niedziela, 5 lutego 2017

[...] "Kochałem Cię, kocham i będę kochać."

"Drogi pamiętniku. Dziś jest 3 dzień od kiedy jestem sama. Nie wiem co się stało z Leonem. Nie widuję go w studio, moi przyjaciele również go nie widują. Czyżby wyjechał? Nie! Nie pozwolę dopuścić do siebie tej myśli. On na pewno siedzi w swoim domu, ale boję się tam iść. Mamo jeśli jesteś tu ze mną, pomóż mi, pomóż. Nie wiem co mam robić..." *Melodia dzwonka w komórce*
Co jest?! Telefon! Leon! Odebrałam. 
L: Violetta Villas? 
V: Leon Verdas?
L: Tęsknie.
V: Gdzie jesteś? Nikt nie wie co się z tobą dzieje.
L: Opowiem ci wszystko. Spotkajmy się, proszę. 
V: Za 5 minut przed szkołą. 
L: Kocham cię..
*Rozłączenie* 
O co mu chodzi? Hmm. Dziwny jest. Ale.. nareszcie go zobaczę! 
Ubrałam się w luźne rzeczy i wybiegłam z domu. W równe 5 minut byłam przed szkołą. Zobaczyłam go. Siedział na ławce, tyłem do mnie. Czekał. Sam. Ogarnęłam na szybko jakieś argumenty i podeszłam do niego. Usiadłam na ławce, tuż obok niego. Nasze spojrzenia się spotkały.
V: Leon co się dzieje? Możesz mi wszystko wytłumaczyć? 
L: To nie jest takie proste. Widzisz..
V: Widzieć to ja widzę Ciebie! - Przerwałam mu. - I co niby nie jest proste? Że wyjeżdżasz? Że zostawiasz mnie? Mnie?! Nawet nie wiesz jak mi na Tobie cholernie zależy! Ciągle o Tobie myślę, martwię się a ty masz to w dupie?! 
L: Poczekaj, chce Ci wszystko wytłumaczyć, daj mi dojść do słowa..
V: Nie mamy o czym rozmawiać.. Chcesz mnie zostawić, tyle w temacie, prawda?
L: Tydzień temu moi rodzice otrzymali telefon od kumpla mojego taty z informacją, że u niego znajdą lepszą pracę, lepsze zarabianie. Ucieszyli się bardzo, jednak aby tam pracować musieliby dziennie jeździć 1000 kilometrów, co sie.. nie opłaca, bo kto normalny dziennie jeździłby 1000 km? Rodzice stwierdzili,że muszą się przeprowadzić, a ja jako niepełnoletni, nie moge zostać sam w domu i muszę jechać z nimi. Zerwałem z Tobą ponieważ związki na odległość nie mają najmniejszego sensu. Nie wytrwalibyśmy w tęsknocie. Kochałem Cię, kocham i będę kochać.

niedziela, 24 stycznia 2016

Leon? Co się dzieje?

V: Ze mną wszystko okej tato - Odpowiedziałam.
G: Na pewno? Może coś Cię boli? Mam przyjechać po Ciebie do studia? 
V: Nie trzeba. Muszę kończyć wołają mnie. Kocham Cię, pa.
Odłożyłam telefon i poszłam się przebrać. Byłam właśnie po lekcji z Gregorio, gdzie uczył nas nowego tańca. Był dość wymagający - taniec i nauczyciel oczywiście. 
Przebrałam się w dość dla mnie nietypowe ubrania, ale niestety tylko takie miałam: 
Wyszłam z WC i zobaczyłam Leona. Podbiegłam do niego i go przytuliłam. 
V: Kocham Cię - Szepnęłam mu do ucha. 
L: Ja Ciebie też - odpowiedział.
V: Co u Ciebie? Dawno się nie widzieliśmy. 
L: Fatalnie. Rodzice wyjeżdżają za granicę po lepszą pracę i ja..
Moja mina ze szczęśliwej zamieniła się w strach. Popatrzyłam mu w oczy, on mi. 
V: Leon? Co się dzieje? 
L: Nie mogę Ci tego powiedzieć.. Przepraszam. 
Odepchnął mnie od siebie i wybiegł ze studia. Postanowiłam że nie dam za wygraną i pobiegłam za nim. Niestety gdy tylko wyszłam na światło dzienne jego nie było. Rozglądałam się za nim wzdłuż i wszerz. Zniknął. Do oczu napłynęły mi łzy, Gdzie on mógł być? Pewnie się schował. Pobiegłam do parku z nadzieją, że tam go znajdę jednak nie. Nie było go tam. Zostało mi ostatnie miejsce - Wierzba i nasza ławka. 
Dotarłam na miejsce. Odsłoniłam liście i przedarłam się do środka. Zobaczyłam go. Siedział na trawie. Podeszłam usiadłam obok. Popatrzyliśmy na siebie.
V: Leon co jest? Twoi rodzice wyjeżdżają rozumiem, ale ty..?
L: Violetta, daj spokój. To nie będzie miało sensu. Muszę z Tobą zerwać.. Przykro mi, ale to by nie wyszło. Kocham Cię. 
Pocałował mnie w policzek i odszedł. Tak po prostu.

sobota, 14 listopada 2015

Skręcona kostka.

Obudziłam się. Znowu spałam, ale to nic dziwnego, przecież każdy po wypadku musi odpoczywać. Wiem, może to nie był bardzo wypadek, ale czuję,że skręciłam kostkę. Gdy próbuję nią ruszać strasznie mnie boli. Chwileczkę.. Coś mi się przypomina! Pamiętam, że spadłam ze schodów.. Nie! Ktoś mnie zepchnął! Pytanie jednak, kto..? Kto mnie nie lubi? Bądź nienawidzi...
Do sali weszła lekarka. Podpięła mnie pod dziwny monitorek. Widziałam tam uderzenia mojego serca. 
V: Ałł! - Poczułam ukłucie w ręce.
Lekarka: Spokojnie to tylko kroplówka, nic złego.
V: Kiedy stąd wyjdę?
Lekarka: Niebawem..
Jasne, dzięki!"Niebawem" dużo mi mówi. Nie ważne, pozostaje mi tu siedzieć chyba wieki i czekać aż jakiś książę mnie stąd wybawi. Nie pójdę do studia, nie mogę tutaj śpiewać a co gorsze, tańczyć. Czuję się jak w więzieniu! -PUK PUK! Usłyszałam stukanie do drzwi. Odwróciłam głowę do drzwi, zobaczyłam Leona. Kiwnęłam głową żeby wszedł.
L: Cześć kochanie jak tam się czujesz? 
Usiadł połową tyłka na moim łóżku. 
V: Bywało lepiej.
L: Potrzebne Ci coś? Może woda? Jak chcesz to pójde po nią.
V: Dziękuję.
Przytuliłam mocno Leona w piersi.
L: Za co? 
V: Za to,że mnie uratowałeś. Tata mi wszystko powiedział. Gdyby nie ty nie wiadomo czy dalej bym tam nie leżała..
L: Każdy zrobiłby to samo na moim miejscu. 
PUK PUK! Do sali wszedł doktor. 
Dok: Dzień dobry, widzę że gości mamy.
V: Przyszedł mnie odwiedzić, chyba ma takie prawo?
Dok: Jasne, że tak. Violetta, jak tam się czujesz?
V: Dobrze. Kiedy stąd wyjdę? 
Dok: Jeśli będzie wszystko dobrze się goiło to wyjdziesz jutro. Tak jak przypuszczaliśmy masz skręconą kostkę w prawej nodze i mocno uszkodzoną lewą rękę w łokciu. Poruszaj lewą ręką.
Poruszyłam i poczułam straszny ból.
V: AŁŁ! Bardzo boli.
Dok: Ponieważ jest złamana, ale nie wiemy w jakiej części, dlatego trzeba zrobić rentgen. Dobrze, zajrzę potem, do zobaczenia. Panie Leonie! Proszę ażeby pan zostawił swoją dziewczynę, gdyż musi ona odpoczywać. Jutro jak wyjdzie będzie pan mógł ją oglądać codziennie. 
L: Dobrze, pa Violu, do widzenia. 

piątek, 30 października 2015

Uważaj, pająk!

Właśnie leżałam sobie na łóżku, gdy przyszedł mi sms od Angie, żebym spotkała się z nią o 15.00 przed jej domem. Odpisałam jej że za chwilę u niej będę, gdyż zegar u mnie w pokoju wskazywał godzinę 14.53. Przebrałam się w krótką jasno-różową spódniczkę i białą bluzkę. Wyszłam z pokoju i zaczęłam iść w stronę drzwi. Nagle zobaczyłam że w moją stronę zmierza Priscilla.
Pris: Violu, gdzie się wybierasz?
V: Wychodzę do.. PRZEJŚĆ SIĘ! Tak, wychodzę przejść się.
Pris: Idziesz do Angie, prawda? 
V: Nie..? Nie jesteś moją matką, ażeby mnie kontrolować.
Wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Hmm dlaczego pytała o Angie? Pewnie to tylko przypadek. Szłam do mojej cioci, gdy nagle zobaczyłam Priscillę! Razem z Ludmiłą stały przy jej samochodzie i coś w nim majstrowały. Po chwili odeszły. Angie wyszła z domu i wsiadła do auta. Usłyszałam tylko pisk i krzyki dobiegające z auta. Szybko tam pobiegłam. Okazało się, że na przednim siedzeniu chodził duży pająk.! Wiedziałam kto to zrobił, dlatego szybko pobiegłam za tymi co to zrobiły.
V: Priscilla, stój! Ludmiła!
Lu: Czego chcesz?
V: Widziałam, co zrobiłyście! Powiem wszystko mojemu ojcu i będzie z wami źle, ojj.
Szybko zaczęłam iść w stronę mojego domu. Schodziłam po schodach, gdy poczułam jak ktoś mnie popycha i zaczynam spadać. Upadłam na beton. Lekko rozmazanym wzrokiem zobaczyłam jak ktoś ucieka. Niestety nie mogłam dobrze zobaczyć kto... Straciłam przytomność.
Obudziłam się. Nie widziałam wyraźnie. Pomyślałam, że to tylko zły sen, gdy nagle moje oczy dostrzegły, że znajduję się w innym pokoju niż mój. Był cały biały i łóżko dziwne na kółkach. Usiadłam i w drzwiach zobaczyłam mojego tatę. Gdy tylko mnie zobaczył szybko wbiegł na salę i mnie przytulił.
Ger: Violetta, nic ci się nie stało! O matko, jak się bałem. Wszystko w porządku? Może herbatę? Nic ci nie jest? Głowa cię boli? A może ręka? Wszystko w porządku? 
V: TATO!
Cisza. 
V: Proszę cię, przestań. Co się stało? Gdzie ja jestem? 
Ger: Znalazł Cię Leon, jak leżałaś na ziemi w parku. Wezwał pogotowie i mnie zawiadomił. Spadłaś ze schodów?
V: Nic nie pamiętam. Gdzie Leon?
Ger: Musiał już iść. Dobrze odpoczywaj, zaraz lekarki przyjdą zrobić ci badania. Przyjadę później dobrze? 
V: Dobrze. Pa

sobota, 17 października 2015

Wielkie zmiany w blogu! | Nowy blog?

Cześć wszystkim!
W tym poście chciałam wam wszystko wyjaśnić. 
Co wyjaśnić? Przeczytaj! 
Wygląd bloga ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Wcześniejsze było.. 2/10.
Teraz postarałam się w tworzeniu nagłówka, muzyki i czatu.
To wszystko specjalnie dla was! :) 
Teraz coś na temat muzyki. Pewnie jak wchodzicie na bloga
to słyszycie jak ktoś mówi. To nic innego jak reklamy w muzyce (na tym pasku)
Możecie albo poczekać aż ona zniknie, albo dać kolejną piosenkę 
i szybko powrócić na tę pierwszą..
Kurczę! Nie umiem tłumaczyć, ale co tam! :D 
Spróbuję się dowiedzieć jak to usunąć ;)
Aa i piosenki nie będą o Violettcie, bo nie ma już żadnych takich.. ciekawych.
Będą one brane z eski itp. :)
Druga sprawa, to chciałam wam powiadomić o wyglądzie bloga.
Czemu na biało? 
Biały kolor jak najbardziej mi tu pasuje. Wiem, że dla Was bardziej 
by pasował róż itp., ale przyzwyczaicie się!
W końcu robiłam to z myślą o Was!
Po trzecie i chyba najważniejsze. 
Postanowiłam, że posty o dalszych losach naszej bohaterki Violetty,
będą w każdą sobotę, bo tylko wtedy mam czas na komputer.
Także pamiętajcie każda sobota, godziny poranne, przed południem :) !
Po czwarte.
Bardzo dziękuję, że blog Wam się podoba. Widzę to po ankiecie,
którą dodałam rok temu :) 
Mamy 11 głosów na "Taak! Jest super!" i 2 na "Fajny jest" :)
Bardzo dziękuję! Jest to dla mnie ogromna motywacja 
do dalszego pisania dla Was! 
Po piąte.
Kurczę.. NA BLOGU ZA CHWILĘ WYBIJE 16.000 tyś. WYŚWIETLEŃ! 
Jesteście niesamowici! 
Dzięki tylu wyświetleniom, wiem że mam dla kogo pisać i to 
jest moją największą, ale to największą motywacją! 
Na prawdę, blog założony dwa/trzy lata temu i tyle wyświetleń.
Dziękuję! <3 Kocham Was! i Oby było nas więcej! ♥
Po piąte i już ostatnie :) 
Mam zamiar założyć nowego bloga, ale tutaj nadal będę pisać :)
Chcę założyć o sobie. Poznalibyście mnie i mój charakter,
Dodawałabym tam sporo zdjęć i opisywała dużo rzeczy. :)
Piszcie w komentarzach czy to dobry pomysł. 
Trochę się rozpisałam, dzięki za przeczytanie! :)
Do następnego posta! :) 


niedziela, 12 lipca 2015

Tajemnica. Ciasto śliwkowe.

Weszłam do domu. Poczułam jak cały dom wypełnia najwspanialszy smak upieczonego ciasta. Podeszłam bliżej kuchni i już miałam zamiar tam wejść, gdy nagle usłyszałam Ludmiłę i Priscillę:
Lu: Mamo! Ja tego nie zrobię!
Pris: Ciszej! Jeszcze nas ktoś usłyszy. I moja droga damo, zrobisz to czy tego chcesz czy nie!
Lu: Nie namawiaj mnie do złego. Nie widzisz, że się zmieniłam odkąd tu mieszkam?
Pris: Dobra moja damo, będziesz tego żałować.
Po tym usłyszałam plask. Tak jakby ktoś kogoś uderzył "z liścia". Jak najszybciej oddaliłam się od pokoju, gdy usłyszałam jeszcze dwa słowa "Dzisiaj o godzinie 15.00 przed domem Angie". Dalej już nie słyszałam lub co gorsze - nie chciałam słyszeć. Po cichu weszłam na górę do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać co Priscilla miała na myśli. Oby nic nie zrobiła Angie, bo jeśli tak to ... Ah! Muszę ją śledzić. Popatrzyłam na zegarek i była dopiero 12.00. Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zeszłam na obiad. Nagle zobaczyłam Olgę niosącą mój ulubiony deser, czyli ciasto ze śliwkami. Pamiętam jak byłam młodsza, (pamiętam jak przez mgłę), że mama zawsze taki piekła. Jednak po jej śmierci ciasto poszło w zapomnienie. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Olga sobie o tym cieście przypomniała. Szybko usiadłam do stołu. Na obiad była zupa pomidorowa, ktorą zjadłam jak najszybciej. Potem na drugie były ziemniaki, surówka w postaci pokrojonej marchwi i kotlet schabowy. Gdy wszyscy zjedliśmy Olga przyniosła ciasto. Mmm. Wzięłam największy kawałek do ust. Nagle tak jakby świat przestał istnieć. Przypomniała mi się mama. Jej uśmiech na twarzy, jej oczy patrzące na mnie, jej ręce kiedy brała mnie do siebie żeby mnie przytulić. Nagle jej usta wypowiedziały słowo "Violetta". "Violetta! Violetta! co się stało!" Co jest grane? - Pomyślałam. I nagle ocknęłam się i wróciłam do szarej rzeczywistości.
Ger: Violetta! Co sie stało!
V: Tato, nic wszystko w porządku. Po prostu na chwilę cofnęłam się myślami w przeszłość, ale oczywiście ty zawsze musisz wszystko popsuć.
Odeszłam od stołu i zaczęłam iść na górę do swojego pokoju. Gdy do niego dotarłam położyłam się na łóżku i myślami wróciłam do Leona.

piątek, 10 lipca 2015

Nowy dzień, nowe wyzwania.

Obudziłam się wcześnie rano. Była godzina 6.00. Leżałam na boku i czułam, że jestem od tyłu przytulana. Lekko odwróciłam głowę i moim oczom ukazał się najwspanialszy widok w życiu - śpiący Leon. Wyglądał tak słodko, że miałam ochotę go pocałować tak namiętnie, ale nie chciałam go wybudzić ze snu. Powoli odchyliłam kołdrę, podniosłam się i poszłam szybko do łazienki żeby się ubrać, umalować i załatwić te i owe sprawy. Po 20 minutach wyszłam. Popatrzyłam się w stronę łóżka i zobaczyłam, że Leon już nie śpi.
Le: Dzień dobry Violu.
V: No hej. Jak się spało?
Le: Z tobą? Wyśmienicie. Chętnie bym to powtórzył.
V: Haha, lepiej wstawaj i się ubieraj. Czeka nas nowy dzień i nowe przygody.
Usiadłam na łóżku popatrzyłam mu się w jego piękne błękitne oczy i.. poczułam, że muszę wykorzystać tę chwilę. Przysunęłam się do niego i zaczęliśmy się całować. Było tak cudownie. Nagle usłyszałam kroki i nagle ktoś otworzył drzwi.
Fr: No proszę! Widzę, że już nie śpimy. Haha, kochani jesteście.
Nagle oboje od siebie się odsunęliśmy, tak jakby nigdy nic się nie stało.
V: Fran, nie wiedziałam, że tu wejdziesz. Zaskoczyłaś nas.
Fr: Taak, dlatego że właśnie śniadanie podałam i tylko was na nim nie ma. Chodźcie.
Zamkła drzwi i wyszła. Oboje szybko się ogarnęliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Gdy zeszliśmy na dół wszystkie oczy skierowały się na nas.
Lu: Co was tak długo nie było? Już 7.15. Aaa dobra, chyba wiadomo co tam zaszło. Okej, nie wtrącam się.
V: Chyba jednak trochę się wtrącasz. Nie chcę nic mówić, ale w nocy było słychać twoje jęki, czyżbyś robiła coś z Fede? Aa no tak, nie chcę się wtrącać, sorry...
I zapadła cisza. Razem z Leonem usiedliśmy na kanapie i jedliśmy pyszne kanapki. Po śniadaniu każdy zabrał swoje śpiwory i ruszył do swojego domu.