niedziela, 11 sierpnia 2013
Uprowadzeni ...
Obudziłam się dzisiaj bardzo wczas rano. Każdy spał po za mną. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. W ten podeszłam do okna i zobaczyłam Tomasa. ! Kiwał głową tak jakby kazał mi nie schodzić na dół. Zaniepokoiło mnie to i fakt że nie rusza się tylko stoi w miejscu. Nie zważając na to chciałam Tomasa przytulić i zeszłam na dół. Nagle poczułam jak ktoś mnie chwyta za ręce i wrzuca do samochodu razem z Tomasem. Gdy ten ktoś ściągnął maskę z twarzy to zobaczyłam że to ..... Diego! Wystraszyłam się i zaczęłam krzyczeć w ten na podwórko wybiegł Leon. Zaczął biec do auta, ale nie zdążył bo odjechaliśmy. Bałam się jeszcze raz tak zakrzyczeć bo Diego groził mi pistoletem i to prawdziwym. W oknie zobaczyłam jak Leon wsiadł na rower i zaczął nas doganiać. Gdy go zgubiliśmy to wreszcie wysiedliśmy pod tą wielką wierzbą. Kazał mi i Tomasowi usiąść koło pnia i tak zrobiliśmy. Nagle w liściach zobaczyłam ..... Leona! Przyszedł po mnie i Tomasa! Niestety Diego wyciągnął spluwę i ...... kulka wyskoczyła. Pędziła prosto w Leona, ale Tomas podbiegł i ochronił go. Biedny Tomas ! Dostał kulką w brzuch i zaczął krwawić. A do tego stracił przytomność. Podbiegłam do niego i zaczęłam dzwonić na pogotowie. Leon schwytał Diega i przywiązał do kory drzewa. Gdy karetka przyjechała to wzięła go. Ja i Leon pojechaliśmy razem z nim. Na sali leżał nieprzytomny i zaraz miała odbyć się operacja. Przyjechali wszyscy nawet Tamara. Przytuliłam ją. Spytała się mnie co sie dzieje a ja zaczęłam płakać. Leon i Tamara zaczęli mnie przytulać i mi się polepszyło...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz