L: Szkoda, że cie nie było na próbie, stary!
F: Niby czemu? Coś mnie ominęło? Nie rozumiem..
L: Przyszły do nas dwie dziewczyny. Jedna to Roxi a druga to Fausta.
F: No i..?
L: Chyba Roxi.. Mi się spodobała.. Była taka piękna, jej oczy.. Jej włosy!
Dalej nie słyszałam bo przyszedł Alex. Pytał się mnie o życie itp. Nic ciekawego. Po studiu zaś poszłam do domu. Moim oczom ukazała się Ludmiła i jej mama. Obie miały walizki w rękach. "Co do cholerki...? " - Myślałam. Czyżby Ludmiła się wprowadzała?
V: NIEEE!
H: Vioola! Córciu, już wróciłaś? I co to ma znaczyć to "Nie"?
V: Przepraszam tato. Właśnie sobie coś myślałam w myślach i..
H: Nie ważne. Priscilla i Ludmiła wprowadzają się do naszego domu. Będziemy razem mieszkać. A teraz pomóż Ludmile zanieść jej walizki.
Po tym przytulił mnie i poszedł do biura. Szłam po walizkę Ludmiły gdy ta nagle jak z nikąd rzuciła na mnie swoją torebkę z pewnością że to też jej zaniosę. Byłam zbulwersowana, ale wytrzymałam. Pomogłam jej we wszystkim a księżniczka nawet się nie ruszyła.
Wybiła godzina 18.00 czyli czas na kolację. Pisałam ostatnie zdanie w pamiętniku, gdy do mojego pokoju wparowała Ludmi.
Lud: Violka ruszaj się, kolacja czeka..
V: Powiedz im że za chwilę przyjdę muszę jeszcze załatwić jedną sprawę..
Lud: Jak chcesz. Tylko przychodź! Nie będę tu szła drugi raz!
Poszła i zatrzasła za sobą drzwi. Wyjęłam telefon i próbowałam zadzwonić do Leona. Nie odbierał. Nie wiem czemu nie chciał rozmawiać. Ze zmartwieniem poszłam na kolację..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz