piątek, 26 czerwca 2015

Kto się pode mnie podszywa?!

Stałam pod studio z nadzieją, że Leon będzie przechodził obok mnie i się do mnie odezwie. Nagle zobaczyłam jak po schodach idzie Fran. Podeszłam do niej i zapytałam cz widziała Leona. Odparła, że nie. Poszłam dalej i wpadłam na Ludmiłę.
V: Widziałaś może gdzieś Leona?
Lu: Nawet jeśli bym go widziała to i tak bym ci nie powiedziała gdzie on jest.
V: Dziękuję! Zapamiętam to sobie.
Lu: He! Żartowałam. Widziałam go przed chwilą jak wychodził ze studia. Szedł z Gery chyba do jego domu.
V: Mhm. Dzięki.
Pobiegłam szybko do jego domu. Zapukałam w drzwi jednak nikt się nie odzywał. Podeszłam do bramy garażowej. Bez pukania weszłam bocznymi małymi drzwiami. Zobaczyłam, że oprócz Leona są też tam nasi przyjaciele i Pablo. Wszyscy swoje spojrzenia rzucili na mnie. Czułam się jakbym była czegoś winna.
Le: No ładnie! Violetta musimy porozmawiać.
V: Ale.. To ja chciałam z Tobą porozmawiać.
Le: To najpierw ja zadaje pytania. Czemu zadzwoniłaś do sponsora i odmówiłaś spotkanie z naszym zespołem?!
V: Leon.. O czym ty mówisz..?
Le: Wiedziałem! Teraz się nie przyzna! Słuchaj bo nie będę się powtarzał; ktoś zadzwonił do naszego sponsora z którym mieliśmy dzisiaj spotkanie i je odmówił. Ten ktoś przedstawił się pod imieniem Violetta. A więc.. przypadek?! Nie sądzę. Zrobiłaś to celowo.
Wszyscy rzucili się na mnie z krzykiem i swoimi emocjami dlaczego to zrobiłam. Wszyscy wrzeszczeli na mnie oprócz Pabla..
P: Dosyć! Nie obwiniajmy Violetty. Przecież jakby chciała to zrobić to na pewno nie użyła by swojego prawdziwego imienia tylko czyjegoś np. Gery.
Ge: Co ja?! Ja nic nie zrobiłam!
P: Tylko im wyjaśniam. Czemu się tak denerwujesz?
Ge: Przepraszam gorąco mi..
I upadła na ziemię. Zemdlała po prostu. Jednak coś mi w niej nie odpowiadało. Gdy Pablo tłumaczył chłopakom że to nie ja Gery dziwnie się zachowywała razem z Alexem. Ciągle się na siebie patrzyli i obgryzali paznokcie! To oni to zrobili a teraz mnie w to mieszają!
V: To nie byłam ja! Ja to była Gery! Ona was zmyliła!
Le: Violetta proszę Cię nie pogrążaj się bardziej.. Wyjdź stąd jeśli masz obrażać moją przyjaciółkę!
I wyszłam. W sumie wybiegłam z płaczem w oczach. Podeszłam do łazienki wyjęłam.. tak, żyletkę i znowu to zrobiłam.. Nie, to był mój pierwszy raz. Najpierw jedna kreska potem druga...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz