"Kochana Violu. Wiem, że nie jesteśmy już razem, co mnie bardzo boli. Zerwaliśmy a ty stałaś się inna. Tak samo jak ja. Nie mogłem bez Ciebie żyć, ale nie było tego widać po mnie. Martwię się o Ciebie czy w ogóle się wybudzisz. A jeśli jednak nie? To będziemy żyć razem tam na górze. Popatrz, dziś mamy takie ładne niebo, niebieskie i bez chmurne. Mam nadzieję, że Cię tam zobaczę i będziemy żyć wiecznie. Dziękuję, że byłaś.. i będziesz, ale w innym świecie. Kocham Cię i nie szukaj mnie (bo na pewno nie jestem w domu, nie.. skąd taki pomysł?! ) bo mnie nie znajdziesz. Do zobaczenia w innym wymiarze. Twój na zawsze.. Leon."
V: CO!? Jak to?! To nie możliwe.. Leon.. Co ja zrobiłam? Muszę go odnaleźć.
Wstałam z łóżka, zrobiłam pierwszy krok i upadłam na ziemię. Nie było obok mnie żadnych lekarzy więc miałam szczęście. "Ał.. Przecież ja nie dojdę do Leona.. Violetta dawaj! Dasz radę" Jedną ręką podparłam się ku łóżku i wstałam. Idąc w strone Leona potykałam się jedną nogą. Bardzo mnie ona bolała, ale dla Leona zrobię wszystko. Po 15 minutach dotarłam do jego domu. Zapukałam jednak nikt nie odpowiadał. Wzięłam zamach i próbowałam wywarzyć drzwi. Nareszcie udało mi się. Upadłam na podłogę i nie miałam jak wstać. Postanowiłam, że będę się czołgać aż do pokoju Leona. Gdy tam dostałam się drzwi były zamknięte, jednak tutaj wystarczyło abym otworzyła je klamką. Tak też zrobiłam. Ku mojemu zdziwieniu nikogo nie było. Postanowiłam pójść do kuchni. Z daleka zobaczyłam wystającą rękę. Wstałam o własnych siłach i zaczęłam biec potykając się na nogę. Gdy zobaczyłam Leona nie przytomnego leżącego w środku kuchni oprzytomniałam i wiedziałam co zrobiłam.. "To wszystko przeze mnie.. " Uklękłam przed nim. W ręce trzymał jakieś tabletki, które pewnie zarzył..
V: Leon.. Proszę żyj.. Nie odchodź - Mówiłam do niego z płaczem w oczach. - Jesteś zbyt młody a żeby umierać. To ja powinnam umrzeć nie ty! Jesteś głupi że tak postąpiłeś.
Obwiniałam go tak z 5 minut. Nagle do ręki wzięłam tabletki te które wziął Leon. Popiłam wodą Po czym położyłam się koło niego i pocałowałam w policzek.
V: Dziękuję że byłeś.. i będziesz...