wtorek, 7 lipca 2015

Znowu jestem z Leonem!

Siedzieliśmy sobie dalej na tej ławce. Miałam opartą głowę na jego ramieniu. Długo ze sobą rozmawialiśmy jak to było przedtem. Aż mi tak na sercu się ciepło zrobiło. 
V: Leon.. Czyli my..? 
Le: Tak, kocham cię i nigdy bym cię nie zostawił, tzn już cię nie zostawię. Przepraszam, że wtedy co się pokłóciliśmy tak wyszło. To moja wina. Może chcesz gdzieś wyjść? 
V: W sumie.. Fran robi dziś imprezę, może wpadniemy? 
Le: Jasne! Dobry pomysł.
Oboje wstaliśmy i zaczęliśmy iść w stronę domu Fran. Był on wysoki, jednopiętrowy z małym jednakże głębokim basenem. Obok domu rosły duże drzewa które przykrywały rogi jej domu. Była godzina 18.00 kiedy zapukaliśmy do jej drzwi. Po chwili otworzyła nam i zaprosiła do środka.
Fr: Hej Viola.. i Leon? Czyli wy..?
Le: Tak znowu jesteśmy razem! - Przytulił mnie. 
Fr: Jejku, to wspaniałe. Cieszę się że w końcu się pogodziliście. Chodźcie zapraszam aa no i nie zapomnieliście chyba śpiworów? Zostajecie na noc przecież. 
V: Co? Haha, nie Fran ja nie mogę.
Fr: No weź. Będzie fajnie. Będziemy grali w butelkę, poza tym oprócz was zostają też u nas Diego, Fede, Cami, Broadway, Ludmiła - tak wiem nie powinnam jej zapraszać, no ale aa i jeszcze Max i Naty. 
Le: No jasne że zostaniemy. Chodź Viola pójdziemy się czegoś napić.
Byłam tak w niego wpatrzona jak w lusterko. Kocham go najmocniej na świecie. Nawet nie uwierzycie jaka jestem teraz szczęśliwa, że on jest tutaj koło mnie. Czuję się przy nim tak bezpiecznie. Wiem, że nic mi się nie stanie.
Godziny mijały szybko. Nawet nie wiem kiedy, ale minęła właśnie godzina 21.30. Goście się powoli rozchodzili, a kiedy pozostali tylko ci co mieli zostać, postanowiłam z Leonem, że zostaniemy na noc. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz