sobota, 28 lutego 2015

Obudź się, proszę!

*Leon* 
Szłem do studia. Niestety tam jej nie było. Postanowiłem , że pójdę za studio. Zauważyłem, że strasznie dużo jest gałęzi od drzew. Ledwo, ale jakoś przedarłem się przez nie. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem jakąś dziewczynę leżącą na trawie. Podbiegłem do niej. Była to Viola.
L:Viola! Wstawaj! Słyszysz mnie?! Viola! 
Zacząłem trzepać nią, ale to nic nie dało. Straciła przytomność! Zadzwoniłem po karetkę. Przyjechali jak najszybciej. Powiedzieli, że Viola jest w ciężkim stanie. Podobno, że wzięła tabletki na ból głowy, ale wcześniej piła alkohol. Byłem załamany. Dlaczego ona.. i dlaczego ona to zrobiła? Czy aż tak jej źle się żyje? Pojechałem razem z nią do szpitala. Czekałem aż się obudzi. Niestety, nie budziła się. Powiadomiłem o tym zdarzeniu jej bliskich czyli rodzinę. Przyjechaliśmy wszyscy na drugi dzień. Czyli Ja, jej tata,Priscilla, Fede i Ludmiła. Modliłem się całą noc, żeby wyzdrowiała.  Nagle poruszyła ręką. Miałem nadzieję, że zaraz otworzy  oczy i że powiem jej jak ją kocham. Niestety zawiodłem się. Nie budziła się. Nagle urządzenie na którym wyświetlało się bicie serca, zaczęło pikać. Violetta zaczęła cała się trzęść. na sale wpadli lekarze. Szybko ją reanimowali. Nagle wzięli łóżko ze sobą na salę operacyjną. Nie wiedziałem o co chodzi. Na szczęście wyszedł jeden lekarz z sali. Mogłem o wszystko zapytać.
L: Dzień dobry! Wie pan co z Violettą? Co z tą dziewczyną na oddziale operacyjnym? 
Lekarz: Kim jesteś, żebym ci mówił? 
L: Jestem jej.. przyjacielem. Martwię się o nią.
Lekarz: No dobrze. Pańska przyjaciółka walczy o życie! Jest teraz jeszcze w gorszym stanie niż była. Jej serce.. Jej serce powoli umiera. Będzie musiała,  albo dostać nowe serce, albo...
L: Albo?!
Lekarz: Albo umrzeć. 
L: Ona nie może umrzeć! na pewno ktoś znajdzie się, kto da jej serce...
Lekarz: Oby, inaczej, wie pan. Narazie przy życiu będzie podtrzymywał ją specjalny komputer ale nie na długo. Przepraszam muszę iść! Wzywają mnie. I.. Bądź dobrej myśli młodzieńcze. 
Do oczu napłynęły mi łzy. Serce waliło mi jak nigdy. Martwię się o nią. Co jeśli nie znajdzie się dawca? Wtedy ona.. Nie! Ona nie może.. Ona musi żyć. Podeszłem do jej taty i wszystko mu opowiedziałem to co mi lekarz powiedział.. Gdy lekarze skończyli odwieźli Violę na salę. Wszyscy udaliśmy się za nią. Ja w duszy modliłem się za nią i ciągle w myślach powtarzałem "Obudź się, proszę!" 

Oby nic jej się nie stało...

Wstałam dziś o 7.00. Jak zwykle ubrałam się i zjadłam śniadanie i wyruszyłam do studia. Spotkałam tam Leona. Gdy szłam korytarzem przez przypadek na niego wpadłam bo byłam zamyślona. On popatrzył się tylko na mnie i nic. Nawet frajer nie przeprosił. Po studiu udałam się do domu. Od rana z resztą czułam się źle. Poszłam do kuchni, gdzie nikogo nie było i wzięłam tabletki na ból głowy. Usiadłam na sofie i popiłam je sokiem. Chwilę odczekałam i poszłam na spacer. Niestety długo na nim nie byłam bo zaczęło kręcić mi się w głowie. Ledwo doszłam do domu. Położyłam się i usnęłam. Spałam z jakieś 2 godziny, ale sen pomógł. Nic mnie nie bolało, dlatego mogłam gdzieś iść. Postanowiłam, że pójdę za szkołę - to było moje ulubione miejsce. Zakryte gałęziami i takie tajemnicze. Uwielbiałam takie miejsca. Gdy dotarłam, usiadłam na trawie z telefonem w ręce i pisałam do moich koleżanek. Po godzinie siedzenia tam postanowiłam już iść bo miałam sprawę do Diega a oni za chwilę kończyli lekcje. Tak, tak znowu urwałam się z lekcji, ale u mnie to normalne. Wstałam i znowu zaczęło kręcić mi się w głowie. Tym razem było gorzej, do tego jeszcze zrobiło mi się czarno przed oczami. Nie mogłam ustać przewróciłam się i straciłam przytomność...
*W tym samym momencie*
*Leon*
Nareszcie koniec lekcji. Dziś dopiero środa, ale jakoś wytrzymam do piątku. Ciekawe co się dzieje z Violą, od pewnego czasu jej nie poznaję. Dziś ani wczoraj i przedwczoraj nie było jej na lekcjach. Martwię się o nią... Mam! Może jest za szkołą, i rozmawia z Diegiem, ale chwilę Diego dziś zostaje po lekcjach z Gregorio. No dobra, nie ważne. Zadzwonie do niej, może dziś odbierze. Zadzwoniłem do Violetty, ale nie odbierała. Dobra, dosyć idę do jej domu! Poszłem do jej domu. Niestety nikogo tam nie zastałem. Ani Ramallo ani Olgi i ani jednego śladu po Violettcie.. Postanowiłem, że pójdę za szkołę. Widziałem ją tam często, ale nie miałem odwagi do niej podejść. Dobra, idę. Po drodze zachaczyłem o Fran przez przypadek.
F: Ałłł! Leon, gdzie ty tak szybko idziesz?
L: Sorry, nie widziałaś Violii?
F: Od kąd mnie upokorzyła nie mam zamiaru z nią rozmawiać.
L: Że co ci zrobiła?
F: Upokorzyła.. Nie chcę o tym rozmawiać. Pewnie żmija pije alkohol albo pali. Ahh. Sorry, Leon muszę lecieć pa.
L: Pa.
Ona paliła?! To, że piła to wiem, ale.. Załamałem się. Oby nic się jej nie stało. Muszę jak najszybciej dotrzeć do studia...

czwartek, 26 lutego 2015

Co będzie dalej?

Za dwa dni przyjadą mój tato i Priscilla. I za dwa dni jest ich uroczystość. Ubrałam się w jakieś ubranie takie stylowe. I cykałam se fotki!
A teraz cała gotowa mogę iść do studia. Ale chwileczkę muszę zajrzeć za mury szkoły. Oczywiście Diego tam był. Nie mogłam wytrzymać i znowu poprosiłam o trawkę. Jak zapaliłam ulżyło mi. Poszłam na pierwszą lekcje z Gregorio. Był tam Alex. Co chwilę patrzył się na mnie i uśmiechał się do mnie. O NIE! Zapomniałabym o Roxi! Ale Fran.. Obraziłam ją i upokorzyłam.. Będę musiała ją przeprosić. NIE! Nigdy tego nie zrobię! Wolałabym umrzeć niż przeprosić taką żmiję jak ją. Gdy dzwonek zadzwonił opuściliśmy klasę i poszliśmy na przerwę. W sumie to mogłabym się zwolnić z lekcji. Nie muszę chodzić do tego beznadziejnego studia. Udam, że bolał mnie brzuch. Okej teraz mogę iść na miasto. O! Widzę kolegów Diega. Podeszłam do nich i zaczęłam temat. Dzieki moim umiejętnością przekonywania dali mi piwo. Mmm posmakowało mi. Siedziałam  gdzieś na odludziu, paliłam i piłam. A to wszystko przez tego frajera Leona. Zniszczył mi życie. Muszę skończyć również z Roxi. Powiem Leonowi prawdę. Niech też cierpi, ale to kiedy indziej. Poszłam do domu. Zastałam tam Fede.
Fe: O hej Viola, co tam? Czemu Cię nie ma w studiu?
V: A bo ten... Brzuch mnie bolał. Nic ważnego. A ty czemu nie w studiu?
Fe: Bo czekałem na Ciebie. Powiedz mi, tylko szczerze, co ty robisz ze swoim życiem? Widziałem Cię dziś z Diegiem i to co robiłaś. Nie ładnie...
V: Uparliście się na mnie?! Łajdaki! Wy byście tylko zganiali na innych.
Zrobiłam się cała czerwona i zła. Wyszłam z domu i trzasnęłam za sobą drzwiami. Miałam wszystkich głęboko gdzieś.
V: Mam dość życia! Słyszysz mnie tam na górze?! Chcę odejść! Prosze...
Łzy nadeszły mi do oczu. Zniechęciłam się do życia. Nienawidzę ludzi, Leona! "Nie... to że raz mi coś się zawaliło to nie znaczy, że muszę nad tym rozpaczać. Muszę być silna! A przynajmniej taką udawać. Oh.. Muszę zapalić! Nie mogę już dłużej wytrzymać, idę do Diega" Chwilę rozmyślałam, po czym otarłam łzy i poszłam. Znowu paliłam. Teraz to już mój nałóg. Nie wiem co dalej będzie, ale chcę więcej...

środa, 25 lutego 2015

Szampan.

Ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam otworzyć. Był to Leon. Wpuściłam go do środka i oboje poszliśmy do salonu. Usiedliśmy i rozmawialiśmy. Nagle nasze oczy skierowały się ku sobie. Byliśmy bardzo blisko od pocałunku jeszcze chwila i... *PUK PUK PUK * Obudziłam się. Ale miałam okropny sen. Leon? Serio? Moja głowa nie lepszych pomysłów tylko Leon? Ja z nim już dawno skończyłam. A no tak pukanie do drzwi, idę otworzyć. Zastałam za drzwiami Alex'a i zdziwiłam się co on tu robi. Jednak wpuściłam go i oboje poszliśmy do salonu.
A: Hej Violu, bo mówiłaś, że mogę do Ciebie dziś przyjść po południu no to przyszłem. A i moi koledzy załatwili nam szampana proszę bardzo.
Podał mi szampana i uśmiechnął się.
V: Yyy no tak. Fajnie, że mnie odwiedzasz, ale daj spokój... Leon dziś mnie śledził. Jestem taka wkurzona, że ahhh.
A: Uspokój się i odpręż. Napijemy się po szklance szampana i Ci przejdzie. Będzie dobrze.
Podszedł do mnie i mnie przytulił. To było słodkie, oczywiście odwzajemniłam i dodałam całusa w policzek. Poszłam do kuchni i wyciągnęłam szklanki. Nalałam pysznego pół słodkiego szampana i oboje siedząc na kanapie popijaliśmy. Ja oczywiście niedość że paliłam trawkę dziś to jeszcze szampan. Byłam już załatwiona na maxa. Razem przytuleni do siebie leżeliśmy i oglądaliśmy telewizję .
A: I jak tam? Co robimy? Bo troche nudno.
V: Eh co chcesz. Mi obojętne.
A: Może to co ostatnio? Ja Cię tak kocham w łóżku...
V: Haha. Nie chce mi się tego robić.
A: Ale ja tylko dbam o Ciebie i twoje przyjemności. Przecież widziałem jaka byłaś podniecona i w ogóle. Heh. To co? Mój kolega jest gotowy do działania.
V: Nie! Rozumiesz? Ja Cię zaprosiłam dzisiaj tylko dlatego, że chciałam spędzić z kimś wieczór a nie iść do łóżka. No i dobra wtedy fajnie było, ale zastopuj kolego!
Odepchnęłam go i szłam do góry po schodach gdy Alex złapał mnie w biodrach i przytulił do siebie. Zdenerwował mnie i wyrwałam mu się. Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Wtedy wszedł do mojego pokoju.
A: Oj Viola tu się chowasz! Nic ci nie zrobię jak nie chcesz to nie.
V: Ale ja chcę! No dawaj chodź do mnie.
Alex zaczął rozpinać koszule a gdy zdjął zaczął mnie całować i w usta i w szyję. Zaczął ściągać moją bluzkę a gdy skończył ściągnął spodnie i bokserki. Wszedł pod kołdrę i czekał na mnie aż ja ściagne z siebie ubranie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Kazałam się Alexowi schować i wyciszyć. Szybko ubrałam jego koszulę i spodenki i otworzyłam pokój.
V: Ludmiła? Czego tu chcesz?
Lu: A bo wiesz. Oj! Kogo ta koszula? Ktoś tu jest? Czyżbyś sprowadzała sobie kolegów do domu? Tata będzie zawiedziony gdy mu to powiem!
Nagle z mojej łazienki wyszedł Alex. Na szczęście ubrany tylko bez koszuli.
A: Cześć Ludmiła. Bo widzisz było mi gorąco i ściągłem koszulę a Viola mi ją zabrała i nie chciała oddać, Prawda kotku?
V: Tak to najprawdziwsza prawda. A teraz idź stąd. Pewnie Fede na ciebie czeka
Lu: Tak się składa, że dziś zajęliśmy cały salon więc masz nam nie przeszkadzać. Ugh. ludmiła wychodzi!
Wyszła i trzasła za sobą drzwi. Ja usiadłam na łóżku z Alexem.
V: Blisko było. Uff.
A: Tak,ale teraz możemy kontynuować to co zaczęliśmy. A więc gdzie ja skończyłem? Tak na całowaniu cię.
Podszedł do mnie i znowu zaczął mnie całować. Powiedziałam, że na dzisiaj dosyć i zdjęłam jego koszulę i oddałam mu ją. Ubrałam na siebie sukienkę i powiedziałam chłopakowi żeby szedł już do domu. Jak kazałam tak zrobił.

wtorek, 24 lutego 2015

O co chodzi?

Była godzina 9.40 gdy się obudziłam. Czułam, że byłam do kogoś tyłem przytulona. Do tego głowa mnie bolała i nic na sobie nie miałam. Nawet piżamy. "O co chodzi?" Ała... moja głowa, ale boli." - Pomyślałam. Usiadłam na łóżku i zobaczyłam Alex'a! On leżał koło mnie! Pewnie za dużo  wczoraj wypiłam. Nagle chłopak się poruszył i usiadł koło mnie. Ja szybko przykryłam się kołdrą i dziwnie się patrzyłam.
A: Hej Violu.
Po tym dał mi buziaka w policzek.
V: Eee hej? I.. co Ty tu robisz?
A: Nie pamiętasz co wczoraj robiliśmy? Byłaś taka niegrzeczna.
V: O nie. Coś sobie przypominam. Chociaż, fajnie było. Jesteś w tym niezły.
A: No wiadomo, heh.
Po tym położyłam się a Alex przysunął się do mnie i zaczął  mnie całować w usta. Ja go odepchnęłam i zaczęłam się śmiać. Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. gdy skończyłam wyszłam i zobaczyłam, że Alex też się ubrał.
A: Violu, może kiedyś to powtórzymy? Razem było nam dobrze..
V: Tak, tak. Jak chcesz to wpadaj dzisiaj do mnie. Napijemy się i pogadamy. Starszych nie ma w domu więc mogę robić co chcę. A teraz idź już sobie.
Chłopak wstał podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i wyszedł jak mu kazałam. Zeszłam na dół i zobaczyłam jak cała chata jest ubrudzona od tej wczorajszej imprezy. Zaczęłam sprzątać, Zajęło mi to równą godzinę. Po tym poszłam na chwilę do studia. Spotkałam Leona. Patrzył się na mnie jak nie wiadomo na kogo. Nie zwracałam na niego uwagi. Wyszłam przed studio. Zaczęłam iść za szkołę w miejsce ukryte gałęziami drzew. Zobaczyłam Diega z kolegami. Podeszłam do nich i zapytałam  co robią. Odpowiedzieli, że gadają. Jednak widziałam, że coś chowają w rękawach od kurtek.
V: Przecież widze, że coś chowacie. Pokażcie co tam macie.
D: Idź stąd. Nie powinno Cię to interesować.
V: Bo co? Pobijesz mnie? No dawaj!
D: Violetta. No dobra. Palimy trawke. Tylko Ciii, bo jak komuś powiesz to uwierz mi masz prze..
V: Rozumiem. Nie jestem już tamtą grzeczną Violettą. Dawaj, też chcę spróbować.
D: Na pewno? To niezłe uzależnienia, uważaj tylko. A teraz masz bierz.
V: Ok dzięki ci wielkie.
Dałam mu całusa w policzek jako oznakę za podziękowanie. Wzięłam zapałki i zapaliłam. Na początku mi nie smakowało, ale co tam, paliłam dalej. Czułam się nieziemsko. Taka wyluzowana i w ogóle na luzie. Szłam do domu cała szczęśliwa, gdy ktoś złapał mnie za rękę. Był to Leon.
V: Czego ode mnie chcesz frajerze? Mało Ci?!
L: Viola,  martwię się o Ciebie... Wczoraj na tej twojej imprezie, byłaś cała upita.
V: Byłeś? Nawet Cię nie zauważyłam HA HA. Idź lepiej do twojej Roxi.
L: Ale.. Viola..
Odepchnęłam go i weszłam do domu. Położyłam się na kanapie i usnęłam.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Mój pierwszy... raz? (+18)

Siedziałam właśnie w salonie czekając na gości. Była dopiero 17.00 więc miałam godzinę czasu. Przyszła Ludmiła, i usiadła koło mnie. Jej wzrok skierowany był na mnie. Czułam to. Miałam się odezwać, gdy ktoś zapukał do drzwi. Był to Fede. Podeszłam do niego i zapytałam czy będzie na dzisiejszej imprezie. Odparł, że będzie. Wzięłam chwyciłam kurtkę i wyszłam na chwilę z domu. Zauważyłam, że ktoś mnie śledzi. Zaczęłam szybko iść i schowałam się za ścianą. A więc to była Ludmiła! Ona mnie szpiegowała. Podeszłam do niej chwyciłam ją za nadgarstek i zapytałam:
V: Co ty robisz? Śledzisz mnie?! Myślisz, że jestem ślepa?
Lu: Nie... Violka ja się o Ciebie martwię. HAHAHA
V: HAHA tak ty i martwienie się. A teraz serio gadaj.
Lu: No dobra. Zawszę o tej porze spotykam się tu z Diego...
V: Po co?
Lu: No.. Nie ważne. No dobra, rozmawiamy tylko.
V: Yhymmm... I tak ci nie wierzę, ale to nie moja sprawa. Więcej mnie nie śledź bo dostaniesz ode mnie w mordkę. A tego chyba byś nie chciała? Więc mam  nadzieję, że wszystko przemyślisz i zrozumiesz. Aaha i nie zapomnij włożyć czegoś na dzisiejszy melanż.
Popatrzyłam na zegarek. Była za dziesięć osiemnasta. Pobiegłam jak najszybciej do domu. Założyłam stosowną sukienkę. Bardzo mi się podobała!
Za chwilę ktoś zapukał do drzwi. Byli to pierwsi goście. Po godzinie było ich w domu cała masa. Był alkohol i jakieś używki, ale ja tylko napiłam się mocnego piwa i już byłam załatwiona. Chwilę potańczyłam z kimś tam i zaczęłam się nudzić. Siedziałam w salonie na sofie i piłam drinka gdy przysiadł się Alex. Ja cała nawalona nie wiedziałam co mówić. Na szczęście on zaczął całą rozmowę.
A: Hej fajna impreza.
V: Wiem.
A: Bo dziś w szkole mówiłaś coś, że masz na mnie...?
V: A bo widzisz.
Wstałam usiadłam na nim rozkrokiem i zaczęłam mocno całować w usta. Moją dłoń położyłam na jego policzku i pogłębiłam nasz pocałunek. Nagle wstałam i chwyciłam go za jego rękę. Razem poszliśmy do mojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Kazałam mu usiąść i zrobiłam to samo co w salonie. Całowaliśmy się teraz bardzo namiętnie. Zaczęłam zdejmować jego koszulę i spodnie a on moją sukienkę. Położyliśmy się na moim łóżku. Alex włożył rękę pod moje plecy i rozpiął mój stanik. Nie wiedziałam, że chłopcy umieją to robić. Po chwili zszedł z pocałunkami na szyję i dwoma rękoma zaczął masować moje piersi. Po chwili zaczął ssać moje sutki, które były twarde od podniecenia. Kiedy skończył położył się na plecach i oboje całowaliśmy się. Moja ręka powędrowała do bokserek, gdzie szybko je ściągnęłam z niego i zaczęłam masować jego przyjaciela. Nagle włożyłam go do ust. Lizałam, był taki pyszny. Słyszałam jak Alex pojękiwał i przez to motywował mnie do dalszych czynów. Teraz kazał mi się położyć i rozłożyć nogi. Tak też zrobiłam. Najpierw zaczął lizać i masować moją muszelkę a potem włożył do niej dwa palce. Gdy skończył wyciągnął gumkę. Powiedziałam mu, że ja wolę bez i odłożył na szafkę. Teraz był gotowy do działania. Włożył swojego przyjaciela do mojej przyjaciółki. Na początku było po mału a potem coraz szybciej. Jęczałam na początku z bólu a potem już z samej rozkoszy. To uczucie było wspaniałe. Kochaliśmy się jeszcze przez dłuuugi czas. I nie obeszło się też bez pozycji 69.

niedziela, 22 lutego 2015

Robię imprezkę.

No to pierwsza lekcja za mną. Tańce połamańce z Miltonem -niezbyt dobry pomysł. Pobiegłam szybko do domu bo zapomniałam śniadania. Zobaczyłam mojego tatę i Priscillę z walizkami. Tata podszedł i powiedział, że muszą wyjechać na tydzień za granicę w sprawie czegoś tam. Nie obchodziło mnie to. Ważne że w domu lodówka będzie. Przytaknęłam tacie,że spoko, że jadą i pożyczyłam im miłej zabawy. Czyli wiem co dziś będę robić po południu. Hah! A teraz biorę jakieś tam pudełko z zielonym śluzem. Przymocuję je do drzwi od toalety, a gdy Fran będzie chciała wejść to ahaha! będzie beka. Szybko pobiegłam do studia i wszystko zmontowałam. Czekałam w skupieniu na na to wszystko. Nagle idzie moja ofiara. Otwiera drzwi i... TAK! Mój plan wypalił! Jestem mega szczęśliwa.
V: HA-HA. No i co Franczesko? Nadal chcesz mi podpadać?
F: Zamknij się.. Nie wiedziałam, że jesteś do tego zdolna. Przed chwilą się przyjaźniłyśmy, a teraz jesteśmy wrogami. Co się z Tobą dzieje?
V: Ze mną? To ty jesteś do wymiany. Filmik jak cię upokarzam ląduje u każdego w telefonie. Okej wysłane, miłego dnia.
Odeszłam i zaczęłam planować kogo zaprosić na impreze. Mam ! Wszystkich zaproszę, a co mi tam.
*Wiad. SmS: *
Heloł. Dzisiaj o 18.00 jest impreza u mnie w domu mam nadzieję, że wpadniesz. Do zobaczonka, Violetta :*" - *Wysyłanie do wszystkich*
Szłam po korytarzu, gdy wpadłam na Alex'a. Spojrzałam na niego ze złością i chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
A: Violu Poczekaj.
V: Czego chcesz?
A: Bo to co kiedyś było... Mam nadzieję, że Cię nie uraziłem.
V: Ej serio? Tamta Violetta by to skrytykowała. Nowej - to się podoba. Jesteś spoko mam nadzieje, że wpadniesz na moją imprezę, mam ochotę na Ciebie.
Zagryzłam Wargi patrząc mu w oczy, a jemu to się spodobało. Szłam już do wyjścia i zobaczyłam Leona. Widać, on też mnie zauważył bo patrzył się na mnie jakbym była ubrana w diamenty. Pewnie do niego też przyszedł sms z wiadomością o Imprezie. Biedak - Niech się stosownie ubierze a może go wpuszczę. Okej trzecia lekcja. I to z Gregorio. O nieee

Zmieniam się!

DRRRRRRRYŃ! *7.00*
Obudził mnie jak zwykle mój kochany zegarek. No tak dzisiaj studio i lekcje i te wszystkie przygotowania. Wstałam poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Popatrzyłam się na siebie i pomyślałam.. "Jak ja wyglądam? Czas chyba żeby zmienić w sobie wszystko. Skoro Leon nie chce mnie miłej i przyjacielskiej to na pewno będzie chciał niegrzeczną dziewczynę." Ubrałam się w to coś:
Zrobiłam sobie #Selfie i zeszłam na dół. Byłam z siebie dumna, że mogę się zmienić. Tato nie mógł uwierzyć, że tak idę do studia. Nikt mnie nie poznawał, ale mnie to nie martwiło. Poszłam  pewna siebie do studia. Tam  zobaczyłam Fran. Podeszłam do niej i przywitałam się
V: Siemaneczko laska
F: Viola? Czy to ty...?
V: Hahah Fran nie bądź śmieszna! To ja Violetta, tylko, że "Nowa". Tamta Violka którą znałaś - już jej nie ma. Przykre, ale prawdziwe.
F: Dlaczego się tak ośmieszasz?
V: Weź spadaj dzieciaku. Nie szukam tutaj wrogów.
F: Ach tak? No to niestety, ale jednego już masz! Nie będę z taką tapeciarą rozmawiać!
V: Właśnie zafundowałaś sobie lekcje życia Franczesko...
Szybko myślałam,  jaki kawał zrobić Fran, żeby ją ośmieszyć. Ach, jak ta miłość może zmienić. Haha i to wszystko przez Leona. Kiedyś - nie mogłam bez niego żyć. Dziś - Nie obchodzi mnie on. Dobra potem pomyślę nad psikusem a teraz czas na lekcje.

sobota, 21 lutego 2015

Ludmiła mi grozi.

Siedziałam w parku z Fran i zastanawiałyśmy się co zrobić. Leon kocha Roxi, a Roxi to tak na prawdę ja.. Nie mam pojęcia dlaczego to zrobiłam, dlaczego miałam taki głupi pomysł z przebieraniem się i udawaniem kogoś innego. Nagle przypomniała mi się Ludmiła i Fede. Zaczęłam się śmiać. Fran popatrzyła na mnie dziwnie i zapytała:
F: I co ci tak do śmiechu?
V: Właśnie sobie przypomniałam co się stało w nocy.
F: No co takiego?
V: Siedziałam w pokoju gdy usłyszałam jak Lud i Fede rozmawiają i poszłam ich uciszyć a zamiast tego odeszłam szybko bo.. hahaha
F: Violka! Powiedz, też chcę się pośmiać!
V: Nie uwierzysz hahah - Nie mogłam załapać tchu - Bo widzisz no.. Haha. No dobra teraz bez śmiechu. Lud i Fede robili Bara-bara hahahahahaha.
F: HHAHAHAHA serio? hahahaa
V: Tak. Hah, okej to ja już idę. Papa.
Wstałam z ławki i poszłam w stronę kawiarni. Usiadłam przy stoliku i myślałam o Leonie. Nagle jak z nikąd przysiadła się do mnie Ludmiła. Zaczęła mi grozić, że jak komuś powiem to co wczoraj zaszło w nocy, to że w szkole nie mam życia. Odpowiedziałam jej, że przecież nikomu tego nie powiem.Wstała uśmiechnęła się złowieszczo i poszła sobie. "Hm.. Jak ona dowiedziała się, że widziałam to co robili? Czy ona ma oczy dookoła głowy? Hmm." - Nurtowało mnie to pytanie. Wstałam po czym szłam do domu. Zobaczyłam znowu Ludmiłę, szła cała w złości. Schowałam się i patrzyłam gdzie idzie. Nie chciało mi się jej śledzić, w sumie to nie obchodziło mnie co ona robi po za domem. Miałam  ważniejsze sprawy. Wróciłam do domu, poszłam do siebie do pokoju i położyłam się na łóżku. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Był to Alex.Przywitałam się z nim i oboje usiedliśmy na łóżku.
V: Co ty tu robisz?
A: To samo co ty. Siedzę i oddycham i patrzę się w twoje piękne oczy...
V: Haha.. To znaczy wiem że są ładne, ale... już 15.00! Nie powinieneś już wracać do domu?! Bo ja dziś wychodzę i ten..
A: Spoko, już wychodzę skoro mnie nie chcesz. Rozumiem.
Wstał i wybiegł z domu. Chyba go uraziłam, ale nie chciałam się z nim przecież całować.. Bo byliśmy blisko siebie. Mam nadzieję, że się nie obraził, a teraz czas na prze pyszny obiad Olgi.

wtorek, 17 lutego 2015

Nigdy więcej.

Obudziłam się. Było ciemno. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest godzina 2 w nocy. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Słyszałam jak Fede i Ludmi rozmawiają w pokoju obok. Wstałam i ubrałam szlafrok i ruszyłam do nich aby ich uspokoić. Podeszłam do pokoju, drzwi były lekko uchylone. Zerkłam zobaczyć co robią. Oboje siedzieli koło siebie i się wygłupiali. Już miałam wejść i ich okrzyczeć gdy zobaczyłam że Ludmiła wstała i usiadła na Federico kolanach rozkrokiem. Zaczęli się namiętnie całować. Fede zaczął rozbierać Ludmiłę a ona jego. Gdy byli w bieliźnie Fede położył sie na łóżku a Ludmi usiadła na jego bokserkach rozkrokiem. Zaczęła masować jego klatę piersiową i znowu zaczęli się namiętnie całować. Fede zaczął szukać zapięcia od stanika, a gdy znalazł - rozpiął je. Teraz Ludmiła zdjęła jego bokserki i zaczęła masować jego przyjaciela. A dalej... Dalej sobie dopowiedzcie. Nie mogłam na to patrzeć, dlatego przymkłam troche drzwi i poszłam do siebie do pokoju.Pomyślałam sobie jeszcze "NIGDY WIĘCEJ" i usnęłam. Obudziłam się o 10.15. Jakże dziś była sobota toteż nie musiałam iść do studia. Zeszłam na dół i zobaczyłam Ludmiłę. Była taka wesoła. Siedziała z Fede przy stole jedząc kanapki i rozmawiając. Szkoda, że ja nie jestem już taka szczęśliwa z Leonem. Posmutniałam, ale przypomniałam sobie, że mam mojego przyjaciela Alexa. A do tego za tydzień  jest ceremonia mojego taty i Priscillii. Poszłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i zobaczyłam że dzwoniła do mnie Fran. Oddzwoniłam.
V: Hej Fran co chciałaś?
F: Myślałam, że wybierzemy się razem na zakupy?
V: Nie dzisiaj. Źle się czuję...
F: Ok mi pasuje. A co się stało?
V: Nic. Po prostu tęsknie za Leonem..
F: Jeszcze będziecie razem uwierz mi.
V: Niestety, ale on zakochał się w Roxi.
F: Jak to? 
V:...
F: Viola jesteś?! Może się jednak spotkamy? Przed studiem o 12.00?
V: Okej. Muszę kończyć papatki. 
Rozłączyłam się i ubrałam się w zwykły strój. Czyli krótkie spodnie jeansy, koszulkę jakąś przewiewną bo było +28 stopni Celsjusza i trampki. Wyszłam z domu i poszłam przed studio. Gdy dotarłam wszystko opowiedziałam Fran a ona nie mogła w to uwierzyć..

sobota, 14 lutego 2015

Ludmiła się wprowadza

Udało się! Byłyśmy właśnie w garażu u Leona. Tak, ja jestem Roxi a Fausta to Fran. Jestem z siebie dumna! Leon i chłopacy nas nie rozpoznali. Teraz na pewno będziemy chodzić na próby do garażu. Przebrałam się i poszłam z Fran do studio. Szłam do sali śpiewu, kiedy usłyszałam Leona jak gada z Fede o Roxi. Podeszłam bliżej i słuchałam ich rozmowy.
L: Szkoda, że cie nie było na próbie, stary!
F: Niby czemu? Coś mnie ominęło? Nie rozumiem.. 
L: Przyszły do nas dwie dziewczyny. Jedna to  Roxi a druga to Fausta. 
F: No i..? 
L: Chyba Roxi.. Mi się spodobała.. Była taka piękna, jej oczy.. Jej włosy!
Dalej nie słyszałam bo przyszedł Alex. Pytał się mnie o życie itp. Nic ciekawego. Po studiu zaś poszłam do domu. Moim oczom ukazała się Ludmiła i jej mama. Obie miały walizki w rękach. "Co do cholerki...? " - Myślałam. Czyżby Ludmiła się wprowadzała? 
V: NIEEE! 
H: Vioola! Córciu, już wróciłaś? I co to ma znaczyć to "Nie"?
V: Przepraszam tato. Właśnie sobie coś myślałam w myślach i..
H: Nie ważne. Priscilla i Ludmiła wprowadzają się do naszego domu. Będziemy razem mieszkać. A teraz pomóż Ludmile zanieść jej walizki. 
Po tym przytulił mnie i poszedł do biura. Szłam po walizkę Ludmiły gdy ta nagle jak z nikąd rzuciła na mnie swoją torebkę z pewnością że to też jej zaniosę. Byłam zbulwersowana, ale wytrzymałam. Pomogłam jej we wszystkim a księżniczka nawet się nie ruszyła. 
Wybiła godzina 18.00 czyli czas na kolację. Pisałam ostatnie zdanie w pamiętniku, gdy do mojego pokoju wparowała Ludmi. 
Lud: Violka ruszaj się, kolacja czeka..
V: Powiedz im że za chwilę przyjdę muszę jeszcze załatwić jedną sprawę..
Lud: Jak chcesz. Tylko przychodź! Nie będę tu szła drugi raz!
Poszła i zatrzasła za sobą drzwi. Wyjęłam telefon i próbowałam zadzwonić do Leona. Nie odbierał. Nie wiem czemu nie chciał rozmawiać. Ze zmartwieniem poszłam na kolację..

czwartek, 5 lutego 2015

Nowa ja! Cz.2

Leon
Właśnie miałem próbę z chłopakami. Była z nami jeszcze Gery, bo uważam ją za spoko dziewczynę i powinna być tam z nami. Nawet bez żadnego zastanowienia się zgodziła uczestniczyć z nami w próbie. Zrobiliśmy sobie przerwę i nagle ktoś zapukał do nas. Poszedłem sprawdzić kto to. Zobaczyłem dwie dziewczyny. Wpuściłem je.
Rox: Cześć! Jestem Roxana, ale wszyscy mówią na mnie Roxi! A to jest Fausta, moja kumpela.
Fa: Hej.
L: Cześć. Jestem Leon. Czy my się przypadkiem nie.. znamy?
Rox: Nie! Skądże?! Przyjechałyśmy yyy... z Hiszpani. Jesteśmy tu nowe.
L: A co was do mnie sprowadza?
Fa: No..
Rox: Szukamy jakiegoś miejsca do prób! Bo my śpiewamy razem i wiesz...
L: No rozumiem, czyli chcecie tutaj robić próby? 
Ger: Leon! To jest twój garaż. Nie musisz nikomu użyczać go.
L: Gery to tylko dwie zabłąkane dziewczyny. Użyczę im tego garażu. Dziewczyny podajcie numery telefonu. 
Fa: Nie mamy!
Rox: Tzn. Masz mój e-mail.
L: Ok dzięki. A teraz chciałbym posłuchać jak śpiewacie. 
Rox: Ok.. Fausta.. Yy zaśpiewamy piosenkę po angielsku. Pamiętasz Fausta, ćwiczyłyśmy ją.. To ta "Underneath it all" 
Fa: Tak, tak...
Weszły na scenę. Obie troche były poddenerwowane, ale to pewnie ich pierwszy raz. Zaczęły śpiewać. Najbardziej moją uwagę zwrócił głos Roxi. Był taki piękny. Mogłem go słuchać cały czas... I ona była inna od Fausty. Czułem że była ona wyjątkowa. Po cichu wyjąłem telefon i zrobiłem im zdjęcie.: 
Szybko jednak schowałem telefon i podziękowałem im za super występ. Od dzisiaj mogły u mnie ćwiczyć ile chciały. One też podziękowały i wyszły. Jeszczę chwilę rozmawiałem z chłopakami o dziewczynach i poszłem do siebie. Nie mogłem zapomnieć twarzy Roxi...

Nowa ja!

Po obiedzie poszłam do studia. Usłyszałam jak w sali gra jakiś zespół. Podeszłam cicho i nie mogłam uwierzyć. Był to Rock Bons! Ucieszyłam się, że przyjechali do nas. W dodatku w ich zespole śpiewała Camilla i Naty. I powiem szczerze, że świetnie im to szło. Chwilę posłuchałam i poszłam dalej. Weszłam do sali, gdzie znajdowało się pianino. Usiadłam i zaczęłam sobie po cichu śpiewać piosenkę. Nie zauważyłam, że do sali wszedł Alex. Dopiero po paru sekundach zorientowałam się że on tam jest. Wstałam i podeszłam do niego.
A: Cześć Violu...
V: O hej Alex, nie zauważyłam Cię co ty tu ro...
A: Bo ja przechodziłem i usłyszałem jak śpiewasz i chciałem cię posłuchać bo masz piękny głos.
V: Hehe rozumiem!
A: Ale czemu jesteś w studiu? Nie powinnaś być u Leona?
V: Jak to u Leona?
Zdziwiłam się. Co też Alex sobie wymyśla? Przecież zerwałam z Leonem... To przykre rozmawiać o nim..
A: Przecież ma teraz próbę z chłopakami u siebie w garażu. Nawet Gery zaprosił. Myślałem, że Ciebie też zaprosił. W końcu jesteście pa..
V: Yy nie Alex. Nie chcę o tym mówić. Muszę iść. Do zobaczenia.
Co? Jak to? Leon zaprasza sobie innych do siebie a mnie to już nie? Rozumiem, zerwaliśmy, ale jesteśmy przyjaciółmi... Poszłam do Fran bo miałam pomysł jak dostać się do jego garażu. Wszystko jej opowiedziałam. Nie chciała się zgodzić na to, ale jakoś udało mi się ją przekonać.

niedziela, 1 lutego 2015

Wspomnienia i zerwanie.

Po nieprzespanej nocy nie mogłam ogarnąć tego, że Antonio nie żyje. Ciągle po głowie chodziły mi wspomnienia związane właśnie z nim.. Pamiętam jak dodawał mi sił na moim pierwszym występie w studiu. I to jaki duży element życia wkładał w to studio.  Był dla nas wzorem do naśladowania.. A teraz? Teraz pozostaje nam wspominać.. Nigdy o nim nie zapomnę. Wzięłam pamiętnik do ręki i nagle coś z niego wypadło. Była to sklejka zdjęć. Na początku nie mogłam w to uwierzyć, ale był to Antonio. Ucieszyłam się i wkleiłam tą sklejkę zdjęć do pamiętnika, tylko tak żeby się mocno trzymała. A zdjęcie które znalazłam wyglądało tak:

Po tym zeszłam na dół. Było już późno, dlatego pobiegłam do studia. Spotkałam Fran i Cami i chwilę rozmawiałyśmy.
F: Violu! Czemu tak późno przyszłaś? Ominęło Cię coś!
V: Aaa co? Co? Co mnie ominęło?
C: Viola co się z tobą dzieje? Przecież każdy przeżywa śmierć Antonia, ale żyje się dalej.
F: Gregorio powiedział, że "Al trebel" czy jak to tam się wymawia, chce połączyć ze studiem. I jak dla mnie to wspaniały pomysł. A ty co o tym myślisz?
Dlaczego Ludmiła i jej mama... Dlaczego? ... Nie mogę w to...
F: VIOLKA! Jesteś tu z nami? Co się stało?
V: Co? Tak to dobry pomysł...
C: Wiemy że nas nie słuchałaś... Co się stało?
V: Szkoda gadać. Mój tata ma nową dziewczynę...
C: I co? To chyba dobrze?
V: A ta dziewczyna to mama Ludmiły..
F: O matko! Ludmiła? Współczuję Ci!
I w tym momencie zrobiło mi się przykro. Ja i Ludmiła miałyśmy być siostrami... No cóż. Wyszłam ze studia. Zobaczyłam Leona siedzącego na ławce. Podeszłam do niego.
V: Hej Leon.
L: Violetta co tu robisz?
V: Mam dosyć wszystkiego!
L: Co ty gadasz?
V: Mój tata żeni się z mamą Ludmiły będziemy siostrami!!!, Antonio nie żyje... Nigdy Cię nie ma kiedy Cię potrzebuję!
L:Zawsze jestem!
V: Nie! Nigdy cie nie ma!
L: Skoro tak, to czy to ma sens? Czy nasz związek ma sens? Chyba nie!
I zostałam sama... Leon ze złością poszedł sobie. Czułam że każdy jest na mnie zły.. Nie miałam sił. Poszłam do domu.