Co jest?! Telefon! Leon! Odebrałam.
L: Violetta Villas?
V: Leon Verdas?
L: Tęsknie.
V: Gdzie jesteś? Nikt nie wie co się z tobą dzieje.
L: Opowiem ci wszystko. Spotkajmy się, proszę.
V: Za 5 minut przed szkołą.
L: Kocham cię..
*Rozłączenie*
O co mu chodzi? Hmm. Dziwny jest. Ale.. nareszcie go zobaczę!
Ubrałam się w luźne rzeczy i wybiegłam z domu. W równe 5 minut byłam przed szkołą. Zobaczyłam go. Siedział na ławce, tyłem do mnie. Czekał. Sam. Ogarnęłam na szybko jakieś argumenty i podeszłam do niego. Usiadłam na ławce, tuż obok niego. Nasze spojrzenia się spotkały.
V: Leon co się dzieje? Możesz mi wszystko wytłumaczyć?
L: To nie jest takie proste. Widzisz..
V: Widzieć to ja widzę Ciebie! - Przerwałam mu. - I co niby nie jest proste? Że wyjeżdżasz? Że zostawiasz mnie? Mnie?! Nawet nie wiesz jak mi na Tobie cholernie zależy! Ciągle o Tobie myślę, martwię się a ty masz to w dupie?!
L: Poczekaj, chce Ci wszystko wytłumaczyć, daj mi dojść do słowa..
V: Nie mamy o czym rozmawiać.. Chcesz mnie zostawić, tyle w temacie, prawda?
L: Tydzień temu moi rodzice otrzymali telefon od kumpla mojego taty z informacją, że u niego znajdą lepszą pracę, lepsze zarabianie. Ucieszyli się bardzo, jednak aby tam pracować musieliby dziennie jeździć 1000 kilometrów, co sie.. nie opłaca, bo kto normalny dziennie jeździłby 1000 km? Rodzice stwierdzili,że muszą się przeprowadzić, a ja jako niepełnoletni, nie moge zostać sam w domu i muszę jechać z nimi. Zerwałem z Tobą ponieważ związki na odległość nie mają najmniejszego sensu. Nie wytrwalibyśmy w tęsknocie. Kochałem Cię, kocham i będę kochać.

