poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Cisza....
Z samego rana ja i Leon poszliśmy na grób mojej mamy, który był niedaleko naszego domu. Podeszłam do niego i postawiłam znicz. Zapaliłam go i razem pomodliliśmy się za nią. Następnie wróciliśmy do domu. Powiedziałam Leonowi że muszę iść do Tomasa i mu pomóc wrócić do domu. On powiedział że też pójdzie i że nam pomoże. Gdy weszliśmy na salę to Tomas już czekał na nas. Był trochę osłabiony, dlatego Leon był dla niego małą podpórką. Odprowadziliśmy go a potem poszliśmy na lody. Leon musiał wracać do domu bo musiał nauczyć się nowego układu a ja poszłam przejść się po okolicy. Po drodze dołączył do mnie Federico. Poszliśmy do studia a tam zastałam moich przyjaciół. Podeszłam do nich. Nagle oni ucichli. Zapytałam o czym rozmawiają a oni że o nowych butach. Ja widziałam że oni kłamią, ale nie chciałam się z nimi kłócić.Weszłam do klasy i tam też ucichło. Zaczęłam się martwić i wróciłam do domu. Niestety i tam nic nie było. Zastałam tam tylko Leona. Powiedział żebyśmy się przeszli do parku a potem znowu wrócili do domu bo coś czeka na mnie.....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz