sobota, 31 stycznia 2015

Antonio nie żyje?!

Po kilku tygodniach mojego szlabanu tata mnie przeprosił za wszystko m.in. za ten szlaban. Przytuliłam go i powiedziałam że nic się nie stało i że muszę iść do studia bo spóźnię się na lekcję. Poszłam na pierwszą lekcje i spotkałam się z Fran. Gadałyśmy chwilę o studiu gdy nagle przerwał nam Milton.
M: Witam wszystkich. Dziś dowiedziałem się o pewnej smutnej wiadomości... Jest mi ciężko wam to powiedzieć, ale...
I tu wszedł Pablo razem z Gregorio. Wszyscy byli smutni, ale gdzie był Antonio? On zawsze był na takich spotkaniach.
M: Ta smutna wiadomość to, to że Antonio nie żyje... Jest nam na prawdę przykro. Musimy się z tym pogodzić.
P: Do tego Youmix zostawił nas. Nie reprezentuje już naszej szkoły...
Wszyscy wpadliśmy w szok! Jak to Antonio nie żyje?! To nie możliwe! Bez niego studio to nie studio... Podbiegłam do Leona z łzami w oczach i się do niego przytuliłam.
L: Violetta... Wszystko w porządku?
V: Nie! Nic nie jest w porządku. Nie widzisz? Wszystko się wali!
Odsunęłam się od niego i pobiegłam do domu. Tam wszyscy się mnie spytali co sie stało. Wszystko im opowiedziałam od początku. Oni też się zasmucili.Pobiegłam do pokoju i rozmawiałam z Angie przez wideorozmowę na laptopie. Nagle zawołał mnie tata. Zeszłam na dół i moim oczom ukazała się Ludmiła i jej mama.
V: Dzień dobry. O co chodzi?
H: Cześć córciu. Mówiłem Ci że dziś zapraszam na kolację moją nową dziewczynę i jej córkę. Zapoznajcie się. To jest Ludmiła...
V: Tato.. My się znamy. Chodzimy razem do szkoły...
H: No to jeszcze lepiej! A teraz chodźcie do stołu bo kolacja wystygnie.
Zrobiłam wielkie oczy i nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.. Ludmi mama jest dziewczyną mojego taty.. Większego szoku nigdy nie dostałam... Poszliśmy do stołu. Olga zrobiła pyszną kolację i Priscilla (mama Ludmiły) pochwaliła Olgę za to że wybitnie gotuje. Nagle tata spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
H: Wiecie dziewczynki, że razem z Priscillą jesteśmy razem już 3 miesiące, ale planujemy wziąść ceremonię.
P: Taką która uczci naszą miłość do siebie.
H: I chcielibyśmy, żebyście razem zaśpiewały jakąś piosenkę.
L: MAMO! Nie, dlaczego ja mam z nią śpiewać?!!?! Dobranoc! Wychodzę.
P: Ludmiła! Gdzie ty idziesz?! Wracaj tu! przepraszam Herman. Zaraz wrócę.
Priscila poszła po Ludmiłę, a ja nie zamierzałam dalej oglądać tego cyrku dlatego poszłam na górę porozmawiać z Angie.

wtorek, 6 stycznia 2015

Szlaban...

Niestety dzisiaj z rana wystartowaliśmy już do domu. Najpierw pojechaliśmy na lotnisko stamtąd wsiedliśmy do samolotu i polecieliśmy na lotnisko do Buenos Aries. Wzięłam swoje walizki i poszłam na schody ruchome. Oczywiście Ludmiła wepchnęła się przede mnie i przez przypadek upadła i zjechała na sam dół. Pobiegłam szybko za nią i spytałam czy nic jej nie jest. Ona odparła, dlaczego ją popchnęłam. Zobaczył to mój tata... Podszedł do mnie i spytał co tu się wyprawia? Ludmiła z wrzaskiem powiedziała całą winę na mnie. Byłam zła na nią, ale tata uwierzył jej, a nie mi. "I tak zostałam uziemiona w domu. Nie mogłam wychodzić nigdzie, oprócz studia... I nawet z Leonem nie mogłam się spotykać! Nie wierzę, że mój tata jest taki tępy... Szkoda, że nie widzi tego co ja. Pomóż mi mamo.. Proszę.. Chce aby mój tata poznał prawdę i pozwolił mi spotykać się z przyjaciółmi...Chciałabym, żebyś była tutaj, teraz koło mnie i mnie przytuliła... Brakuję mi Cię.. No dobra. Jest już późno, lepiej pójdę spać. Dobranoc pamiętniku, dobranoc Mamo..."  Gdy zapisałam w pamiętniku wszystko co chodziło mi po głowie, usnęłam...

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Przedstawienie i mały wypadek.

Od samego rana mam próby. Dzisiaj w końcu jest przedstawienie! Ale się cieszę! Szkoda mi jest tylko tego, że Ludmiła, ma główną rolę i będzie wisieć w powietrzu przypięta linkami. Ale jej fajnie! No ale cóż, ja tez mam super role takie jak z Leonem na wiszącej huśtawce... Dobra, koniec rozmyślania. Za godzinę występ. Idę do studia zrobić make-up, a potem fryzura i strój. Zajęło to wszystko 45 minut. Dosyć sporo, a jeszcze do rozpoczęcia zostało 15 minut.! Odsunęłam troche firany wiszącej, która zasłania wszystko co jest za nią i zobaczyłam tysiące ludzi! Serce zaczęło mi bić z niesamowitą prędkością a nogi zaczęły się pode mną załamywać. Tam było tyle ludzi że szok! Podeszła do mnie Fran i spytała czy wszystko w porządku, odparłam , że nie, że boje się wystąpić, bo moge się pomylić. Ona mnie przytuliła i powiedziała, że wszystko będzie w porządku. Nagle wparował do nas Marotti i krzyczał, gdzie jest Ludmiła i Federico. My powiedzieliśmy, że ich nie wiedzieliśmy. Marotti powiedział, że to ja mam zagrać główną rolę, skoro Ludmiły nie ma. Ucieszyłam się i poszłam zająć miejsce. "To już za chwilę, wyluzuj, wszystko będzie dobrze przecież Leon trzyma za mnie kciuki i inni też..." - Tak wyglądały moje myśli gdy podnosiła się kurtyna. Zaczęłam śpiewać a linki podnosiły się wyżej i wyżej. Byłam już tak wysoko że widziałam wszystkich ludzi. I nagle stało się... Linki popuściły i zaczęłam spadać. W ostatniej chwili podbiegł Leon i mnie złapał... Podziękowałam mu i przytuliłam, na oczach wszystkich widzów. Oni zaczęli klaskać i krzyczeć że im się to bardzo podobało. Kurtyna opadła. Marotti zaczął krzyczeć na nas że co myśmy zrobili, ja mu wszystko wyjaśniłam. Nagle podbiegł do nas Maxi i powiedział, że widział jak Ludmiła robiła coś przy moich linkach. Byłam zła, chciałam pobiec do Ludmi i jej coś powiedzieć , ale Leon mnie powstrzymał i przytulił. Po chwili podbiegła do nas fran i powiedziała, że jej kolga zrobił kilka zdjęć. Dlatego usiedliśmy wszyscy i oglądaliśmy...:







To ostatnie najbardziej mi się podoba, dlatego poprosiłam Fran aby je wywołała, a ja je wkleję do mojego pamiętnika.





niedziela, 4 stycznia 2015

Zwiedzanie Barcelony.

Była godzina 6.30, gdy coś lub ktoś mnie obudził. Usłyszałam jak ktoś chodzi po moim i Fran i Ludmi pokoju. Nie odwracałam się , nie chciałam to coś spłoszyć. Nagle ucichło. Odwróciłam się, delikatnie odkryłam kołdrę i szłam w stronę łazienki. Po chwili ktoś złapał mnie w pasie, powiedział "kocham Cię skarbie" i pocałował w policzek. Wystraszyłam się i spojrzałam za siebie. Był to.. Leon! Zaczęłam po cichu krzyczeć na niego, czemu to zrobił?! On sie zaśmiał i... Obudziłam się. To był tylko sen... Wstałam, popatrzyłam na zegarek. Była godzina 9.00 , a ja nadal w łóżku. Jutro mamy przecież występ a ja nadal tu siedzę. Ubrałam się jak najszybciej i poszłam na próby. Na samym początku gdy weszłam na scenę Marotti mnie okrzyczał. Nie przejmowałam się i robiłam próby dalej. W czasie prób napisała do mnie Angie sms. A w nim: "Cześć Violu, jak ja dawno Cię nie widziałam i teraz też Cię nie widzę :( Jak tam w Barcelonie? Ciepło tam macie? A jak Wam próby idą? Tobie z pewnością najlepiej! Trzymam kciuki i pozdrawiam, do zobaczenia za niedługo! :) " I jeszcze zdjęcia:

Ale jej zazdroszczę! Ona sobie wypoczywa a ja tu ciężko pracuję... Po chwili, Marotti zawołał nas wszystkich i powiedział, że mamy czas dla siebie, czyli możemy pozwiedzać okolicę. Niestety dał nam tylko 2 godziny bo potem musimy kontynuować  próby. Na początku ja i Leon poszliśmy pod zamek w Barcelonie, potem nad jezioro i  na miasto. Oczywiście, zrobiliśmy kilka zdjęć. Oto one:






I to tyle ze zdjęć. Wszystkie te ujęcia wywołam i wkleję do mojego pamiętnika. A teraz czas na próbę i ciężką pracę, Za 12 godzin występ! 

piątek, 2 stycznia 2015

Niespodzianka od Leona Cz.2

Po tym jak wylądowaliśmy na pustkowiu byłam w szoku. Zadawałam sobie pytania co dalej będzie ? czy ktoś nas uratuje? Leon próbował dzwonić do każdego - ja tak samo , jednak nikt nie odbierał. Pewnie każdy był na próbie... Usiedliśmy pod drzewem myśląc co dalej będzie...

TYMCZASEM U FRAN I INNYCH:
Fran zaniepokojona tym, że mnie nigdzie nie ma zaczęła mnie szukać. Poszła do Ludmi, ale ona też nic nie wiedziała. Obie poszły do chłopaków spytać się czy jestem u nich. Oni odparli że nie i też mieli iść do Fran  spytać się o Leona bo szukają go. Maxi powiedział, że wczoraj rozmawiał z Leonem i on powiedział mu że szykuje mega niespodziankę dla mnie gdzieś w polu. Wszyscy zaczęli nas szukać...

TYMCZASEM U VIOLI I LEONA:
Po kilku godzinach siedzenia pod drzewem, usłyszałam jakiś głos. Razem z Leonem zaczęliśmy krzyczeć POMOCY! Zobaczyłam pierwszą osobę - była to Fran. Podbiegła do mnie i spytała czy wszystko w porządku. Odparłam, że tak i zabrała nas z innymi do hotelu. Tam po tych wszystkich wrażeniach szybko usnęłam.

Niespodzianka od Leona.

Wstałam dziś o 6.30 - tak tym razem miałam próby - dużo prób. Scena była gotowa no i można było tańczyć tzn. uczyć się układu i śpiewać w duetach lub trio. Była godzina 14.25 gdy skończyliśmy nagrywać i poszliśmy na długo oczekiwany obiad. Potem poszłam do swojego pokoju i położyłam się, myśląc o Leonie i wczorajszym dniu. Nagle ktoś zapukał do drzwi, nikogo w pokoju nie było dlatego otworzyłam. Był to Leon. Jak go zobaczyłam to chciałam zamknąć szybko drzwi ale on je zablokował. Odpuściłam i usiadłam na łóżku.Leon wszedł i zapytał się mnie co się stało. Siedziałam cicho. Usiadł koło mnie i jeszcze raz zapytał. Nie wytrzymałam i wszystko mu powiedziałam. On złapał mnie za rękę i zaprowadził na puste pole, gdzie były niekiedy drzewa. Powiedział mi, że teraz zawiąże mi oczy opaską i zaprowadzi w magiczne miejsce. Tak też zrobił. Gdy dotarliśmy na miejsce, zdjął mi opaskę i powiedział, że to co wczoraj widziałam, było wszystko dla mnie. Rozglądnęłam się i zobaczyłam koc, na nim kwiaty i... Balon! Byłam prze szczęśliwa! Przytuliłam mocno Leona i podziękowałam. Leon poszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i powiedział: Wszystkiego najlepszego skarbie! Ja się zdziwiłam i przypomniało mi się, że dziś mam urodziny. Popłakałam się ze szczęścia. Oboje usiedliśmy na kocu i leżeliśmy patrząc w niebo.


Nagle wstał Leon i stanął koło balonu. Spytał się mnie czy mam chęć się gdzieś przelecieć. Ja odparłam że tak i wsiedliśmy i polecieliśmy. Następnie Leon wziął gitarę i zaczął mi śpiewać piosenkę: "Amor el en aire" Była ona piękna!
Nagle coś stało się z balonem. Zaczął on opuszczać nas na dół. Byliśmy przecież na jakimś odludziu a balon zaczął się obniżać. Przestraszyłam się i przytuliłam do Leona. On zaś próbowałam coś zrobić, jednak nic nie dało się zrobić. Wylądowaliśmy na pustkowiu gdzieś w polach...

czwartek, 1 stycznia 2015

Sesja zdjęciowa.

Pierwszy dzień w Barcelonie i od razu tyle zamieszek ! Od rana jestem wołana na próby i przedstawienia. Jestem całkiem zmęczona a dopiero początek dnia. Moja pierwsza próba była z Leonem, wyszło nam nawet dobrze. Chociaż scena nie była jeszcze dobrze złożona, to i tak sobie poradziliśmy. Po obiedzie zawołał nas Marotti i powiedział, że ja i Fran mamy sesję zdjęciową i że musimy już iść. A teraz przedstawię wam kilka moich zdjęć:





Moim zdaniem zdjęcia wyszły super! Jestem z nim zadowolona i Leon też, a teraz pokażę wam kilka zdjęć Fran:





I tyle ze zdjęć! Po 2 godzinach pracy udało nam się wybrać te najładniejsze czyli te które zamieściłam u góry. Gdy przyszłam do pokoju, normalnie padłam na łóżko... Usnęłam na 2 godziny. Obudziła mnie Fran i powiedziała, że muszę coś zobaczyć. Zaniepokojona poszłam za nią. Kazała mi się schować za posąg i patrzeć na stoisko z kwiatami. Zobaczyłam tam .. Leona! Kupował kwiaty... pomyślałam sobie, że  pewnie dla jakiejś dziewczyny.. Posmutniałam i wróciłam do pokoju, gdzie szybko usnęłam.