wtorek, 6 stycznia 2015

Szlaban...

Niestety dzisiaj z rana wystartowaliśmy już do domu. Najpierw pojechaliśmy na lotnisko stamtąd wsiedliśmy do samolotu i polecieliśmy na lotnisko do Buenos Aries. Wzięłam swoje walizki i poszłam na schody ruchome. Oczywiście Ludmiła wepchnęła się przede mnie i przez przypadek upadła i zjechała na sam dół. Pobiegłam szybko za nią i spytałam czy nic jej nie jest. Ona odparła, dlaczego ją popchnęłam. Zobaczył to mój tata... Podszedł do mnie i spytał co tu się wyprawia? Ludmiła z wrzaskiem powiedziała całą winę na mnie. Byłam zła na nią, ale tata uwierzył jej, a nie mi. "I tak zostałam uziemiona w domu. Nie mogłam wychodzić nigdzie, oprócz studia... I nawet z Leonem nie mogłam się spotykać! Nie wierzę, że mój tata jest taki tępy... Szkoda, że nie widzi tego co ja. Pomóż mi mamo.. Proszę.. Chce aby mój tata poznał prawdę i pozwolił mi spotykać się z przyjaciółmi...Chciałabym, żebyś była tutaj, teraz koło mnie i mnie przytuliła... Brakuję mi Cię.. No dobra. Jest już późno, lepiej pójdę spać. Dobranoc pamiętniku, dobranoc Mamo..."  Gdy zapisałam w pamiętniku wszystko co chodziło mi po głowie, usnęłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz