Weszłam do domu. Poczułam jak cały dom wypełnia najwspanialszy smak upieczonego ciasta. Podeszłam bliżej kuchni i już miałam zamiar tam wejść, gdy nagle usłyszałam Ludmiłę i Priscillę:
Lu: Mamo! Ja tego nie zrobię!
Pris: Ciszej! Jeszcze nas ktoś usłyszy. I moja droga damo, zrobisz to czy tego chcesz czy nie!
Lu: Nie namawiaj mnie do złego. Nie widzisz, że się zmieniłam odkąd tu mieszkam?
Pris: Dobra moja damo, będziesz tego żałować.
Po tym usłyszałam plask. Tak jakby ktoś kogoś uderzył "z liścia". Jak najszybciej oddaliłam się od pokoju, gdy usłyszałam jeszcze dwa słowa "Dzisiaj o godzinie 15.00 przed domem Angie". Dalej już nie słyszałam lub co gorsze - nie chciałam słyszeć. Po cichu weszłam na górę do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać co Priscilla miała na myśli. Oby nic nie zrobiła Angie, bo jeśli tak to ... Ah! Muszę ją śledzić. Popatrzyłam na zegarek i była dopiero 12.00. Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zeszłam na obiad. Nagle zobaczyłam Olgę niosącą mój ulubiony deser, czyli ciasto ze śliwkami. Pamiętam jak byłam młodsza, (pamiętam jak przez mgłę), że mama zawsze taki piekła. Jednak po jej śmierci ciasto poszło w zapomnienie. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Olga sobie o tym cieście przypomniała. Szybko usiadłam do stołu. Na obiad była zupa pomidorowa, ktorą zjadłam jak najszybciej. Potem na drugie były ziemniaki, surówka w postaci pokrojonej marchwi i kotlet schabowy. Gdy wszyscy zjedliśmy Olga przyniosła ciasto. Mmm. Wzięłam największy kawałek do ust. Nagle tak jakby świat przestał istnieć. Przypomniała mi się mama. Jej uśmiech na twarzy, jej oczy patrzące na mnie, jej ręce kiedy brała mnie do siebie żeby mnie przytulić. Nagle jej usta wypowiedziały słowo "Violetta". "Violetta! Violetta! co się stało!" Co jest grane? - Pomyślałam. I nagle ocknęłam się i wróciłam do szarej rzeczywistości.
Ger: Violetta! Co sie stało!
V: Tato, nic wszystko w porządku. Po prostu na chwilę cofnęłam się myślami w przeszłość, ale oczywiście ty zawsze musisz wszystko popsuć.
Odeszłam od stołu i zaczęłam iść na górę do swojego pokoju. Gdy do niego dotarłam położyłam się na łóżku i myślami wróciłam do Leona.
niedziela, 12 lipca 2015
piątek, 10 lipca 2015
Nowy dzień, nowe wyzwania.
Obudziłam się wcześnie rano. Była godzina 6.00. Leżałam na boku i czułam, że jestem od tyłu przytulana. Lekko odwróciłam głowę i moim oczom ukazał się najwspanialszy widok w życiu - śpiący Leon. Wyglądał tak słodko, że miałam ochotę go pocałować tak namiętnie, ale nie chciałam go wybudzić ze snu. Powoli odchyliłam kołdrę, podniosłam się i poszłam szybko do łazienki żeby się ubrać, umalować i załatwić te i owe sprawy. Po 20 minutach wyszłam. Popatrzyłam się w stronę łóżka i zobaczyłam, że Leon już nie śpi.
Le: Dzień dobry Violu.
V: No hej. Jak się spało?
Le: Z tobą? Wyśmienicie. Chętnie bym to powtórzył.
V: Haha, lepiej wstawaj i się ubieraj. Czeka nas nowy dzień i nowe przygody.
Usiadłam na łóżku popatrzyłam mu się w jego piękne błękitne oczy i.. poczułam, że muszę wykorzystać tę chwilę. Przysunęłam się do niego i zaczęliśmy się całować. Było tak cudownie. Nagle usłyszałam kroki i nagle ktoś otworzył drzwi.
Fr: No proszę! Widzę, że już nie śpimy. Haha, kochani jesteście.
Nagle oboje od siebie się odsunęliśmy, tak jakby nigdy nic się nie stało.
V: Fran, nie wiedziałam, że tu wejdziesz. Zaskoczyłaś nas.
Fr: Taak, dlatego że właśnie śniadanie podałam i tylko was na nim nie ma. Chodźcie.
Zamkła drzwi i wyszła. Oboje szybko się ogarnęliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Gdy zeszliśmy na dół wszystkie oczy skierowały się na nas.
Lu: Co was tak długo nie było? Już 7.15. Aaa dobra, chyba wiadomo co tam zaszło. Okej, nie wtrącam się.
V: Chyba jednak trochę się wtrącasz. Nie chcę nic mówić, ale w nocy było słychać twoje jęki, czyżbyś robiła coś z Fede? Aa no tak, nie chcę się wtrącać, sorry...
I zapadła cisza. Razem z Leonem usiedliśmy na kanapie i jedliśmy pyszne kanapki. Po śniadaniu każdy zabrał swoje śpiwory i ruszył do swojego domu.
Le: Dzień dobry Violu.
V: No hej. Jak się spało?
Le: Z tobą? Wyśmienicie. Chętnie bym to powtórzył.
V: Haha, lepiej wstawaj i się ubieraj. Czeka nas nowy dzień i nowe przygody.
Usiadłam na łóżku popatrzyłam mu się w jego piękne błękitne oczy i.. poczułam, że muszę wykorzystać tę chwilę. Przysunęłam się do niego i zaczęliśmy się całować. Było tak cudownie. Nagle usłyszałam kroki i nagle ktoś otworzył drzwi.
Fr: No proszę! Widzę, że już nie śpimy. Haha, kochani jesteście.
Nagle oboje od siebie się odsunęliśmy, tak jakby nigdy nic się nie stało.
V: Fran, nie wiedziałam, że tu wejdziesz. Zaskoczyłaś nas.
Fr: Taak, dlatego że właśnie śniadanie podałam i tylko was na nim nie ma. Chodźcie.
Zamkła drzwi i wyszła. Oboje szybko się ogarnęliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Gdy zeszliśmy na dół wszystkie oczy skierowały się na nas.
Lu: Co was tak długo nie było? Już 7.15. Aaa dobra, chyba wiadomo co tam zaszło. Okej, nie wtrącam się.
V: Chyba jednak trochę się wtrącasz. Nie chcę nic mówić, ale w nocy było słychać twoje jęki, czyżbyś robiła coś z Fede? Aa no tak, nie chcę się wtrącać, sorry...
I zapadła cisza. Razem z Leonem usiedliśmy na kanapie i jedliśmy pyszne kanapki. Po śniadaniu każdy zabrał swoje śpiwory i ruszył do swojego domu.
czwartek, 9 lipca 2015
Noc u Francesci. (+18)
Wszyscy zeszliśmy się do salonu. Było już późno. Usiedliśmy w kółku. Nagle Fran się podniosła, rozejrzała się i wypowiedziała kilka słów:
Fr: Dziękuję, że zgodziliście się zostać na noc. To jak gramy w butelkę?
Wszyscy: Taa!
Fr: Okej to ja kręcę. Wypadło na ciebie Violu. Pytanie cz wyzwanie?
V: Może pytanie. Boję się wyzwań, nie wiadomo co wymyślisz, haha.
Fr: Jasne. Hm.. Czy przespałabyś się z Leonem? Wiesz o co chodzi? Haha.
Rozejrzałam się wokół mnie i zobaczyłam podjaranego Leona. Z ust innych osób dało się słyszeć gwizdy i słowa "Tak!!". Nie wiem co odpowiedzieć, rany a jeśli powiem coś co zrani Leona? Dobra.. jak to mawiają: Ryzyk fizyk
V: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Kocham Leona, ale chyba nie jestem jeszcze dojrzała do tego, aby to zrobić.. Dobra teraz moja kolej.. Oo Ludmiła! Pytanie czy wyzwanie?
Lu: Oczywiście, że wyzwanie. Będę z was najlepsza w tym.
V: Tak? Haha, mam dla ciebie wspaniałe wyzwanie. Podejdź do Federico, usiądź na jego kolanach rozkrokiem i go mocno, namiętnie pocałuj w.. usta!
Nagle Ludmiła podniosła się i zrobiła to co jej kazałam. Każdy wpatrywał się w nich tak jakby ufo zobaczył, a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Zabawa trwała do 1.00 w nocy. Kiedy wszyscy już byli zmęczeni rozeszliśmy się do wyznaczonych pokoi. Fran miała na prawdę duże mieszkanie, dlatego i miała dużo pokoi. Ja byłam w jednym z nich z Leonem. bardzo się ucieszyłam bo mogłam w końcu z nim pobyć sam na sam. Usiadłam na łóżku a Leon obok mnie.
Le: Too.. Ty nie jesteś jeszcze gotowa?
V: Przepraszam, ale musiałam jakoś się wywinąć Fran. Potem męczyła by mnie do końca życia. A pro po.. Jasne, że jestem gotowa. Dla ciebie zawsze...
W tym momencie Leon zaczął mnie całować wszędzie. Najpierw zaczął od ust potem po szyi. O położył się na łóżku a ja nim i zaczęłam go namiętnie całować w usta. Przy tym rozpinaliśmy sobie bluzkę. Nagle oboje byliśmy w bieliźnie. Leon sunął ręką po moich plecach i odpiął stanik. teraz powędrował niżej i ściągnął mi majtki które rzucił, gdzieś daleko za siebie. Pieścił moje piersi, jedna ręka powędrowała niżej do moich skarbów. Aż jęknęłam z podniecenia. Następnie usiadłam na łóżku, rozłożyłam nogi a Leon zaczął pieścić moją muszelkę swoimi ustami. Było i tak przyjemnie. Po paru minutach zamieniliśmy się. Teraz ja klęczałam przodem do niego a on stał. Zdjęłam mu bokserki i zobaczyłam stojącego już na baczność jego dużego żołnierza. Wzięłam go do buzi. WIdziałam, że Leon nie może wytrzymać. Po chwili znowu się położyłam. Leon na mnie i nagle poczułam jak jego żołnierz wbił się w moje skarby. Zabolało. Potem to była już sama przyjemność. Robiliśmy to bez zabezpieczeń przez całą godzinę. Oczywiście nie obeszło sie bez innych pozycji, czyli 69 itp.
Fr: Dziękuję, że zgodziliście się zostać na noc. To jak gramy w butelkę?
Wszyscy: Taa!
Fr: Okej to ja kręcę. Wypadło na ciebie Violu. Pytanie cz wyzwanie?
V: Może pytanie. Boję się wyzwań, nie wiadomo co wymyślisz, haha.
Fr: Jasne. Hm.. Czy przespałabyś się z Leonem? Wiesz o co chodzi? Haha.
Rozejrzałam się wokół mnie i zobaczyłam podjaranego Leona. Z ust innych osób dało się słyszeć gwizdy i słowa "Tak!!". Nie wiem co odpowiedzieć, rany a jeśli powiem coś co zrani Leona? Dobra.. jak to mawiają: Ryzyk fizyk
V: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Kocham Leona, ale chyba nie jestem jeszcze dojrzała do tego, aby to zrobić.. Dobra teraz moja kolej.. Oo Ludmiła! Pytanie czy wyzwanie?
Lu: Oczywiście, że wyzwanie. Będę z was najlepsza w tym.
V: Tak? Haha, mam dla ciebie wspaniałe wyzwanie. Podejdź do Federico, usiądź na jego kolanach rozkrokiem i go mocno, namiętnie pocałuj w.. usta!
Nagle Ludmiła podniosła się i zrobiła to co jej kazałam. Każdy wpatrywał się w nich tak jakby ufo zobaczył, a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Zabawa trwała do 1.00 w nocy. Kiedy wszyscy już byli zmęczeni rozeszliśmy się do wyznaczonych pokoi. Fran miała na prawdę duże mieszkanie, dlatego i miała dużo pokoi. Ja byłam w jednym z nich z Leonem. bardzo się ucieszyłam bo mogłam w końcu z nim pobyć sam na sam. Usiadłam na łóżku a Leon obok mnie.
Le: Too.. Ty nie jesteś jeszcze gotowa?
V: Przepraszam, ale musiałam jakoś się wywinąć Fran. Potem męczyła by mnie do końca życia. A pro po.. Jasne, że jestem gotowa. Dla ciebie zawsze...
W tym momencie Leon zaczął mnie całować wszędzie. Najpierw zaczął od ust potem po szyi. O położył się na łóżku a ja nim i zaczęłam go namiętnie całować w usta. Przy tym rozpinaliśmy sobie bluzkę. Nagle oboje byliśmy w bieliźnie. Leon sunął ręką po moich plecach i odpiął stanik. teraz powędrował niżej i ściągnął mi majtki które rzucił, gdzieś daleko za siebie. Pieścił moje piersi, jedna ręka powędrowała niżej do moich skarbów. Aż jęknęłam z podniecenia. Następnie usiadłam na łóżku, rozłożyłam nogi a Leon zaczął pieścić moją muszelkę swoimi ustami. Było i tak przyjemnie. Po paru minutach zamieniliśmy się. Teraz ja klęczałam przodem do niego a on stał. Zdjęłam mu bokserki i zobaczyłam stojącego już na baczność jego dużego żołnierza. Wzięłam go do buzi. WIdziałam, że Leon nie może wytrzymać. Po chwili znowu się położyłam. Leon na mnie i nagle poczułam jak jego żołnierz wbił się w moje skarby. Zabolało. Potem to była już sama przyjemność. Robiliśmy to bez zabezpieczeń przez całą godzinę. Oczywiście nie obeszło sie bez innych pozycji, czyli 69 itp.
wtorek, 7 lipca 2015
Znowu jestem z Leonem!
Siedzieliśmy sobie dalej na tej ławce. Miałam opartą głowę na jego ramieniu. Długo ze sobą rozmawialiśmy jak to było przedtem. Aż mi tak na sercu się ciepło zrobiło.
V: Leon.. Czyli my..?
Le: Tak, kocham cię i nigdy bym cię nie zostawił, tzn już cię nie zostawię. Przepraszam, że wtedy co się pokłóciliśmy tak wyszło. To moja wina. Może chcesz gdzieś wyjść?
V: W sumie.. Fran robi dziś imprezę, może wpadniemy?
Le: Jasne! Dobry pomysł.
Oboje wstaliśmy i zaczęliśmy iść w stronę domu Fran. Był on wysoki, jednopiętrowy z małym jednakże głębokim basenem. Obok domu rosły duże drzewa które przykrywały rogi jej domu. Była godzina 18.00 kiedy zapukaliśmy do jej drzwi. Po chwili otworzyła nam i zaprosiła do środka.
Fr: Hej Viola.. i Leon? Czyli wy..?
Le: Tak znowu jesteśmy razem! - Przytulił mnie.
Fr: Jejku, to wspaniałe. Cieszę się że w końcu się pogodziliście. Chodźcie zapraszam aa no i nie zapomnieliście chyba śpiworów? Zostajecie na noc przecież.
V: Co? Haha, nie Fran ja nie mogę.
Fr: No weź. Będzie fajnie. Będziemy grali w butelkę, poza tym oprócz was zostają też u nas Diego, Fede, Cami, Broadway, Ludmiła - tak wiem nie powinnam jej zapraszać, no ale aa i jeszcze Max i Naty.
Le: No jasne że zostaniemy. Chodź Viola pójdziemy się czegoś napić.
Byłam tak w niego wpatrzona jak w lusterko. Kocham go najmocniej na świecie. Nawet nie uwierzycie jaka jestem teraz szczęśliwa, że on jest tutaj koło mnie. Czuję się przy nim tak bezpiecznie. Wiem, że nic mi się nie stanie.
Godziny mijały szybko. Nawet nie wiem kiedy, ale minęła właśnie godzina 21.30. Goście się powoli rozchodzili, a kiedy pozostali tylko ci co mieli zostać, postanowiłam z Leonem, że zostaniemy na noc.
piątek, 3 lipca 2015
Nic się nie dzieje cz. 2 (Nie wierzę!)
Odwróciłam się i zobaczyłam... Jego! Miał na sobie śliczną koszulę z czerwono niebieskimi paskami i jeansy które były odpowiednio dostosowane do jego jakże idealnych nóg.
Le: Violetta, poczekaj.. - podbiegł do mnie zadyszany i ledwo co się wysłowił.
V: Tak Leon? Co się stało?
Le: Przepraszam...
V: Nie musisz. Każdy popełnia błędy.
Le: Ale.. Czekaj, usiądźmy na tutejszej ławce
Wziął mnie pod ramię i oboje jak taka idealna para szliśmy sobie wprost do ławki. Niestety wybrał chyba nieodpowiednią ławkę.. Usiedliśmy w miejscu gdzie, pierwszy raz pocałował mnie Leon. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że mieliśmy te same ciuchy co wtedy.. Tak dobrze to pamiętam..
Le: Violetta, słuchasz mnie?
V: Yy tak, przepraszam zamyśliłam się. Więc opowiadaj.
Le: Po dzisiejszym spotkaniu w studio gdzie mieliśmy śpiewać piosenkę.. No tak wyszedłem z sali dlatego mnie nie było, ale zobaczyłem jak Gery i Alex razem wyszli zaniepokojeni. Postanowiłem, że pójdę za nimi i wtedy co usłyszałem.. Nie mogłem w to uwierzyć
Ge: Leon..
Jak znikąd przyszła Gery i Alex. na prawdę nawet ich nie zauważyłam bo tak się wsłuchałam w to co mówił Leon, że zapomniałam iż świat istnieje. Jego piękne błękitne oczy, wpatrywały się we mnie, jego usta..
A: Gery! Musimy im to powiedzieć, przecież Leon i tak słyszał połowę naszej rozmowy. A więc Leo..
Ge: Alex, ja im to powiem...To moja wina. To dzięki mnie się pokłóciliście się. To ja odmówiłam spotkanie z ponsorem..Ja.. Ja.. - i tutaj przerwała bo się rozpłakała. - To ja - mówiła w płaczu - was rozdzieliłam bo bardzo mi zależało na Leonie. Leon byłeś dla mnie wszystkim. Bardzo cię lubiłam, ale ty ciągle myślami byłeś u Violetty.
Gery przytuliła Alexa i oboje gdzieś poszli...
V: Nie wierzę! Oni nas okłamywali.. Leon.. Ja ciebie też przepraszam.. Tak bardzo mi na tobie zależało, ale ty odszedłeś zapomniałeś..
Le: Violetta, przecież to ty o mnie zapomniałaś! Mi na tobie jeszcze zależy, ale nie wiem jak tobie..
V: Mi też. Czyli..?
Le: Czyli.. Zamknij oczy. Rozluźnij się, i wspominaj lub wymyślaj najlepsze momenty twojego życia.
Zaczęłam sobie przypominać jak to było kiedy byłam z Leonem i nagle poczułam jego rękę na moim policzku. Chyba wiedziałam co będzie. Nagle moje usta dotknęło coś delikatnego.. Czuję ten smak to były wargi Leona. Pocałował mnie namiętnie a gdy skończył powiedział
Le: Pamiętasz kiedy pierwszy raz cię tu zabrałem? To było dwa lata temu. Patrz jak ten czas szybko leci..
Le: Violetta, poczekaj.. - podbiegł do mnie zadyszany i ledwo co się wysłowił.
V: Tak Leon? Co się stało?
Le: Przepraszam...
V: Nie musisz. Każdy popełnia błędy.
Le: Ale.. Czekaj, usiądźmy na tutejszej ławce
Wziął mnie pod ramię i oboje jak taka idealna para szliśmy sobie wprost do ławki. Niestety wybrał chyba nieodpowiednią ławkę.. Usiedliśmy w miejscu gdzie, pierwszy raz pocałował mnie Leon. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że mieliśmy te same ciuchy co wtedy.. Tak dobrze to pamiętam..
Le: Violetta, słuchasz mnie?
V: Yy tak, przepraszam zamyśliłam się. Więc opowiadaj.
Le: Po dzisiejszym spotkaniu w studio gdzie mieliśmy śpiewać piosenkę.. No tak wyszedłem z sali dlatego mnie nie było, ale zobaczyłem jak Gery i Alex razem wyszli zaniepokojeni. Postanowiłem, że pójdę za nimi i wtedy co usłyszałem.. Nie mogłem w to uwierzyć
Ge: Leon..
Jak znikąd przyszła Gery i Alex. na prawdę nawet ich nie zauważyłam bo tak się wsłuchałam w to co mówił Leon, że zapomniałam iż świat istnieje. Jego piękne błękitne oczy, wpatrywały się we mnie, jego usta..
A: Gery! Musimy im to powiedzieć, przecież Leon i tak słyszał połowę naszej rozmowy. A więc Leo..
Ge: Alex, ja im to powiem...To moja wina. To dzięki mnie się pokłóciliście się. To ja odmówiłam spotkanie z ponsorem..Ja.. Ja.. - i tutaj przerwała bo się rozpłakała. - To ja - mówiła w płaczu - was rozdzieliłam bo bardzo mi zależało na Leonie. Leon byłeś dla mnie wszystkim. Bardzo cię lubiłam, ale ty ciągle myślami byłeś u Violetty.
Gery przytuliła Alexa i oboje gdzieś poszli...
V: Nie wierzę! Oni nas okłamywali.. Leon.. Ja ciebie też przepraszam.. Tak bardzo mi na tobie zależało, ale ty odszedłeś zapomniałeś..
Le: Violetta, przecież to ty o mnie zapomniałaś! Mi na tobie jeszcze zależy, ale nie wiem jak tobie..
V: Mi też. Czyli..?
Le: Czyli.. Zamknij oczy. Rozluźnij się, i wspominaj lub wymyślaj najlepsze momenty twojego życia.
Zaczęłam sobie przypominać jak to było kiedy byłam z Leonem i nagle poczułam jego rękę na moim policzku. Chyba wiedziałam co będzie. Nagle moje usta dotknęło coś delikatnego.. Czuję ten smak to były wargi Leona. Pocałował mnie namiętnie a gdy skończył powiedział
Le: Pamiętasz kiedy pierwszy raz cię tu zabrałem? To było dwa lata temu. Patrz jak ten czas szybko leci..
czwartek, 2 lipca 2015
Nic się nie dzieje.
DRYYYYŃ! "WSTAJEMY! JEST GODZINA 7.25 SPÓŹNISZ SIĘ DO SZKOŁY..." Otworzyłam oczy po czym machnęłam ręką prosto w zegarek który dostałam od taty. Przewrócił się i leżał. Cicho. Wstałam poszłam do łazienki. Umyłam włosy i buzię. Zaczęłam ubierać bluzkę z długim rękawem kiedy..
V: Ałłł.. - powiedziałam cicho.
Zachaczyłam o moją ranę. Boli.. No nic. Jakoś się ubrałam i zeszłam na dół.
Ger: Hej córciu. Jak się spało?
V: Beznadziejnie. Po co kupiłeś mi ten nowy zegarek?
Ger: Po to abyś nie zasypiała do szkoły. Jestem rozsądnym ojcem.
V: Nie powiedziałabym. Zegarek już nie działa.
Ger: Już popsułaś? Violetta, co się dzieje? I nie mów mi że nic, bo widzę, że coś jest nie tak!
Podeszłam do taty i się do niego przytuliłam.
V: Tato.. - Zaczęłam mówić cichym głosem - Nic się nie dzieje.
Odsunęłam się od niego, wzięłam kawałek kanapki, który leżał na stole i poszłam do szkoły. Przy wejściu zobaczyłam Fran. Podeszłam od tyłu i zasłoniłam jej oczy.
Fr: Hmm.. Camilla?
V: Nie!
Fr: Violetta! Ha ha. Dobra a teraz co jest? Widzę po twojej minie, że coś leży na sercu. Leon?
V: Chociaż z tobą chciałam porozmawiać inaczej. Wybacz idę!
Fr: Viola czekaj. Robię dziś imprezę bo moi rodzice wyjechali, może wpadniesz? Dzisiaj U mnie w domu o godzinie 18.00.
Pokiwałam głową, że przyjdę i poszłam dalej. Godziny w szkole mijały mi bardzo długo. Ciągle myślałam o co Leonowi chodziło z tym sponsorem i telefonem. Ale przecież powiedziałam mu, że Gery mnie wrabia a on na to że ja kłamię... Już nie wiem komu ufać. Chciałabym znowu być z Leonem. Chciałabym być dla kogoś ważna..
A: Kochani! - przerwała mi myślenie Angie- Dzisiaj chciałabym usłyszeć od was skomponowane przez was piosenki w parach. Może.. zacznijmy od Violetty i Leona! Ooo Leona nie ma. No cóż to może Diego...
I tak dalej. Nic fajnego. Siedzieć w studiu i nic nie robić bo ten frajer nie przyszedł. Trudno. I zadzwonił dzwonek. Idealnie! Wyszłam z sali i zaczęłam iść do domu. Z oddali usłyszałam jak ktoś mnie woła.
"Violetta! Poczekaj! "
Odwróciłam się i zobaczyłam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)