Wstałam dziś o 7.00. Jak zwykle ubrałam się i zjadłam śniadanie i wyruszyłam do studia. Spotkałam tam Leona. Gdy szłam korytarzem przez przypadek na niego wpadłam bo byłam zamyślona. On popatrzył się tylko na mnie i nic. Nawet frajer nie przeprosił. Po studiu udałam się do domu. Od rana z resztą czułam się źle. Poszłam do kuchni, gdzie nikogo nie było i wzięłam tabletki na ból głowy. Usiadłam na sofie i popiłam je sokiem. Chwilę odczekałam i poszłam na spacer. Niestety długo na nim nie byłam bo zaczęło kręcić mi się w głowie. Ledwo doszłam do domu. Położyłam się i usnęłam. Spałam z jakieś 2 godziny, ale sen pomógł. Nic mnie nie bolało, dlatego mogłam gdzieś iść. Postanowiłam, że pójdę za szkołę - to było moje ulubione miejsce. Zakryte gałęziami i takie tajemnicze. Uwielbiałam takie miejsca. Gdy dotarłam, usiadłam na trawie z telefonem w ręce i pisałam do moich koleżanek. Po godzinie siedzenia tam postanowiłam już iść bo miałam sprawę do Diega a oni za chwilę kończyli lekcje. Tak, tak znowu urwałam się z lekcji, ale u mnie to normalne. Wstałam i znowu zaczęło kręcić mi się w głowie. Tym razem było gorzej, do tego jeszcze zrobiło mi się czarno przed oczami. Nie mogłam ustać przewróciłam się i straciłam przytomność...
*W tym samym momencie*
*Leon*
Nareszcie koniec lekcji. Dziś dopiero środa, ale jakoś wytrzymam do piątku. Ciekawe co się dzieje z Violą, od pewnego czasu jej nie poznaję. Dziś ani wczoraj i przedwczoraj nie było jej na lekcjach. Martwię się o nią... Mam! Może jest za szkołą, i rozmawia z Diegiem, ale chwilę Diego dziś zostaje po lekcjach z Gregorio. No dobra, nie ważne. Zadzwonie do niej, może dziś odbierze. Zadzwoniłem do Violetty, ale nie odbierała. Dobra, dosyć idę do jej domu! Poszłem do jej domu. Niestety nikogo tam nie zastałem. Ani Ramallo ani Olgi i ani jednego śladu po Violettcie.. Postanowiłem, że pójdę za szkołę. Widziałem ją tam często, ale nie miałem odwagi do niej podejść. Dobra, idę. Po drodze zachaczyłem o Fran przez przypadek.
F: Ałłł! Leon, gdzie ty tak szybko idziesz?
L: Sorry, nie widziałaś Violii?
F: Od kąd mnie upokorzyła nie mam zamiaru z nią rozmawiać.
L: Że co ci zrobiła?
F: Upokorzyła.. Nie chcę o tym rozmawiać. Pewnie żmija pije alkohol albo pali. Ahh. Sorry, Leon muszę lecieć pa.
L: Pa.
Ona paliła?! To, że piła to wiem, ale.. Załamałem się. Oby nic się jej nie stało. Muszę jak najszybciej dotrzeć do studia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz