obok domu rosły duże drzewa które przykrywały rogi jej domu. Była godzina 18.00 kiedy zapukaliśmy do jej drzwi. Po chwili otworzyła nam i zaprosiła do środka.
Fr: Hej Viola.. i Leon? Czyli wy..?
Le: Tak znowu jesteśmy razem! - Przytulił mnie. 
Fr: Jejku, to wspaniałe. Cieszę się że w końcu się pogodziliście. Chodźcie zapraszam aa no i nie zapomnieliście chyba śpiworów? Zostajecie na noc przecież. 
V: Co? Haha, nie Fran ja nie mogę.
Fr: No weź. Będzie fajnie. Będziemy grali w butelkę, poza tym oprócz was zostają też u nas Diego, Fede, Cami, Broadway, Ludmiła - tak wiem nie powinnam jej zapraszać, no ale aa i jeszcze Max i Naty. 
Le: No jasne że zostaniemy. Chodź Viola pójdziemy się czegoś napić.
Byłam tak w niego wpatrzona jak w lusterko. Kocham go najmocniej na świecie. Nawet nie uwierzycie jaka jestem teraz szczęśliwa, że on jest tutaj koło mnie. Czuję się przy nim tak bezpiecznie. Wiem, że nic mi się nie stanie.
Godziny mijały szybko. Nawet nie wiem kiedy, ale minęła właśnie godzina 21.30. Goście się powoli rozchodzili, a kiedy pozostali tylko ci co mieli zostać, postanowiłam z Leonem, że zostaniemy na noc. 

piątek, 3 lipca 2015

Nic się nie dzieje cz. 2 (Nie wierzę!)

Odwróciłam się i zobaczyłam... Jego! Miał na sobie śliczną koszulę z czerwono niebieskimi paskami i jeansy które były odpowiednio dostosowane do jego jakże idealnych nóg.
Le: Violetta, poczekaj.. - podbiegł do mnie zadyszany i ledwo co się wysłowił.
V: Tak Leon? Co się stało?
Le: Przepraszam...
V: Nie musisz. Każdy popełnia błędy.
Le: Ale.. Czekaj, usiądźmy na tutejszej ławce
Wziął mnie pod ramię i oboje jak taka idealna para szliśmy sobie wprost do ławki. Niestety wybrał chyba nieodpowiednią ławkę.. Usiedliśmy w miejscu gdzie, pierwszy raz pocałował mnie Leon. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że mieliśmy te same ciuchy co wtedy.. Tak dobrze to pamiętam..
Le: Violetta, słuchasz mnie?
V: Yy tak, przepraszam zamyśliłam się. Więc opowiadaj.
Le: Po dzisiejszym spotkaniu w studio gdzie mieliśmy śpiewać piosenkę.. No tak wyszedłem z sali dlatego mnie nie było, ale zobaczyłem jak Gery i Alex razem wyszli zaniepokojeni. Postanowiłem, że pójdę za nimi i wtedy co usłyszałem.. Nie mogłem w to uwierzyć
Ge: Leon..
Jak znikąd przyszła Gery i Alex. na prawdę nawet ich nie zauważyłam bo tak się wsłuchałam w to co mówił Leon, że zapomniałam iż świat istnieje. Jego piękne błękitne oczy, wpatrywały się we mnie, jego usta..
A: Gery! Musimy im to powiedzieć, przecież Leon i tak słyszał połowę naszej rozmowy. A więc Leo..
Ge: Alex, ja im to powiem...To moja wina. To dzięki mnie się pokłóciliście się. To ja odmówiłam spotkanie z ponsorem..Ja.. Ja.. - i tutaj przerwała bo się rozpłakała. - To ja - mówiła w płaczu - was rozdzieliłam bo bardzo mi zależało na Leonie. Leon byłeś dla mnie wszystkim. Bardzo cię lubiłam, ale ty ciągle myślami byłeś u Violetty.
Gery przytuliła Alexa i oboje gdzieś poszli...
V: Nie wierzę! Oni nas okłamywali.. Leon.. Ja ciebie też przepraszam.. Tak bardzo mi na tobie zależało, ale ty odszedłeś zapomniałeś..
Le: Violetta, przecież to ty o mnie zapomniałaś! Mi na tobie jeszcze zależy, ale nie wiem jak tobie..
V: Mi też. Czyli..?
Le: Czyli.. Zamknij oczy. Rozluźnij się, i wspominaj lub wymyślaj najlepsze momenty twojego życia.
Zaczęłam sobie przypominać jak to było kiedy byłam z Leonem i nagle poczułam jego rękę na moim policzku. Chyba wiedziałam co będzie. Nagle moje usta dotknęło coś delikatnego.. Czuję ten smak to były wargi Leona. Pocałował mnie namiętnie a gdy skończył powiedział
Le: Pamiętasz kiedy pierwszy raz cię tu zabrałem? To było dwa lata temu. Patrz jak ten czas szybko leci..

czwartek, 2 lipca 2015

Nic się nie dzieje.

DRYYYYŃ! "WSTAJEMY! JEST GODZINA 7.25 SPÓŹNISZ SIĘ DO SZKOŁY..." Otworzyłam oczy po czym machnęłam ręką prosto w zegarek który dostałam od taty. Przewrócił się i leżał. Cicho. Wstałam poszłam do łazienki. Umyłam włosy i buzię. Zaczęłam ubierać bluzkę z długim rękawem kiedy..
V: Ałłł.. - powiedziałam cicho. 
Zachaczyłam o moją ranę. Boli.. No nic. Jakoś się ubrałam i zeszłam na dół. 
Ger: Hej córciu. Jak się spało? 
V: Beznadziejnie. Po co kupiłeś mi ten nowy zegarek? 
Ger: Po to abyś nie zasypiała do szkoły. Jestem rozsądnym ojcem.
V: Nie powiedziałabym. Zegarek już nie działa.
Ger: Już popsułaś? Violetta, co się dzieje? I nie mów mi że nic, bo widzę, że coś jest nie tak! 
Podeszłam do taty i się do niego przytuliłam. 
V: Tato.. - Zaczęłam mówić cichym głosem - Nic się nie dzieje. 
Odsunęłam się od niego, wzięłam kawałek kanapki, który leżał na stole i poszłam do szkoły. Przy wejściu zobaczyłam Fran. Podeszłam od tyłu i zasłoniłam jej oczy.
Fr: Hmm.. Camilla? 
V: Nie! 
Fr: Violetta! Ha ha. Dobra a teraz co jest? Widzę po twojej minie, że coś leży na sercu. Leon? 
V: Chociaż z tobą chciałam porozmawiać inaczej. Wybacz idę! 
Fr: Viola czekaj. Robię dziś imprezę bo moi rodzice wyjechali, może wpadniesz? Dzisiaj U mnie w domu o godzinie 18.00. 
Pokiwałam głową, że przyjdę i poszłam dalej. Godziny w szkole mijały mi bardzo długo. Ciągle myślałam o co Leonowi chodziło z tym sponsorem i telefonem. Ale przecież powiedziałam mu, że Gery mnie wrabia a on na to że ja kłamię... Już nie wiem komu ufać. Chciałabym znowu być z Leonem. Chciałabym być dla kogoś ważna..
A: Kochani! - przerwała mi myślenie Angie- Dzisiaj chciałabym usłyszeć od was skomponowane przez was piosenki w parach. Może.. zacznijmy od Violetty i Leona! Ooo Leona nie ma. No cóż to może Diego...
I tak dalej. Nic fajnego. Siedzieć w studiu i nic nie robić bo ten frajer nie przyszedł. Trudno. I zadzwonił dzwonek. Idealnie! Wyszłam z sali i zaczęłam iść do domu. Z oddali usłyszałam jak ktoś mnie woła.
"Violetta! Poczekaj! "
Odwróciłam się i zobaczyłam...

piątek, 26 czerwca 2015

Kto się pode mnie podszywa?!

Stałam pod studio z nadzieją, że Leon będzie przechodził obok mnie i się do mnie odezwie. Nagle zobaczyłam jak po schodach idzie Fran. Podeszłam do niej i zapytałam cz widziała Leona. Odparła, że nie. Poszłam dalej i wpadłam na Ludmiłę.
V: Widziałaś może gdzieś Leona?
Lu: Nawet jeśli bym go widziała to i tak bym ci nie powiedziała gdzie on jest.
V: Dziękuję! Zapamiętam to sobie.
Lu: He! Żartowałam. Widziałam go przed chwilą jak wychodził ze studia. Szedł z Gery chyba do jego domu.
V: Mhm. Dzięki.
Pobiegłam szybko do jego domu. Zapukałam w drzwi jednak nikt się nie odzywał. Podeszłam do bramy garażowej. Bez pukania weszłam bocznymi małymi drzwiami. Zobaczyłam, że oprócz Leona są też tam nasi przyjaciele i Pablo. Wszyscy swoje spojrzenia rzucili na mnie. Czułam się jakbym była czegoś winna.
Le: No ładnie! Violetta musimy porozmawiać.
V: Ale.. To ja chciałam z Tobą porozmawiać.
Le: To najpierw ja zadaje pytania. Czemu zadzwoniłaś do sponsora i odmówiłaś spotkanie z naszym zespołem?!
V: Leon.. O czym ty mówisz..?
Le: Wiedziałem! Teraz się nie przyzna! Słuchaj bo nie będę się powtarzał; ktoś zadzwonił do naszego sponsora z którym mieliśmy dzisiaj spotkanie i je odmówił. Ten ktoś przedstawił się pod imieniem Violetta. A więc.. przypadek?! Nie sądzę. Zrobiłaś to celowo.
Wszyscy rzucili się na mnie z krzykiem i swoimi emocjami dlaczego to zrobiłam. Wszyscy wrzeszczeli na mnie oprócz Pabla..
P: Dosyć! Nie obwiniajmy Violetty. Przecież jakby chciała to zrobić to na pewno nie użyła by swojego prawdziwego imienia tylko czyjegoś np. Gery.
Ge: Co ja?! Ja nic nie zrobiłam!
P: Tylko im wyjaśniam. Czemu się tak denerwujesz?
Ge: Przepraszam gorąco mi..
I upadła na ziemię. Zemdlała po prostu. Jednak coś mi w niej nie odpowiadało. Gdy Pablo tłumaczył chłopakom że to nie ja Gery dziwnie się zachowywała razem z Alexem. Ciągle się na siebie patrzyli i obgryzali paznokcie! To oni to zrobili a teraz mnie w to mieszają!
V: To nie byłam ja! Ja to była Gery! Ona was zmyliła!
Le: Violetta proszę Cię nie pogrążaj się bardziej.. Wyjdź stąd jeśli masz obrażać moją przyjaciółkę!
I wyszłam. W sumie wybiegłam z płaczem w oczach. Podeszłam do łazienki wyjęłam.. tak, żyletkę i znowu to zrobiłam.. Nie, to był mój pierwszy raz. Najpierw jedna kreska potem druga...

niedziela, 21 czerwca 2015

Wielki występ już za niedługo!

Poszłam do siebie do pokoju. Ubrałam się w wygodną krótką spódniczkę koloru turkusowego i lekko różową bluzkę. Do tego białe buty. Rozpuściłam włosy, uczesałam je i lekko pofalowałam lokówką. Na ramię zarzuciłam torebkę i poszłam do studia. Przy wejściu stały dziewczyny, dlatego postanowiłam, że do nich podejdę.
V: Hej Fran i Cami.
Fr i Ca: Hej Viola. Jak tam?
V: To znaczy.. Nie jest źle ani nie jest dobrze. W sumie jest tak sobie. A u Was?
Fr: Jest wspaniale! Odkąd jestem z Diego wszystko wokół mnie jest takie wspaniałe!
Ca: U mnie bywało lepiej. Pokłóciłam się z Broadway'em.
V: Co się stało?
Ca: Dostałam propozycję zagrania w filmie.
V: To nic poważnego.
Ca: Ah Viola! Mam tam dużo scen przytulania i całowania w policzek z pewnym chłopakiem. Nie wiem co zrobić. Przyjąć role czy raczej odrzucić?...
V: Jest ktoś kto ci może pomóc.
Ca: Na prawdę? Kto?
V: Twoje serce. Posłuchaj go. Lecę na lekcję. Do zobaczenia.
Pobiegłam szybko do sali prób. Wszyscy stali w kółku, Leon też.. Popatrzyliśmy się na siebie, jednak nikt się nie odezwał. Przecież kilka dni temu normalnie z nim rozmawiałam, o co mu chodzi? Podeszłam bliżej do koła utworzonego przez uczniów i przysłuchiwałam się wymowami Gregorio.
Gr: Witam, witam, witam. Jakże niezmiernie się cieszę że was widzę. Jesteście tu wszyscy i..
A: Zbliżają się wakacje - to chciał powiedzieć Gregorio.
Gr: Tak, dziękuję Angie...A więc powracając zbliżają się wakacje, dlatego trzeba przygotować występ na zakończenie roku. Razem z Angie przydzieliliśmy was do par, kto i z kim będzie śpiewał. Oto lista:
1. Francessca i Diego. Piosenka: Do napisania w parze..
2. Camilla, Francessca i Violetta. Piosenka: Euforia.
3. Ludmiła i Federico. Piosenka: Te creo.
4. Violetta i Leon. Piosenka: Do napisania w parze.
I tak dalej.. Oczywiście ja i Leon.. Zamurowało mnie. Dlaczego ja?!

sobota, 20 czerwca 2015

Nocne prezenty?!

V: Co jest?!
Właśnie obudziło mocne uderzenie drzwi wejściowych do naszego domu. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 2:19 w nocy. "Kto lub co dobija się do moich drzwi?". Rozmyśliłam chwilę i położyłam się spać. STUK! Znowu to samo. Wstałam z łóżka, ubrałam szlafrok i cicho zeszłam po schodach na dół. Lekko wychyliłam się zza ściany by zobaczyć kto to. Przeżyłam szok gdy zobaczyłam Priscillę! Zamykała drzwi na klucz i trzymała coś w ręku. Nie mogłam dopatrzeć się co to jest. Było to małe i czarne pudełko . "Może kupiła Germanowi prezent?" Cicho wychodziłam po schodach kiedy źle stanęłam i rozległ się pisk. Priscilla to usłyszała i czym prędzej pobiegła za mną. Uszłam z życiem kiedy uciekłam jej. Szybko wskoczyłam do łóżka jak gdyby nigdy nic. Zamknęłam oczy. Słyszałam jak drzwi Ludmiły się uchylają.
Pris: Ludmiła! - Mówiła cichym, jednakże dobrze słyszalnym głosem.
Lu: Tak mamo?
Pris: Po co schodziłaś na dół? Śledzisz mnie?!
Lu: Chyba się przesłyszałaś. Nigdzie nie byłam. Przepraszam, jestem śpiąca. Dobranoc.
Zamknęła cichutko drzwi i podeszła do moich. Chwilę się nie uchylały - chyba myślała czy je otworzyć czy raczej nie. Po chwili usłyszałam swoje imię. Nie odzywałam się. To samo powtórzyło się czyli Priscilla znowu mnie zawołała. Leżałam cicho. Nagle nastała cisza. Ulga. Usiadłam na łóżku i wszystko zapisałam w pamiętniku po czym szybko poszłam spać.
*Ten sam dzień. Rano. *
Wstałam. Była godzina 7.30. O nie! Spóźnię się do studia. W sumie.. nie mam po co chodzić do studia. Leon tam bywa, a ja go nie chcę widywać. Najwyraźniej jest na mnie z jakiegoś powodu obrażony. Tylko... co ja mu zrobiłam?
***Przepraszam za tak długą przerwę. Na początku miałam plany ażeby zrobić krótką przerwę, ale jak widać trochę się ona przedłużyła. Jest ona też spowodowana brakiem komputera od jakichś 2 tygodni. Również za brak oskarżam siebie samą - brak pomysłów na dalsze opowiadania. Długo myślałam też nad zmianą bloga. W sensie szablon itp. Znudził mi się już ten stary. Ja lubię nowości, lubię jak coś ożywa. Często zmieniam zdanie. Dlatego w lipcu - możliwe że zrobię nową grafikę. Ale tylko jak odzyskam komputer tzn.. dam do naprawy :D . Trzymajcie się! :) Do następnej notki ;) :) !
P.S. Sorry za krótkie opowiadanko. Zaraz zabieram się za napisanie kolejnej historii - trochę dłuższej! :) ***

sobota, 2 maja 2015

Teraz chcę bólu fizycznego.

Siedziałam w salonie i oglądałam jakieś romantyczne filmy. "Nie! Nie całuj go! i tak wszystko kij strzeli i pozostaną tylko blizny po jakimś nieudanym związku..!!"  Co inny film to ciągle o tym samym myślałam, że powyżej.. Nie moge zapomnieć o Leonie. Brak mi go.. Wczoraj wieczorem było najpiękniejsze nasze spotkanie - odezwał się do mnie jednym zdaniem! Ale fajnie było usłyszeć z jego ust, tak miłe słowa, że ci wybacza i że jemu też przykro z tego powodu. Ból psychiczny jaki Leon sprawia mi codziennie, boli.. Nie mam jednak zamiaru się już zabijać. To i tak nic nie dało. Muszę iść do łazienki. Wstałam i poszłam. Gdy doszłam zobaczyłam, że na pralce leżą gumki recepturki. Wzięłam je bo było ich 4 i założyłam na rękę. Teraz pozostaje mi jedno..
Boli.. ale musi boleć bardziej. Nie chcę już myśleć, nie chce cierpieć psychicznie. Teraz chce bólu fizycznego. "Cięłam się" jakieś 10 minut z łzami w oczach. "Leon to przeszłość, nie myśl o nim, on woli Gery. Gery to jego dziewczyna.. Ja już nic dla niego nie znaczę.." Po chwili przestałam. Odłożyłam lekko zakrwawione gumki do mojej kieszeni od spodni, poprawiłam makijaż i poszłam przed siebie. Czyli do studio. Przechodząc przez korytarz, spotkałam dużo moich mordek. Przywitałam się z każdym.. Oprócz Leona. Oboje przechodząc koło siebie, nawet nie spojrzeliśmy ku sobie. On ma mnie gdzieś, to ja też będę udawać że tak jest, co mi tam?  Po lekcjach udałam się do domu. Znowu szukałam mojego pamiętnika, jednak wszystko na nic. Nigdzie go nie było. Ale.. gdzie on mógł być? Ostatni raz zostawiłam go w moim pokoju. Nikt nigdy go nie ruszał. Mam dosyć. Idę do parku. Chcę trochę nabrać świeżego powietrza, bo mi słabo. Gdy dotarłam na miejsce, usiadłam na ławce. Nagle kątem oka zobaczyłam Gery i.. Leona. Szli koło siebie śmiejąc się. Zobaczyłam,że Leon spojrzał się w moją stronę i od razu posmutniał. Pewnie nie chce mnie już widzieć. Szkoda, chciałabym z nim pogadać, wszystko mu powiedzieć. Przede wszystkim chciałabym mu powiedzieć, że żałuję, że tak się stało. Że z nim zerwałam. To wszystko moja wina... Chciałabym to wszystko zapisać w moim pamiętniku, ale jego też nie ma. Nie ma co. Idę do domu.
Otworzyłam drzwi do pokoju i moim oczom ukazał się.. pamiętnik! Byłam  prze szczęśliwa!
V: Aaaa odnalazłeś się!
Krzyknęłam na cały dom.Od razu wzięłam go do ręki i poczułam, że muszę w nim dużo napisać. Usiadłam na podłodze i rozpłynęłam się w swoich myślach..

wtorek, 21 kwietnia 2015

Wybaczysz mi kiedyś?

*Ludmiła*
Zauważyłam, że wychodzi też Violetta, Schowałam się za krzakami, gdy nagle przewróciłam się i złapał mnie Federico. Jakby nie on pewnie upadłam na coś twardego i Bóg wie co bym sobie zrobiła! 
Fe: Co ty tu robisz? Nie mów, że coś knujesz..
Lu: Nie, przepraszam muszę iść.
Fe: Nigdzie nie pójdziesz dopóki mi nie powiesz.
Lu: Dobra, tylko ci..
I tu wszystko mu opowiedziałam jeśli chodzi o pamiętnik, chłopak się zdziwił a jego mina była tak śmieszna, że aż nie mogłam wytrzymać i się zaśmiałam na głos. Nagle zobaczyłam, że w naszą stronę idzie Violetta, pewnie nas zauważyła. Szybko śmieci wyrzuciłam dalej od nas gdy nagle zobaczyłam Leona. To do niego pewnie szła.
Lu: Fede, chodźmy stąd, jeszcze nas zauważy.
Fe: Weź pamiętnik. 
Wzięłam pamiętnik i cicho za ich plecami weszliśmy do domu. Tam siedziała moja mama. Kazałam Federico schować pamiętnik i bezpiecznie przeszliśmy koło mojej mamy. Weszłam do pokoju Violi i zostawiłam pod kołdrą. Razem z Fede poszliśmy do mnie do pokoju.
Fe: Dobra robota. Kocham Cię skarbie!
Lu: Dziękuję, ja ciebie też!
Usiedliśmy na moim łóżku i pocałowaliśmy się namiętnie. Spytałam się go czy by nie chciał zostać ze mną na noc tutaj. Po chwili zastanowienia odpowiedział, że tak.
Lu: To będzie najlepsza twoja noc w życiu kochanie.
Fe: Mrr. Chodź tu do mnie koteczku, niech no ja cię dorwę i wycałuję!
*Violetta*
Byłam na dworze. Było już późno, gdy zobaczyłam Leona. Podeszłam do niego.
V: Leon. 
L: Violetta..
V: Chciałam cię przeprosić. Zrozumiałam, że zrobiłam wielki błąd.Wybaczysz mi kiedyś?
L: Jasne, że tak.. Ja też przepraszam, a teraz muszę już iść, pa
Fajnie było usłyszeć tak na dobranoc miłe słowa. Weszłam do domu, zjadłam kolację i poszłam spać..

Zaginął mój pamiętnik!

Odwróciłam się i moim oczom ukazał się on... Alex! 
A: Hej Viola, chcę ci coś powiedzieć..
V: To i tak nie ma znaczenia.. Muszę już iść na próbę.
A: Ale to na prawdę ważne! 
Odeszłam od niego, a on złapał mój nadgarstek ręki. 
V: Czego chcesz?! 
A: Viola.. Chciałem za wszystko przeprosić. Nie wracajmy do przeszłości bo wiem, że dużo cierpiałaś, ale czy jest jeszcze jakaś szansa na to że byśmy.. się przyjaźnili? Proszę..
V: Zastanowię się, do zobaczenia, pa.
Wzięłam swoją torebkę i poszłam do domu. Tam spotkałam Ludmiłę i Priscillę, gdy tylko weszłam do domu, przestały gadać. Zdziwiłam się i to bardzo. Pewnie gadały o swoich tajemnicach jak  tak to im nie przeszkadzam. Poszłam do swojego pokoju, żeby wziąć mój pamiętnik i opisać zdarzenie z Leonem. Nigdzie jednak nie mogłam go znaleźć. Pamiętam, że ostatni raz położyłam go przy łóżku. Nikt tu nie mógł wchodzić przecież.. Postanowiłam, że zapytam się Priscilli i Lud. 
V: Hej, nie widziałyście mojego pamiętnika? 
Pris: Nie, nie ruszałyśmy go, czemu pytasz? Coś się stało? 
Lu: No właśnie, coś się stało?
V: Zaginął mi i nigdzie nie mogę go znaleźć. Jakbyście go znalazły to mi powiedzcie. 
Pris: Z pewnością pomożemy ci go znaleźć. Może poszukaj u siebie w pokoju? 
V: Szukałam.. Ale spróbuję jeszcze raz, pa.
Poszłam na górę z pewnością, że go znajdę. Obszukałam wszystkie pokoje. Został mi jeszcze pokój Lud. Nie wiedziałam czy tam wchodzić, jednak się odważyłam. 
*Ludmiła*
Pris: Już nigdy nie znajdzie pamiętnika, już o to zadbam. 
Lu: Mamo, co ty zrobiłaś?
Pris: Wzięłam jej ten pamiętnik. Nawet nie wiesz o czym ona tam pisała! 
Lu: No nie wiem, o czym?
Pris: O mnie i o Tobie, Smarkula popamięta, żeby nas nie obrażać co nie Ludmiła? 
Lu: Tak mamo..
Mama wzięła i wrzuciła pamiętnik do śmietnika i wyszła z kuchni. Trochę żal mi było Violetty, wiem ile dla niej znaczył ten pamiętnik. Postanowiłam, że go jej oddam. Schylałam się do śmieci, gdy do kouchni weszła Olga.
O:Oo malutka, co ty tu robisz? 
Lu: NIC! Tzn.. mnie tu nie powinno być, powinnam być w studiu..
O: Dobrze, ja idę wyrzucić śmieci i przyrządze wam wspaniały obiad.
Lu: Nie! 
O: Co?
Lu: Ja wyrzucę śmieci, uwielbiam to robić! Ha ha.. 
Wzięłam kosz i śmieci i poszłam za dom. Zauważyłam, że wychodzi też Violetta, Schowałam się za krzakami, gdy nagle przewróciłam się i złapał mnie.. 


sobota, 18 kwietnia 2015

Przepraszam | [I COŚ WAŻNEGO]

Siems. *WAŻNE* wiem, że ostatnio posty piszę
z dużymi przerwami, ale wiecie
szkoła ;___; . 
Postaram się pisać częściej i mądrzej :D 
Pozdrawiam, założycielka bloga. 

V: Wychodzę do studia! Przyjdę na obiad! 
Wykrzyknęłam wychodząc z domu. Ciągle jednak myślałam o tym co zdarzyło się wczoraj przy kolacji. Nie wiem czy mój ojciec dobrze wybrał, że ożenił... "CO?! O kurczę! Przecież mieli mieć uroczystość! O nie, pewnie o tym zapomnieli. A przez kogo? Komu się chciało zabijać? No jasne że mi.. Zawsze jestem dla wszystkich kłopotem." Niespodziewanie weszłam na Fran. 
V: O Fran, przepraszam. Nie widziałam Cię! 
Fra: ...
Fran nie odpowiadała. Oznaczało to jedynie kłopoty. Narobiłam sobie wrogów? Nic takiego nie pamiętam o dziwo. 
V: Francessca, jeśli kiedykolwiek Ci coś zrobiłam, to przepraszam. Nie dawno przeszłam bardzo dużo problemów związanych ze mną... Nawet nie wiesz jak mi smutno gdy patrzę na ciebie a ty się do mnie nie odzywasz. Proszę, niech będzie tak jak dawniej...
Fra: ... Viola, no jasne, że będzie tak jak dalej. Rozumiem Cię. Leon wszystko mi opowiedział. Kocham Cię Violuś, po przyjacielsku. 
V: Ja Ciebie też, ja ciebie też...
Uśmiechnęłam się , podeszłam do niej i ją przytuliłam. Wiedziałam, że odzyskałam dawną Fran, tą którą znam, a nie tą którą nie znałam. 
Gdy weszłam w progi studia, od razu wszyscy podeszli do mnie i pytali się jak się czuję. Odpowiadałam że powoli wracam do normalnego życia, takiego jak wcześniej. Nagle zobaczyłam Leona. Podeszłam do niego i tak zaczęła się nasza rozmowa:
V: Hej. Jak tam u Ciebie?
L: Nawet dobrze, a u Ciebie? Gdzie masz Alex'a? 
V: Leon, przestań, proszę. 
L: Tak? Tylko, że to nie ja jestem ten nienormalny, żeby się zabijać dla kogoś..
V: Może ten ktoś dla kogo chciałam się zabić, był dla mnie kimś ważnym? Kimś kogo uważałam za całe moje życie? 
L: Sorry, muszę już iść. Jestem umówiony na koncert.
V: Ciekawe z kim..
L: Z Gery, Jeśli ci to nie pasuje, nie mój problem! Żegnam.
Machnął tylko ręką i odszedł. Co ja mu zrobiłam? Przecież to nie moja wina, że nadal coś do niego czuję.. On jest dla mnie całym światem, ale on tego nie rozumie i nie zrozumie.. Łza mi spłynęła z policzka gdy ktoś złapał mnie w talii. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się on... 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Powrót do domu i.. kłótnia.

Dziś mija tydzień odkąd trafiłam do szpitala i właśnie dziś się pakuję i wyjeżdżam prosto do domu. Nie mogę się  już doczekać, aż spotkam Olgę i Ramallo. W domu oczywiście są też Priscilla i Ludmiła, ale za nimi mniej tęsknie. Ważne że teraz będę blisko mojego taty. W trakcie mojego pakowania do sali wszedł Leon:
L: Cześć. Jak tam?
V: Dobrze.
L: Dobrze? Em no to dobrze..
V: Tak.. A ty jak się czujesz?
L: No dobrze. Heh.
V: To dobrze. Dziś oboje wychodzimy.
L: Tak, nareszcie. Dłużej tu nie wytrzymam.
Do sali wszedł mój tata i przeszkodził nam w rozmowie.
Her: Chodź Viola, idziemy.
V: Pa..
L: Do zobaczenia, wyzdrowiej.
V: Dzięki.
Wyszliśmy z sali, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu. W samych progach mojego domu, przybiegła Olga i Ramallo. Olga przycisła mnie do siebie i mocno, bardzo mocno przytuliła. Ucieszyłam się, że ich zobaczyłam a w moim sercu tak jakby coś się wzruszyło. Nie chce być już tą złą Violettą, wolę być miła i grzeczna. Rozpakowałam swoje walizki, wyjęłam pamiętnik i narysowałam to co wszystko przeszłam. Coś takiego jak komiks. Gdy skończyłam, zeszłam na obiad.
Olg: Kochaniutka moja Violetta, specjalnie dla Ciebie przygotowałam twoje ulubione ciasto. Jedz ile tylko wlezie!
V: Dziękuję Olgunio, jesteś najlepsza.
Podeszłam do niej i ją ucałowałam w policzek. Usiadłam przy stole pełnym jedzenia i zajadałam się aż do nieprzytomności. Po paru minutach przysiadła się Priscilla i mój tata.
Pris: Viola, oboje z tatą się tak martwiliśmy..
Her: No właśnie, ale najważniejsze, że jesteś zdrowa. Nigdy więcej już nam tego nie rób.
V: Tato! Dobrze wiem, że byłam zła dla wszystkich, ale daj mi się zmienić!
Pris: Violetta! Jak ty się odzywasz do ojca? Proszę wstań i idź do swojego pokoju.
V: To tata będzie mi mówił co mam robić, nie ty!
Pris:  Ja i Herman dogadujemy się wzajemnie i oboje wiemy co dla ciebie najlepsze.
V: Tato..
Her: Proscilla ma rację. Wstań i idź do swojego pokoju.
V: Ah!
Z płaczem w oczach pobiegłam na górę. Martwię się o tatę. Z kim on się związał? Priscilla jest dla niego zła.. Usiadłam na łóżku i wszystko zapisałam w pamiętniku.

sobota, 4 kwietnia 2015

Nic mnie nie uratowało.. żyję..

Leże na czymś. Czuje to. Głową widzę tylko górę sufitu (?). Czyżby białe niebo. Obok niego lekko żółte światło. "Czy jestem w niebie?" Nie mogę się ruszać. Nie mogę mówić. Jedyne co moge, to myśleć. Jest strasznie cicho, tak jak by nikogo nie było, jakby nikt nie istniał. Poruszyłam ręką. Odzyskałam czucie, ale nadal nie mogę się podnieść. Nagle podchodzi ktoś. Wyciąga do mnie rękę a ja do tej osoby. Wyostrzam wzrok i widzę Leona. Wstaję i stoję prosto twarzą w twarz do niego. Otaczała nas pusta i biała przestrzeń.
V: Ty... ty żyjesz...
L: ...
V: Prosze.. powiedz coś.
Dotknęłam jego policzek. Był taki zimny i blady. Zbliżałam się do jego ust, moimi ustami. Nagle nasze lekko różowe wargi zetknęły się ze sobą i połączyły w jedną jedność. Nagle coś pękło. Ziemia na której stałam zaczęła się trząść. Upadłam na ziemię i Leon również. Zaczęliśmy się od siebie oddalać tak jakby coś nas ciągnęło za nogi. Pstryk! Obudziłam się. Serce pikało mi jak oszalałe. Popatrzyłam w moją prawą stronę i zobaczyłam łóżko szpitalne a na nim chłopaka. Był to Leon. Całe ciało jego dostało wstrząsu i zbiegli się lekarze. Reanimowali go i udało się. Gdy wszystko się uspokoiło podeszli do mnie.
Lek: Dziewczyna się obudziła. Ale nas wystraszyłaś. Nigdy więcej tego nie rób.
Podpięli do mnie kroplówkę i znikli w ciemnym korytarzu. Nagle do sali wszedł mój tata, Priscilla i Ludmiła.
Her: Viola, jak dobrze że się wybudziłaś! Martwiłem się o Ciebie. Obiecaj mi, że nigdy więcej już nic takiego nie zrobisz.
V: Dobrze tato.. obiecuje.
Pris: Violetta, wystraszyłaś nas. Myśleliśmy że już nigdy się nie obudzisz.
V: Wiem.. wiem, że źle zrobiłam. Przepraszam Was wszystkich.
Her: Oo będziesz się tłumaczyć w domu, a teraz wypoczywaj.
Oboje wyszli. Została sama Ludmiła i leżący na osobnym łóżku Leon.
V: Długo będziesz tak tu siedzieć? Nie wolisz iść do domu?
Lud: Wiem, że tyle ci złego zrobiłam, że niechętnie mnie tu widujesz, ale od pewnego czasu jesteśmy siostrami, więc siostry sobie pomagają. Życzę Ci abyś wyzdrowiała..
I wyszła z sali. Nie zdążyłam nawet podziękować..
Leżałam i leżała na tym łóżku sama jak palec. Nagle kątem oka zobaczyłam jak Leon się rusza. Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam ,że już nie śpi i patrzy się na mnie.
Le: Violetta.. czy my. jesteśmy..
V: Nie, nie jesteśmy. Ty żyjesz i ja żyję.
Le: Dziękuję Ci.. przepraszam, porozmawiamy jutro, dobranoc.
Wyjęłam swój pamiętnik. Napisałam na nim dużo rzeczy, m.in. jak spędziłam dzień. Na koniec dodałam: "Nic mnie nie uratowało.. żyję..."

wtorek, 24 marca 2015

Dziękuję że byłaś..

List od Leona: 
"Kochana Violu. Wiem, że nie jesteśmy już razem, co mnie bardzo boli. Zerwaliśmy a ty stałaś się inna. Tak samo jak ja. Nie mogłem bez Ciebie żyć, ale nie było tego widać po mnie. Martwię się o Ciebie czy w ogóle się wybudzisz. A jeśli jednak nie? To będziemy żyć razem tam na górze. Popatrz, dziś mamy takie ładne niebo, niebieskie i bez chmurne. Mam nadzieję, że Cię tam zobaczę i będziemy żyć wiecznie. Dziękuję, że byłaś.. i będziesz, ale w innym świecie. Kocham Cię i nie szukaj mnie (bo na pewno nie jestem w domu, nie.. skąd taki pomysł?! ) bo mnie nie znajdziesz. Do zobaczenia w innym wymiarze. Twój na zawsze.. Leon." 
V: CO!? Jak to?! To nie możliwe.. Leon.. Co ja zrobiłam? Muszę go odnaleźć. 
Wstałam z łóżka, zrobiłam pierwszy krok i upadłam na ziemię. Nie było obok mnie żadnych lekarzy więc miałam szczęście. "Ał.. Przecież ja nie dojdę do Leona.. Violetta dawaj! Dasz radę" Jedną ręką podparłam się ku łóżku i wstałam. Idąc w strone Leona potykałam się jedną nogą. Bardzo mnie ona bolała, ale dla Leona zrobię wszystko. Po 15 minutach dotarłam do jego domu. Zapukałam jednak nikt nie odpowiadał. Wzięłam zamach i próbowałam wywarzyć drzwi. Nareszcie udało mi się. Upadłam na podłogę i nie miałam jak wstać. Postanowiłam, że będę się czołgać aż do pokoju Leona. Gdy tam dostałam się drzwi były zamknięte, jednak tutaj wystarczyło abym otworzyła je klamką. Tak też zrobiłam. Ku mojemu zdziwieniu nikogo nie było. Postanowiłam pójść do kuchni. Z daleka zobaczyłam wystającą rękę. Wstałam o własnych siłach i zaczęłam biec potykając się na nogę. Gdy zobaczyłam Leona nie przytomnego leżącego w środku kuchni oprzytomniałam i wiedziałam co zrobiłam.. "To wszystko przeze mnie.. " Uklękłam przed nim. W ręce trzymał jakieś tabletki, które pewnie zarzył..
V: Leon.. Proszę żyj.. Nie odchodź - Mówiłam do niego z płaczem w oczach. - Jesteś zbyt młody a żeby umierać. To ja powinnam umrzeć nie ty! Jesteś głupi że tak postąpiłeś. 
Obwiniałam go tak z 5 minut. Nagle do ręki wzięłam tabletki te które wziął Leon. Popiłam wodą Po czym położyłam się koło niego i pocałowałam w policzek. 
V: Dziękuję że byłeś.. i będziesz... 

poniedziałek, 23 marca 2015

Ona żyje!

*Leon*
Siedziałem w sali przy Violi. Rozmyślałem nad przyszłością. Ja i Violetta i nasze dzieci.. A teraz Violetta.. Ona może umrzeć, a to wszystko przez takiego jednego głupiego chłopaka.. czyli mnie. Dobra koniec oszukiwania samego siebie. Muszę z tym skończyć.
A więc pozostaje mi pożegnać się. Napiszę list. *15 minut później* Skończyłem. Zostawię go na stoliku przy Violi. Podszedłem do stolika i go położyłem. Popatrzyłem w jej śpiące oczy. Nawet jak są zamknięte są takie piękne. Może ostatni raz ją pocałuje? Tak to dobry pomysł. Usiadłem po bokach łóżku, popatrzyłem ostatni raz w jej zamknięte oczy. Moje też się zamknęły i.. pocałowałem jej suche i lekko siwe usta.
L: Kocham Cię.. Zawsze byłaś dla mnie najważniejsza pamiętaj o tym...
Wyszedłem z sali. Nie oglądałem się za siebie. Widziałem jak lekarze szybko biegli b stronę jej sali, pewnie po to by ją odłączyć. Ale po co biegli? Nie mogli iść? Eh.. Nie ważne.
Po 15 minutach dotarłem do domu cały we łzach. Nikogo na szczęście nie było, rodzice w pracy. Poszedłem do kuchni i wyjąłem jakieś tabletki. Nasypałem garstkę na rękę i popiłem wodą. Wiedziałem co robię. Nie chcę żyć już na tym świecie. Łzy spływały mi po policzku gdy nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i zakręciło w głowie. Upadłem na ziemię zachaczając głową o wystający kąt szafki...
*Violetta*
Siedziałam przytulona sama do siebie w ciemnym pomieszczeniu. Sama.. jak palec. Było mi strasznie zimno, a z ust wydobywała się para jak chciałam coś powiedzieć. Cała się trzęsłam z zimna. Nie wiedziałam, gdzie jestem ani co robię. Nic nie czułam. Nagle zobaczyłam małą jasną kropkę daleko ode mnie. Wstałam i zaczęłam w jej stronę iść, a ona się ciągle powiększała. Byłam już bardzo blisko niej. Wyciągłam w jej stronę rękę i całe światło ogarnęło otaczającą mnie przestrzeń. Było mi tak przyjemnie i ciepło. Iii nagle poczułam jak ktoś mnie trzepie, moim ciałem. Obudziłam się.
Lek: VIOLETTA! ONA ŻYJE! STAŁ SIĘ CUD! 6 dzień śpiączki! Alleluja! Dzwońcie po jej rodziców!
V: Ałaaa.. Moja głowa. Strasznie boli.. Gdzie ja jestem ? W niebie? Jesteście moimi aniołami?
Lek: Co ty mówisz! Jestem twoim lekarzem. Jak dobrze, że się wybudziłaś. Teraz odpoczywaj. Zaraz pielęgniarka przyniesie ci leki które musisz wziąść.
Lekarz wyszedł a ja zobaczyłam list na stoliku. Ciekawe od kogo. Wzięłam niechętnie do ręki. Otworzyłam i wyjęłam kartkę. To co tam było napisane.. Popłakałam się..

poniedziałek, 16 marca 2015

Ona się nie wybudzi...

*Leon*
Na sali w której leżała Viola zostałem już tylko ja. Herman pojechał do domu z Priscillą i Ludmiłą. Byli zmęczeni, a ja nadal czekam, aż ona się obudzi. "To moja wina, jakbym z nią nie zrywał pewnie nie doszło by do tego. Ona mnie na prawdę kochała, a ja... To spieprzyłem. To ja powinienem leżeć na łóżku za to wszystko, a nie ona. Ona nie zasługuje na śmierć. Dawca... Musi się znaleźć inaczej.. nie. inaczej nie będzie". Wziąłem jej rękę do mojej i mocno ścisłem. "Wszystko będzie dobrze, obiecuje." Wstałem i pocałowałem ją w czółko. Wyszedłem z sali i patrzyłem się na nią przez szybę. Nagle zawróciło mi się w głowie. Przewróciłem się i upadłem. Straciłem przytomność. Okej już w porządku. Właśnie leżę na łóżku szpitalnym i są przy mnie wszyscy lekarze. Nie wiem o co chodzi, przecież to tylko zasłabnięcie...
Lek: Oo Leon się obudził. Dobra to robimy badania.
Przyłożył do mojej rozpiętej koszuli jakieś macki i podłączył do jakiegoś sprzętu. Zobaczyłem w niej moje serce. Tak ładnie i powoli biło. Tak samo jak Violi.. Gdybym mógł coś zrobić, coś odważnego, żebym był bohaterem Violetty. Nic mi nie przychodzi do głowy. Właśnie leżę i modlę się za nią aby się w końcu obudziła.. To już 4 dzień jej śpiączki. Nie wytrzymam nie widując jej uśmiechu, łez i.. jej pięknych oczu. Są jak karmelki lub czekolada takie słodkie i brązowe. Mógłbym długo o nich mówić, ale.. czas goni. On nigdy się nie zatrzyma, nie poczeka. Czekajcie.. Moje serce... Jej serce
L:DLACZEGO!?
Krzyknąłem na całą salę. Wszyscy się na mnie popatrzyli jak na jakiegoś dziwnego człowieka. Dobra wiem, że nim jestem ale wpadłem na pomysł.
Lek: LEON!? Co jest?! Ratujmy go!
L: NIE! Proszę przestać i niech pan zabierze te ręce od mojego ciała.. Nic mi nie jest
Lek: Krzyczałeś więc musiało się coś stać.
L: Bo wpadłem na mega pomysł. Violetta.. Ona potrzebuje kogoś..
Lek: Niestety.. Obawiam się że to już jest za późno.. Prawie piąty dzień śpiączki. Przykro nam to stwierdzić, ale obawiam się że Violetta.. Pańska koleżanka.. Ona..
L:Człowieku! Śpiesz się! Czas nie poczeka! Ahh z kim ja pracuje !
Lek: Ona się już nie wybudzi!
Nagle poczułem jak coś we mnie pęka. Tak od środka. Czułem już to raz. Tuż po rozstaniu z Violettą, jednak to nie ten sam ból. Ten jest silniejszy...

sobota, 28 lutego 2015

Obudź się, proszę!

*Leon* 
Szłem do studia. Niestety tam jej nie było. Postanowiłem , że pójdę za studio. Zauważyłem, że strasznie dużo jest gałęzi od drzew. Ledwo, ale jakoś przedarłem się przez nie. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem jakąś dziewczynę leżącą na trawie. Podbiegłem do niej. Była to Viola.
L:Viola! Wstawaj! Słyszysz mnie?! Viola! 
Zacząłem trzepać nią, ale to nic nie dało. Straciła przytomność! Zadzwoniłem po karetkę. Przyjechali jak najszybciej. Powiedzieli, że Viola jest w ciężkim stanie. Podobno, że wzięła tabletki na ból głowy, ale wcześniej piła alkohol. Byłem załamany. Dlaczego ona.. i dlaczego ona to zrobiła? Czy aż tak jej źle się żyje? Pojechałem razem z nią do szpitala. Czekałem aż się obudzi. Niestety, nie budziła się. Powiadomiłem o tym zdarzeniu jej bliskich czyli rodzinę. Przyjechaliśmy wszyscy na drugi dzień. Czyli Ja, jej tata,Priscilla, Fede i Ludmiła. Modliłem się całą noc, żeby wyzdrowiała.  Nagle poruszyła ręką. Miałem nadzieję, że zaraz otworzy  oczy i że powiem jej jak ją kocham. Niestety zawiodłem się. Nie budziła się. Nagle urządzenie na którym wyświetlało się bicie serca, zaczęło pikać. Violetta zaczęła cała się trzęść. na sale wpadli lekarze. Szybko ją reanimowali. Nagle wzięli łóżko ze sobą na salę operacyjną. Nie wiedziałem o co chodzi. Na szczęście wyszedł jeden lekarz z sali. Mogłem o wszystko zapytać.
L: Dzień dobry! Wie pan co z Violettą? Co z tą dziewczyną na oddziale operacyjnym? 
Lekarz: Kim jesteś, żebym ci mówił? 
L: Jestem jej.. przyjacielem. Martwię się o nią.
Lekarz: No dobrze. Pańska przyjaciółka walczy o życie! Jest teraz jeszcze w gorszym stanie niż była. Jej serce.. Jej serce powoli umiera. Będzie musiała,  albo dostać nowe serce, albo...
L: Albo?!
Lekarz: Albo umrzeć. 
L: Ona nie może umrzeć! na pewno ktoś znajdzie się, kto da jej serce...
Lekarz: Oby, inaczej, wie pan. Narazie przy życiu będzie podtrzymywał ją specjalny komputer ale nie na długo. Przepraszam muszę iść! Wzywają mnie. I.. Bądź dobrej myśli młodzieńcze. 
Do oczu napłynęły mi łzy. Serce waliło mi jak nigdy. Martwię się o nią. Co jeśli nie znajdzie się dawca? Wtedy ona.. Nie! Ona nie może.. Ona musi żyć. Podeszłem do jej taty i wszystko mu opowiedziałem to co mi lekarz powiedział.. Gdy lekarze skończyli odwieźli Violę na salę. Wszyscy udaliśmy się za nią. Ja w duszy modliłem się za nią i ciągle w myślach powtarzałem "Obudź się, proszę!" 

Oby nic jej się nie stało...

Wstałam dziś o 7.00. Jak zwykle ubrałam się i zjadłam śniadanie i wyruszyłam do studia. Spotkałam tam Leona. Gdy szłam korytarzem przez przypadek na niego wpadłam bo byłam zamyślona. On popatrzył się tylko na mnie i nic. Nawet frajer nie przeprosił. Po studiu udałam się do domu. Od rana z resztą czułam się źle. Poszłam do kuchni, gdzie nikogo nie było i wzięłam tabletki na ból głowy. Usiadłam na sofie i popiłam je sokiem. Chwilę odczekałam i poszłam na spacer. Niestety długo na nim nie byłam bo zaczęło kręcić mi się w głowie. Ledwo doszłam do domu. Położyłam się i usnęłam. Spałam z jakieś 2 godziny, ale sen pomógł. Nic mnie nie bolało, dlatego mogłam gdzieś iść. Postanowiłam, że pójdę za szkołę - to było moje ulubione miejsce. Zakryte gałęziami i takie tajemnicze. Uwielbiałam takie miejsca. Gdy dotarłam, usiadłam na trawie z telefonem w ręce i pisałam do moich koleżanek. Po godzinie siedzenia tam postanowiłam już iść bo miałam sprawę do Diega a oni za chwilę kończyli lekcje. Tak, tak znowu urwałam się z lekcji, ale u mnie to normalne. Wstałam i znowu zaczęło kręcić mi się w głowie. Tym razem było gorzej, do tego jeszcze zrobiło mi się czarno przed oczami. Nie mogłam ustać przewróciłam się i straciłam przytomność...
*W tym samym momencie*
*Leon*
Nareszcie koniec lekcji. Dziś dopiero środa, ale jakoś wytrzymam do piątku. Ciekawe co się dzieje z Violą, od pewnego czasu jej nie poznaję. Dziś ani wczoraj i przedwczoraj nie było jej na lekcjach. Martwię się o nią... Mam! Może jest za szkołą, i rozmawia z Diegiem, ale chwilę Diego dziś zostaje po lekcjach z Gregorio. No dobra, nie ważne. Zadzwonie do niej, może dziś odbierze. Zadzwoniłem do Violetty, ale nie odbierała. Dobra, dosyć idę do jej domu! Poszłem do jej domu. Niestety nikogo tam nie zastałem. Ani Ramallo ani Olgi i ani jednego śladu po Violettcie.. Postanowiłem, że pójdę za szkołę. Widziałem ją tam często, ale nie miałem odwagi do niej podejść. Dobra, idę. Po drodze zachaczyłem o Fran przez przypadek.
F: Ałłł! Leon, gdzie ty tak szybko idziesz?
L: Sorry, nie widziałaś Violii?
F: Od kąd mnie upokorzyła nie mam zamiaru z nią rozmawiać.
L: Że co ci zrobiła?
F: Upokorzyła.. Nie chcę o tym rozmawiać. Pewnie żmija pije alkohol albo pali. Ahh. Sorry, Leon muszę lecieć pa.
L: Pa.
Ona paliła?! To, że piła to wiem, ale.. Załamałem się. Oby nic się jej nie stało. Muszę jak najszybciej dotrzeć do studia...

czwartek, 26 lutego 2015

Co będzie dalej?

Za dwa dni przyjadą mój tato i Priscilla. I za dwa dni jest ich uroczystość. Ubrałam się w jakieś ubranie takie stylowe. I cykałam se fotki!
A teraz cała gotowa mogę iść do studia. Ale chwileczkę muszę zajrzeć za mury szkoły. Oczywiście Diego tam był. Nie mogłam wytrzymać i znowu poprosiłam o trawkę. Jak zapaliłam ulżyło mi. Poszłam na pierwszą lekcje z Gregorio. Był tam Alex. Co chwilę patrzył się na mnie i uśmiechał się do mnie. O NIE! Zapomniałabym o Roxi! Ale Fran.. Obraziłam ją i upokorzyłam.. Będę musiała ją przeprosić. NIE! Nigdy tego nie zrobię! Wolałabym umrzeć niż przeprosić taką żmiję jak ją. Gdy dzwonek zadzwonił opuściliśmy klasę i poszliśmy na przerwę. W sumie to mogłabym się zwolnić z lekcji. Nie muszę chodzić do tego beznadziejnego studia. Udam, że bolał mnie brzuch. Okej teraz mogę iść na miasto. O! Widzę kolegów Diega. Podeszłam do nich i zaczęłam temat. Dzieki moim umiejętnością przekonywania dali mi piwo. Mmm posmakowało mi. Siedziałam  gdzieś na odludziu, paliłam i piłam. A to wszystko przez tego frajera Leona. Zniszczył mi życie. Muszę skończyć również z Roxi. Powiem Leonowi prawdę. Niech też cierpi, ale to kiedy indziej. Poszłam do domu. Zastałam tam Fede.
Fe: O hej Viola, co tam? Czemu Cię nie ma w studiu?
V: A bo ten... Brzuch mnie bolał. Nic ważnego. A ty czemu nie w studiu?
Fe: Bo czekałem na Ciebie. Powiedz mi, tylko szczerze, co ty robisz ze swoim życiem? Widziałem Cię dziś z Diegiem i to co robiłaś. Nie ładnie...
V: Uparliście się na mnie?! Łajdaki! Wy byście tylko zganiali na innych.
Zrobiłam się cała czerwona i zła. Wyszłam z domu i trzasnęłam za sobą drzwiami. Miałam wszystkich głęboko gdzieś.
V: Mam dość życia! Słyszysz mnie tam na górze?! Chcę odejść! Prosze...
Łzy nadeszły mi do oczu. Zniechęciłam się do życia. Nienawidzę ludzi, Leona! "Nie... to że raz mi coś się zawaliło to nie znaczy, że muszę nad tym rozpaczać. Muszę być silna! A przynajmniej taką udawać. Oh.. Muszę zapalić! Nie mogę już dłużej wytrzymać, idę do Diega" Chwilę rozmyślałam, po czym otarłam łzy i poszłam. Znowu paliłam. Teraz to już mój nałóg. Nie wiem co dalej będzie, ale chcę więcej...

środa, 25 lutego 2015

Szampan.

Ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam otworzyć. Był to Leon. Wpuściłam go do środka i oboje poszliśmy do salonu. Usiedliśmy i rozmawialiśmy. Nagle nasze oczy skierowały się ku sobie. Byliśmy bardzo blisko od pocałunku jeszcze chwila i... *PUK PUK PUK * Obudziłam się. Ale miałam okropny sen. Leon? Serio? Moja głowa nie lepszych pomysłów tylko Leon? Ja z nim już dawno skończyłam. A no tak pukanie do drzwi, idę otworzyć. Zastałam za drzwiami Alex'a i zdziwiłam się co on tu robi. Jednak wpuściłam go i oboje poszliśmy do salonu.
A: Hej Violu, bo mówiłaś, że mogę do Ciebie dziś przyjść po południu no to przyszłem. A i moi koledzy załatwili nam szampana proszę bardzo.
Podał mi szampana i uśmiechnął się.
V: Yyy no tak. Fajnie, że mnie odwiedzasz, ale daj spokój... Leon dziś mnie śledził. Jestem taka wkurzona, że ahhh.
A: Uspokój się i odpręż. Napijemy się po szklance szampana i Ci przejdzie. Będzie dobrze.
Podszedł do mnie i mnie przytulił. To było słodkie, oczywiście odwzajemniłam i dodałam całusa w policzek. Poszłam do kuchni i wyciągnęłam szklanki. Nalałam pysznego pół słodkiego szampana i oboje siedząc na kanapie popijaliśmy. Ja oczywiście niedość że paliłam trawkę dziś to jeszcze szampan. Byłam już załatwiona na maxa. Razem przytuleni do siebie leżeliśmy i oglądaliśmy telewizję .
A: I jak tam? Co robimy? Bo troche nudno.
V: Eh co chcesz. Mi obojętne.
A: Może to co ostatnio? Ja Cię tak kocham w łóżku...
V: Haha. Nie chce mi się tego robić.
A: Ale ja tylko dbam o Ciebie i twoje przyjemności. Przecież widziałem jaka byłaś podniecona i w ogóle. Heh. To co? Mój kolega jest gotowy do działania.
V: Nie! Rozumiesz? Ja Cię zaprosiłam dzisiaj tylko dlatego, że chciałam spędzić z kimś wieczór a nie iść do łóżka. No i dobra wtedy fajnie było, ale zastopuj kolego!
Odepchnęłam go i szłam do góry po schodach gdy Alex złapał mnie w biodrach i przytulił do siebie. Zdenerwował mnie i wyrwałam mu się. Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Wtedy wszedł do mojego pokoju.
A: Oj Viola tu się chowasz! Nic ci nie zrobię jak nie chcesz to nie.
V: Ale ja chcę! No dawaj chodź do mnie.
Alex zaczął rozpinać koszule a gdy zdjął zaczął mnie całować i w usta i w szyję. Zaczął ściągać moją bluzkę a gdy skończył ściągnął spodnie i bokserki. Wszedł pod kołdrę i czekał na mnie aż ja ściagne z siebie ubranie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Kazałam się Alexowi schować i wyciszyć. Szybko ubrałam jego koszulę i spodenki i otworzyłam pokój.
V: Ludmiła? Czego tu chcesz?
Lu: A bo wiesz. Oj! Kogo ta koszula? Ktoś tu jest? Czyżbyś sprowadzała sobie kolegów do domu? Tata będzie zawiedziony gdy mu to powiem!
Nagle z mojej łazienki wyszedł Alex. Na szczęście ubrany tylko bez koszuli.
A: Cześć Ludmiła. Bo widzisz było mi gorąco i ściągłem koszulę a Viola mi ją zabrała i nie chciała oddać, Prawda kotku?
V: Tak to najprawdziwsza prawda. A teraz idź stąd. Pewnie Fede na ciebie czeka
Lu: Tak się składa, że dziś zajęliśmy cały salon więc masz nam nie przeszkadzać. Ugh. ludmiła wychodzi!
Wyszła i trzasła za sobą drzwi. Ja usiadłam na łóżku z Alexem.
V: Blisko było. Uff.
A: Tak,ale teraz możemy kontynuować to co zaczęliśmy. A więc gdzie ja skończyłem? Tak na całowaniu cię.
Podszedł do mnie i znowu zaczął mnie całować. Powiedziałam, że na dzisiaj dosyć i zdjęłam jego koszulę i oddałam mu ją. Ubrałam na siebie sukienkę i powiedziałam chłopakowi żeby szedł już do domu. Jak kazałam tak zrobił.

wtorek, 24 lutego 2015

O co chodzi?

Była godzina 9.40 gdy się obudziłam. Czułam, że byłam do kogoś tyłem przytulona. Do tego głowa mnie bolała i nic na sobie nie miałam. Nawet piżamy. "O co chodzi?" Ała... moja głowa, ale boli." - Pomyślałam. Usiadłam na łóżku i zobaczyłam Alex'a! On leżał koło mnie! Pewnie za dużo  wczoraj wypiłam. Nagle chłopak się poruszył i usiadł koło mnie. Ja szybko przykryłam się kołdrą i dziwnie się patrzyłam.
A: Hej Violu.
Po tym dał mi buziaka w policzek.
V: Eee hej? I.. co Ty tu robisz?
A: Nie pamiętasz co wczoraj robiliśmy? Byłaś taka niegrzeczna.
V: O nie. Coś sobie przypominam. Chociaż, fajnie było. Jesteś w tym niezły.
A: No wiadomo, heh.
Po tym położyłam się a Alex przysunął się do mnie i zaczął  mnie całować w usta. Ja go odepchnęłam i zaczęłam się śmiać. Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. gdy skończyłam wyszłam i zobaczyłam, że Alex też się ubrał.
A: Violu, może kiedyś to powtórzymy? Razem było nam dobrze..
V: Tak, tak. Jak chcesz to wpadaj dzisiaj do mnie. Napijemy się i pogadamy. Starszych nie ma w domu więc mogę robić co chcę. A teraz idź już sobie.
Chłopak wstał podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i wyszedł jak mu kazałam. Zeszłam na dół i zobaczyłam jak cała chata jest ubrudzona od tej wczorajszej imprezy. Zaczęłam sprzątać, Zajęło mi to równą godzinę. Po tym poszłam na chwilę do studia. Spotkałam Leona. Patrzył się na mnie jak nie wiadomo na kogo. Nie zwracałam na niego uwagi. Wyszłam przed studio. Zaczęłam iść za szkołę w miejsce ukryte gałęziami drzew. Zobaczyłam Diega z kolegami. Podeszłam do nich i zapytałam  co robią. Odpowiedzieli, że gadają. Jednak widziałam, że coś chowają w rękawach od kurtek.
V: Przecież widze, że coś chowacie. Pokażcie co tam macie.
D: Idź stąd. Nie powinno Cię to interesować.
V: Bo co? Pobijesz mnie? No dawaj!
D: Violetta. No dobra. Palimy trawke. Tylko Ciii, bo jak komuś powiesz to uwierz mi masz prze..
V: Rozumiem. Nie jestem już tamtą grzeczną Violettą. Dawaj, też chcę spróbować.
D: Na pewno? To niezłe uzależnienia, uważaj tylko. A teraz masz bierz.
V: Ok dzięki ci wielkie.
Dałam mu całusa w policzek jako oznakę za podziękowanie. Wzięłam zapałki i zapaliłam. Na początku mi nie smakowało, ale co tam, paliłam dalej. Czułam się nieziemsko. Taka wyluzowana i w ogóle na luzie. Szłam do domu cała szczęśliwa, gdy ktoś złapał mnie za rękę. Był to Leon.
V: Czego ode mnie chcesz frajerze? Mało Ci?!
L: Viola,  martwię się o Ciebie... Wczoraj na tej twojej imprezie, byłaś cała upita.
V: Byłeś? Nawet Cię nie zauważyłam HA HA. Idź lepiej do twojej Roxi.
L: Ale.. Viola..
Odepchnęłam go i weszłam do domu. Położyłam się na kanapie i usnęłam.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Mój pierwszy... raz? (+18)

Siedziałam właśnie w salonie czekając na gości. Była dopiero 17.00 więc miałam godzinę czasu. Przyszła Ludmiła, i usiadła koło mnie. Jej wzrok skierowany był na mnie. Czułam to. Miałam się odezwać, gdy ktoś zapukał do drzwi. Był to Fede. Podeszłam do niego i zapytałam czy będzie na dzisiejszej imprezie. Odparł, że będzie. Wzięłam chwyciłam kurtkę i wyszłam na chwilę z domu. Zauważyłam, że ktoś mnie śledzi. Zaczęłam szybko iść i schowałam się za ścianą. A więc to była Ludmiła! Ona mnie szpiegowała. Podeszłam do niej chwyciłam ją za nadgarstek i zapytałam:
V: Co ty robisz? Śledzisz mnie?! Myślisz, że jestem ślepa?
Lu: Nie... Violka ja się o Ciebie martwię. HAHAHA
V: HAHA tak ty i martwienie się. A teraz serio gadaj.
Lu: No dobra. Zawszę o tej porze spotykam się tu z Diego...
V: Po co?
Lu: No.. Nie ważne. No dobra, rozmawiamy tylko.
V: Yhymmm... I tak ci nie wierzę, ale to nie moja sprawa. Więcej mnie nie śledź bo dostaniesz ode mnie w mordkę. A tego chyba byś nie chciała? Więc mam  nadzieję, że wszystko przemyślisz i zrozumiesz. Aaha i nie zapomnij włożyć czegoś na dzisiejszy melanż.
Popatrzyłam na zegarek. Była za dziesięć osiemnasta. Pobiegłam jak najszybciej do domu. Założyłam stosowną sukienkę. Bardzo mi się podobała!
Za chwilę ktoś zapukał do drzwi. Byli to pierwsi goście. Po godzinie było ich w domu cała masa. Był alkohol i jakieś używki, ale ja tylko napiłam się mocnego piwa i już byłam załatwiona. Chwilę potańczyłam z kimś tam i zaczęłam się nudzić. Siedziałam w salonie na sofie i piłam drinka gdy przysiadł się Alex. Ja cała nawalona nie wiedziałam co mówić. Na szczęście on zaczął całą rozmowę.
A: Hej fajna impreza.
V: Wiem.
A: Bo dziś w szkole mówiłaś coś, że masz na mnie...?
V: A bo widzisz.
Wstałam usiadłam na nim rozkrokiem i zaczęłam mocno całować w usta. Moją dłoń położyłam na jego policzku i pogłębiłam nasz pocałunek. Nagle wstałam i chwyciłam go za jego rękę. Razem poszliśmy do mojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Kazałam mu usiąść i zrobiłam to samo co w salonie. Całowaliśmy się teraz bardzo namiętnie. Zaczęłam zdejmować jego koszulę i spodnie a on moją sukienkę. Położyliśmy się na moim łóżku. Alex włożył rękę pod moje plecy i rozpiął mój stanik. Nie wiedziałam, że chłopcy umieją to robić. Po chwili zszedł z pocałunkami na szyję i dwoma rękoma zaczął masować moje piersi. Po chwili zaczął ssać moje sutki, które były twarde od podniecenia. Kiedy skończył położył się na plecach i oboje całowaliśmy się. Moja ręka powędrowała do bokserek, gdzie szybko je ściągnęłam z niego i zaczęłam masować jego przyjaciela. Nagle włożyłam go do ust. Lizałam, był taki pyszny. Słyszałam jak Alex pojękiwał i przez to motywował mnie do dalszych czynów. Teraz kazał mi się położyć i rozłożyć nogi. Tak też zrobiłam. Najpierw zaczął lizać i masować moją muszelkę a potem włożył do niej dwa palce. Gdy skończył wyciągnął gumkę. Powiedziałam mu, że ja wolę bez i odłożył na szafkę. Teraz był gotowy do działania. Włożył swojego przyjaciela do mojej przyjaciółki. Na początku było po mału a potem coraz szybciej. Jęczałam na początku z bólu a potem już z samej rozkoszy. To uczucie było wspaniałe. Kochaliśmy się jeszcze przez dłuuugi czas. I nie obeszło się też bez pozycji 69.

niedziela, 22 lutego 2015

Robię imprezkę.

No to pierwsza lekcja za mną. Tańce połamańce z Miltonem -niezbyt dobry pomysł. Pobiegłam szybko do domu bo zapomniałam śniadania. Zobaczyłam mojego tatę i Priscillę z walizkami. Tata podszedł i powiedział, że muszą wyjechać na tydzień za granicę w sprawie czegoś tam. Nie obchodziło mnie to. Ważne że w domu lodówka będzie. Przytaknęłam tacie,że spoko, że jadą i pożyczyłam im miłej zabawy. Czyli wiem co dziś będę robić po południu. Hah! A teraz biorę jakieś tam pudełko z zielonym śluzem. Przymocuję je do drzwi od toalety, a gdy Fran będzie chciała wejść to ahaha! będzie beka. Szybko pobiegłam do studia i wszystko zmontowałam. Czekałam w skupieniu na na to wszystko. Nagle idzie moja ofiara. Otwiera drzwi i... TAK! Mój plan wypalił! Jestem mega szczęśliwa.
V: HA-HA. No i co Franczesko? Nadal chcesz mi podpadać?
F: Zamknij się.. Nie wiedziałam, że jesteś do tego zdolna. Przed chwilą się przyjaźniłyśmy, a teraz jesteśmy wrogami. Co się z Tobą dzieje?
V: Ze mną? To ty jesteś do wymiany. Filmik jak cię upokarzam ląduje u każdego w telefonie. Okej wysłane, miłego dnia.
Odeszłam i zaczęłam planować kogo zaprosić na impreze. Mam ! Wszystkich zaproszę, a co mi tam.
*Wiad. SmS: *
Heloł. Dzisiaj o 18.00 jest impreza u mnie w domu mam nadzieję, że wpadniesz. Do zobaczonka, Violetta :*" - *Wysyłanie do wszystkich*
Szłam po korytarzu, gdy wpadłam na Alex'a. Spojrzałam na niego ze złością i chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
A: Violu Poczekaj.
V: Czego chcesz?
A: Bo to co kiedyś było... Mam nadzieję, że Cię nie uraziłem.
V: Ej serio? Tamta Violetta by to skrytykowała. Nowej - to się podoba. Jesteś spoko mam nadzieje, że wpadniesz na moją imprezę, mam ochotę na Ciebie.
Zagryzłam Wargi patrząc mu w oczy, a jemu to się spodobało. Szłam już do wyjścia i zobaczyłam Leona. Widać, on też mnie zauważył bo patrzył się na mnie jakbym była ubrana w diamenty. Pewnie do niego też przyszedł sms z wiadomością o Imprezie. Biedak - Niech się stosownie ubierze a może go wpuszczę. Okej trzecia lekcja. I to z Gregorio. O nieee

Zmieniam się!

DRRRRRRRYŃ! *7.00*
Obudził mnie jak zwykle mój kochany zegarek. No tak dzisiaj studio i lekcje i te wszystkie przygotowania. Wstałam poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Popatrzyłam się na siebie i pomyślałam.. "Jak ja wyglądam? Czas chyba żeby zmienić w sobie wszystko. Skoro Leon nie chce mnie miłej i przyjacielskiej to na pewno będzie chciał niegrzeczną dziewczynę." Ubrałam się w to coś:
Zrobiłam sobie #Selfie i zeszłam na dół. Byłam z siebie dumna, że mogę się zmienić. Tato nie mógł uwierzyć, że tak idę do studia. Nikt mnie nie poznawał, ale mnie to nie martwiło. Poszłam  pewna siebie do studia. Tam  zobaczyłam Fran. Podeszłam do niej i przywitałam się
V: Siemaneczko laska
F: Viola? Czy to ty...?
V: Hahah Fran nie bądź śmieszna! To ja Violetta, tylko, że "Nowa". Tamta Violka którą znałaś - już jej nie ma. Przykre, ale prawdziwe.
F: Dlaczego się tak ośmieszasz?
V: Weź spadaj dzieciaku. Nie szukam tutaj wrogów.
F: Ach tak? No to niestety, ale jednego już masz! Nie będę z taką tapeciarą rozmawiać!
V: Właśnie zafundowałaś sobie lekcje życia Franczesko...
Szybko myślałam,  jaki kawał zrobić Fran, żeby ją ośmieszyć. Ach, jak ta miłość może zmienić. Haha i to wszystko przez Leona. Kiedyś - nie mogłam bez niego żyć. Dziś - Nie obchodzi mnie on. Dobra potem pomyślę nad psikusem a teraz czas na lekcje.

sobota, 21 lutego 2015

Ludmiła mi grozi.

Siedziałam w parku z Fran i zastanawiałyśmy się co zrobić. Leon kocha Roxi, a Roxi to tak na prawdę ja.. Nie mam pojęcia dlaczego to zrobiłam, dlaczego miałam taki głupi pomysł z przebieraniem się i udawaniem kogoś innego. Nagle przypomniała mi się Ludmiła i Fede. Zaczęłam się śmiać. Fran popatrzyła na mnie dziwnie i zapytała:
F: I co ci tak do śmiechu?
V: Właśnie sobie przypomniałam co się stało w nocy.
F: No co takiego?
V: Siedziałam w pokoju gdy usłyszałam jak Lud i Fede rozmawiają i poszłam ich uciszyć a zamiast tego odeszłam szybko bo.. hahaha
F: Violka! Powiedz, też chcę się pośmiać!
V: Nie uwierzysz hahah - Nie mogłam załapać tchu - Bo widzisz no.. Haha. No dobra teraz bez śmiechu. Lud i Fede robili Bara-bara hahahahahaha.
F: HHAHAHAHA serio? hahahaa
V: Tak. Hah, okej to ja już idę. Papa.
Wstałam z ławki i poszłam w stronę kawiarni. Usiadłam przy stoliku i myślałam o Leonie. Nagle jak z nikąd przysiadła się do mnie Ludmiła. Zaczęła mi grozić, że jak komuś powiem to co wczoraj zaszło w nocy, to że w szkole nie mam życia. Odpowiedziałam jej, że przecież nikomu tego nie powiem.Wstała uśmiechnęła się złowieszczo i poszła sobie. "Hm.. Jak ona dowiedziała się, że widziałam to co robili? Czy ona ma oczy dookoła głowy? Hmm." - Nurtowało mnie to pytanie. Wstałam po czym szłam do domu. Zobaczyłam znowu Ludmiłę, szła cała w złości. Schowałam się i patrzyłam gdzie idzie. Nie chciało mi się jej śledzić, w sumie to nie obchodziło mnie co ona robi po za domem. Miałam  ważniejsze sprawy. Wróciłam do domu, poszłam do siebie do pokoju i położyłam się na łóżku. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Był to Alex.Przywitałam się z nim i oboje usiedliśmy na łóżku.
V: Co ty tu robisz?
A: To samo co ty. Siedzę i oddycham i patrzę się w twoje piękne oczy...
V: Haha.. To znaczy wiem że są ładne, ale... już 15.00! Nie powinieneś już wracać do domu?! Bo ja dziś wychodzę i ten..
A: Spoko, już wychodzę skoro mnie nie chcesz. Rozumiem.
Wstał i wybiegł z domu. Chyba go uraziłam, ale nie chciałam się z nim przecież całować.. Bo byliśmy blisko siebie. Mam nadzieję, że się nie obraził, a teraz czas na prze pyszny obiad Olgi.

wtorek, 17 lutego 2015

Nigdy więcej.

Obudziłam się. Było ciemno. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest godzina 2 w nocy. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Słyszałam jak Fede i Ludmi rozmawiają w pokoju obok. Wstałam i ubrałam szlafrok i ruszyłam do nich aby ich uspokoić. Podeszłam do pokoju, drzwi były lekko uchylone. Zerkłam zobaczyć co robią. Oboje siedzieli koło siebie i się wygłupiali. Już miałam wejść i ich okrzyczeć gdy zobaczyłam że Ludmiła wstała i usiadła na Federico kolanach rozkrokiem. Zaczęli się namiętnie całować. Fede zaczął rozbierać Ludmiłę a ona jego. Gdy byli w bieliźnie Fede położył sie na łóżku a Ludmi usiadła na jego bokserkach rozkrokiem. Zaczęła masować jego klatę piersiową i znowu zaczęli się namiętnie całować. Fede zaczął szukać zapięcia od stanika, a gdy znalazł - rozpiął je. Teraz Ludmiła zdjęła jego bokserki i zaczęła masować jego przyjaciela. A dalej... Dalej sobie dopowiedzcie. Nie mogłam na to patrzeć, dlatego przymkłam troche drzwi i poszłam do siebie do pokoju.Pomyślałam sobie jeszcze "NIGDY WIĘCEJ" i usnęłam. Obudziłam się o 10.15. Jakże dziś była sobota toteż nie musiałam iść do studia. Zeszłam na dół i zobaczyłam Ludmiłę. Była taka wesoła. Siedziała z Fede przy stole jedząc kanapki i rozmawiając. Szkoda, że ja nie jestem już taka szczęśliwa z Leonem. Posmutniałam, ale przypomniałam sobie, że mam mojego przyjaciela Alexa. A do tego za tydzień  jest ceremonia mojego taty i Priscillii. Poszłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i zobaczyłam że dzwoniła do mnie Fran. Oddzwoniłam.
V: Hej Fran co chciałaś?
F: Myślałam, że wybierzemy się razem na zakupy?
V: Nie dzisiaj. Źle się czuję...
F: Ok mi pasuje. A co się stało?
V: Nic. Po prostu tęsknie za Leonem..
F: Jeszcze będziecie razem uwierz mi.
V: Niestety, ale on zakochał się w Roxi.
F: Jak to? 
V:...
F: Viola jesteś?! Może się jednak spotkamy? Przed studiem o 12.00?
V: Okej. Muszę kończyć papatki. 
Rozłączyłam się i ubrałam się w zwykły strój. Czyli krótkie spodnie jeansy, koszulkę jakąś przewiewną bo było +28 stopni Celsjusza i trampki. Wyszłam z domu i poszłam przed studio. Gdy dotarłam wszystko opowiedziałam Fran a ona nie mogła w to uwierzyć..

sobota, 14 lutego 2015

Ludmiła się wprowadza

Udało się! Byłyśmy właśnie w garażu u Leona. Tak, ja jestem Roxi a Fausta to Fran. Jestem z siebie dumna! Leon i chłopacy nas nie rozpoznali. Teraz na pewno będziemy chodzić na próby do garażu. Przebrałam się i poszłam z Fran do studio. Szłam do sali śpiewu, kiedy usłyszałam Leona jak gada z Fede o Roxi. Podeszłam bliżej i słuchałam ich rozmowy.
L: Szkoda, że cie nie było na próbie, stary!
F: Niby czemu? Coś mnie ominęło? Nie rozumiem.. 
L: Przyszły do nas dwie dziewczyny. Jedna to  Roxi a druga to Fausta. 
F: No i..? 
L: Chyba Roxi.. Mi się spodobała.. Była taka piękna, jej oczy.. Jej włosy!
Dalej nie słyszałam bo przyszedł Alex. Pytał się mnie o życie itp. Nic ciekawego. Po studiu zaś poszłam do domu. Moim oczom ukazała się Ludmiła i jej mama. Obie miały walizki w rękach. "Co do cholerki...? " - Myślałam. Czyżby Ludmiła się wprowadzała? 
V: NIEEE! 
H: Vioola! Córciu, już wróciłaś? I co to ma znaczyć to "Nie"?
V: Przepraszam tato. Właśnie sobie coś myślałam w myślach i..
H: Nie ważne. Priscilla i Ludmiła wprowadzają się do naszego domu. Będziemy razem mieszkać. A teraz pomóż Ludmile zanieść jej walizki. 
Po tym przytulił mnie i poszedł do biura. Szłam po walizkę Ludmiły gdy ta nagle jak z nikąd rzuciła na mnie swoją torebkę z pewnością że to też jej zaniosę. Byłam zbulwersowana, ale wytrzymałam. Pomogłam jej we wszystkim a księżniczka nawet się nie ruszyła. 
Wybiła godzina 18.00 czyli czas na kolację. Pisałam ostatnie zdanie w pamiętniku, gdy do mojego pokoju wparowała Ludmi. 
Lud: Violka ruszaj się, kolacja czeka..
V: Powiedz im że za chwilę przyjdę muszę jeszcze załatwić jedną sprawę..
Lud: Jak chcesz. Tylko przychodź! Nie będę tu szła drugi raz!
Poszła i zatrzasła za sobą drzwi. Wyjęłam telefon i próbowałam zadzwonić do Leona. Nie odbierał. Nie wiem czemu nie chciał rozmawiać. Ze zmartwieniem poszłam na kolację..

czwartek, 5 lutego 2015

Nowa ja! Cz.2

Leon
Właśnie miałem próbę z chłopakami. Była z nami jeszcze Gery, bo uważam ją za spoko dziewczynę i powinna być tam z nami. Nawet bez żadnego zastanowienia się zgodziła uczestniczyć z nami w próbie. Zrobiliśmy sobie przerwę i nagle ktoś zapukał do nas. Poszedłem sprawdzić kto to. Zobaczyłem dwie dziewczyny. Wpuściłem je.
Rox: Cześć! Jestem Roxana, ale wszyscy mówią na mnie Roxi! A to jest Fausta, moja kumpela.
Fa: Hej.
L: Cześć. Jestem Leon. Czy my się przypadkiem nie.. znamy?
Rox: Nie! Skądże?! Przyjechałyśmy yyy... z Hiszpani. Jesteśmy tu nowe.
L: A co was do mnie sprowadza?
Fa: No..
Rox: Szukamy jakiegoś miejsca do prób! Bo my śpiewamy razem i wiesz...
L: No rozumiem, czyli chcecie tutaj robić próby? 
Ger: Leon! To jest twój garaż. Nie musisz nikomu użyczać go.
L: Gery to tylko dwie zabłąkane dziewczyny. Użyczę im tego garażu. Dziewczyny podajcie numery telefonu. 
Fa: Nie mamy!
Rox: Tzn. Masz mój e-mail.
L: Ok dzięki. A teraz chciałbym posłuchać jak śpiewacie. 
Rox: Ok.. Fausta.. Yy zaśpiewamy piosenkę po angielsku. Pamiętasz Fausta, ćwiczyłyśmy ją.. To ta "Underneath it all" 
Fa: Tak, tak...
Weszły na scenę. Obie troche były poddenerwowane, ale to pewnie ich pierwszy raz. Zaczęły śpiewać. Najbardziej moją uwagę zwrócił głos Roxi. Był taki piękny. Mogłem go słuchać cały czas... I ona była inna od Fausty. Czułem że była ona wyjątkowa. Po cichu wyjąłem telefon i zrobiłem im zdjęcie.: 
Szybko jednak schowałem telefon i podziękowałem im za super występ. Od dzisiaj mogły u mnie ćwiczyć ile chciały. One też podziękowały i wyszły. Jeszczę chwilę rozmawiałem z chłopakami o dziewczynach i poszłem do siebie. Nie mogłem zapomnieć twarzy Roxi...

Nowa ja!

Po obiedzie poszłam do studia. Usłyszałam jak w sali gra jakiś zespół. Podeszłam cicho i nie mogłam uwierzyć. Był to Rock Bons! Ucieszyłam się, że przyjechali do nas. W dodatku w ich zespole śpiewała Camilla i Naty. I powiem szczerze, że świetnie im to szło. Chwilę posłuchałam i poszłam dalej. Weszłam do sali, gdzie znajdowało się pianino. Usiadłam i zaczęłam sobie po cichu śpiewać piosenkę. Nie zauważyłam, że do sali wszedł Alex. Dopiero po paru sekundach zorientowałam się że on tam jest. Wstałam i podeszłam do niego.
A: Cześć Violu...
V: O hej Alex, nie zauważyłam Cię co ty tu ro...
A: Bo ja przechodziłem i usłyszałem jak śpiewasz i chciałem cię posłuchać bo masz piękny głos.
V: Hehe rozumiem!
A: Ale czemu jesteś w studiu? Nie powinnaś być u Leona?
V: Jak to u Leona?
Zdziwiłam się. Co też Alex sobie wymyśla? Przecież zerwałam z Leonem... To przykre rozmawiać o nim..
A: Przecież ma teraz próbę z chłopakami u siebie w garażu. Nawet Gery zaprosił. Myślałem, że Ciebie też zaprosił. W końcu jesteście pa..
V: Yy nie Alex. Nie chcę o tym mówić. Muszę iść. Do zobaczenia.
Co? Jak to? Leon zaprasza sobie innych do siebie a mnie to już nie? Rozumiem, zerwaliśmy, ale jesteśmy przyjaciółmi... Poszłam do Fran bo miałam pomysł jak dostać się do jego garażu. Wszystko jej opowiedziałam. Nie chciała się zgodzić na to, ale jakoś udało mi się ją przekonać.

niedziela, 1 lutego 2015

Wspomnienia i zerwanie.

Po nieprzespanej nocy nie mogłam ogarnąć tego, że Antonio nie żyje. Ciągle po głowie chodziły mi wspomnienia związane właśnie z nim.. Pamiętam jak dodawał mi sił na moim pierwszym występie w studiu. I to jaki duży element życia wkładał w to studio.  Był dla nas wzorem do naśladowania.. A teraz? Teraz pozostaje nam wspominać.. Nigdy o nim nie zapomnę. Wzięłam pamiętnik do ręki i nagle coś z niego wypadło. Była to sklejka zdjęć. Na początku nie mogłam w to uwierzyć, ale był to Antonio. Ucieszyłam się i wkleiłam tą sklejkę zdjęć do pamiętnika, tylko tak żeby się mocno trzymała. A zdjęcie które znalazłam wyglądało tak:

Po tym zeszłam na dół. Było już późno, dlatego pobiegłam do studia. Spotkałam Fran i Cami i chwilę rozmawiałyśmy.
F: Violu! Czemu tak późno przyszłaś? Ominęło Cię coś!
V: Aaa co? Co? Co mnie ominęło?
C: Viola co się z tobą dzieje? Przecież każdy przeżywa śmierć Antonia, ale żyje się dalej.
F: Gregorio powiedział, że "Al trebel" czy jak to tam się wymawia, chce połączyć ze studiem. I jak dla mnie to wspaniały pomysł. A ty co o tym myślisz?
Dlaczego Ludmiła i jej mama... Dlaczego? ... Nie mogę w to...
F: VIOLKA! Jesteś tu z nami? Co się stało?
V: Co? Tak to dobry pomysł...
C: Wiemy że nas nie słuchałaś... Co się stało?
V: Szkoda gadać. Mój tata ma nową dziewczynę...
C: I co? To chyba dobrze?
V: A ta dziewczyna to mama Ludmiły..
F: O matko! Ludmiła? Współczuję Ci!
I w tym momencie zrobiło mi się przykro. Ja i Ludmiła miałyśmy być siostrami... No cóż. Wyszłam ze studia. Zobaczyłam Leona siedzącego na ławce. Podeszłam do niego.
V: Hej Leon.
L: Violetta co tu robisz?
V: Mam dosyć wszystkiego!
L: Co ty gadasz?
V: Mój tata żeni się z mamą Ludmiły będziemy siostrami!!!, Antonio nie żyje... Nigdy Cię nie ma kiedy Cię potrzebuję!
L:Zawsze jestem!
V: Nie! Nigdy cie nie ma!
L: Skoro tak, to czy to ma sens? Czy nasz związek ma sens? Chyba nie!
I zostałam sama... Leon ze złością poszedł sobie. Czułam że każdy jest na mnie zły.. Nie miałam sił. Poszłam do domu.

sobota, 31 stycznia 2015

Antonio nie żyje?!

Po kilku tygodniach mojego szlabanu tata mnie przeprosił za wszystko m.in. za ten szlaban. Przytuliłam go i powiedziałam że nic się nie stało i że muszę iść do studia bo spóźnię się na lekcję. Poszłam na pierwszą lekcje i spotkałam się z Fran. Gadałyśmy chwilę o studiu gdy nagle przerwał nam Milton.
M: Witam wszystkich. Dziś dowiedziałem się o pewnej smutnej wiadomości... Jest mi ciężko wam to powiedzieć, ale...
I tu wszedł Pablo razem z Gregorio. Wszyscy byli smutni, ale gdzie był Antonio? On zawsze był na takich spotkaniach.
M: Ta smutna wiadomość to, to że Antonio nie żyje... Jest nam na prawdę przykro. Musimy się z tym pogodzić.
P: Do tego Youmix zostawił nas. Nie reprezentuje już naszej szkoły...
Wszyscy wpadliśmy w szok! Jak to Antonio nie żyje?! To nie możliwe! Bez niego studio to nie studio... Podbiegłam do Leona z łzami w oczach i się do niego przytuliłam.
L: Violetta... Wszystko w porządku?
V: Nie! Nic nie jest w porządku. Nie widzisz? Wszystko się wali!
Odsunęłam się od niego i pobiegłam do domu. Tam wszyscy się mnie spytali co sie stało. Wszystko im opowiedziałam od początku. Oni też się zasmucili.Pobiegłam do pokoju i rozmawiałam z Angie przez wideorozmowę na laptopie. Nagle zawołał mnie tata. Zeszłam na dół i moim oczom ukazała się Ludmiła i jej mama.
V: Dzień dobry. O co chodzi?
H: Cześć córciu. Mówiłem Ci że dziś zapraszam na kolację moją nową dziewczynę i jej córkę. Zapoznajcie się. To jest Ludmiła...
V: Tato.. My się znamy. Chodzimy razem do szkoły...
H: No to jeszcze lepiej! A teraz chodźcie do stołu bo kolacja wystygnie.
Zrobiłam wielkie oczy i nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.. Ludmi mama jest dziewczyną mojego taty.. Większego szoku nigdy nie dostałam... Poszliśmy do stołu. Olga zrobiła pyszną kolację i Priscilla (mama Ludmiły) pochwaliła Olgę za to że wybitnie gotuje. Nagle tata spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
H: Wiecie dziewczynki, że razem z Priscillą jesteśmy razem już 3 miesiące, ale planujemy wziąść ceremonię.
P: Taką która uczci naszą miłość do siebie.
H: I chcielibyśmy, żebyście razem zaśpiewały jakąś piosenkę.
L: MAMO! Nie, dlaczego ja mam z nią śpiewać?!!?! Dobranoc! Wychodzę.
P: Ludmiła! Gdzie ty idziesz?! Wracaj tu! przepraszam Herman. Zaraz wrócę.
Priscila poszła po Ludmiłę, a ja nie zamierzałam dalej oglądać tego cyrku dlatego poszłam na górę porozmawiać z Angie.