niedziela, 11 sierpnia 2013
Uprowadzeni... cz. 2
Po dwóch godzinach w szpitalu operacja nareszcie się skończyła. Tomas jakoś z tego wyszedł, ale mógł też nie przeżyć, ponieważ kulka blisko była przy jakimś układzie. Nie za bardzo zapamiętałam bo lekarz mówił strasznie szybko. Wszyscy weszliśmy do sali. Gdy Tomas się obudził to Leon tak bardzo mu dziękował że go ochronił i że na jego miejscu też by tak zrobił. Ja ich obu przytuliłam i powiedziałam że ten dzień był szalony. Na szczęście Diego znowu poszedł do więzienia tym razem na 2 lata pozbawienia wolności. Zaczęliśmy się śmiać i jednocześnie płakać. Tomas miał już jutro wyjść ze szpitala, dlatego teraz musiał odpoczywać. Wróciliśmy do domu. Ja poszłam do siebie i napisałam w pamiętniku tak '' Dziękuję ci mamo że nie dałaś Tomasowi odejść i że cały czas przy nim byłaś...." Pomodliłam się za moją mamę i za Tomasa. Nagle w fierankach coś się poruszyło. Chociaż okno było zamknięte. Podeszłam do niego i zobaczyłam moją mamę jak huśta się na huśtawce. Zaczęłam płakać. Jeszcze raz się tam popatrzyłam ale jej już nie było. Poczułam coś na policzku jakby ktoś mnie dotknął. ... Po tym położyłam się spać. W nocy śniła mi się ona...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz